Z tego artykułu się dowiesz:
- Do jakich opóźnień w działaniach organów ścigania doszło w sprawie Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego?
- W jaki sposób Zbigniew Ziobro wyleciał z Europy?
- Jakie kluczowe wyzwania utrudniają proces ekstradycji podejrzanych ze Stanów Zjednoczonych?
Prokuratura Krajowa na swojej stronie internetowej opublikowała chronologię zdarzeń w sprawie dotyczącej Zbigniewa Ziobry. Jednocześnie tym samym paradoksalnie potwierdziła, że jej działania były wielokrotnie spóźnione. Zbigniew Ziobro, i, jak się okazuje, również Marcin Romanowski (za którym wydano Europejski Nakaz Aresztowania), jak w dobrym thrillerze, byli nawet nie o jeden, ale o kilka kroków przed śledczymi. „Rzeczpospolita” przyjrzała się kluczowym datom postępowania.
Stwierdzenia o ucieczce Zbigniewa Ziobry są formułowane tylko w potocznym, a nie prawnym znaczeniu.
7 listopada 2025 r. prokurator z Zespołu Śledczego nr 2 wydał postanowienie o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu Zbigniewa Ziobry do Prokuratury Krajowej w celu ogłoszenia mu zarzutów i przesłuchania. Jednak policja nie ustaliła jego miejsca pobytu (mieszkał on już wtedy z rodziną w Brukseli). Kilka dni później prokurator wystąpił więc o areszt.
Sąd (sędzia Agnieszka Prokopowicz, członkini „Iustitii”) dopiero 5 lutego 2026 r. zarządził tymczasowe aresztowanie Ziobry, ze względu na fakt, że – jak ocenił – ukrywa się on przed organami ścigania. Nazajutrz prokurator wydał za nim list gończy, ale tylko krajowy. Tymczasem już wówczas było wiadomo, że byłego ministra sprawiedliwości nie ma w kraju – w połowie stycznia media donosiły, że przebywa on na Węgrzech, gdzie w grudniu 2025 r. uzyskał ochronę międzynarodową. Krajowy list gończy okazał się bezużyteczny, bo dotyczył tylko terenu Polski, gdzie polityka nie było.
10 lutego 2026 r. prokurator wystąpił do sądu o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec byłego ministra sprawiedliwości – ten wniosek dotąd nie został rozpoznany. Powodem jest liczba tomów akt, z którymi muszą się zapoznać sędziowie – liczy aż 6 tys. tomów. W poniedziałek 11 maja dodatkowo wyszło na jaw, że sędzia Joanna Grabowska, wylosowana do rozpatrzenia tej sprawy (wyłączono sędziego Wojciecha Łubowskiego) posiada akcje TV Republika, której komentatorem w USA został Zbigniew Ziobro. To argument za tym, by sędzię Grabowską wyłączyć z orzekania ws. ENA i wyznaczyć nowego sędziego, który będzie musiał zapoznawać się z ogromnym materiałem od początku. Prokurator miał „kilkukrotnie (13 i 16 kwietnia oraz 5 maja) zwracać się do sądu o wyznaczenie terminu posiedzenia i rozpoznanie wniosku” o ENA. Tyle że najpierw potrzebny jest prawomocny areszt.
Nie było „podejrzenia” dotyczącego „niestandardowych zasad przekroczenia granicy przez podejrzanego” – jak sugerował rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak
Jak sądy sprzyjały Zbigniewowi Ziobrze
Z analizy zdarzeń wynika, że Zbigniewowi Ziobrze, paradoksalnie, sprzyjały również sądy. Do dziś nie rozpoznały zażalenia jego obrońców na tymczasowe aresztowanie – przez co nie ma prawomocnej decyzji w tym zakresie (sąd niespiesznie wyznaczył termin posiedzenia dopiero na 8 września). Bez aresztu, nie ma mowy o ENA.
Zatrzymajmy się na dłużej przy wątkach sądowych. Obrońcy Ziobry od początku wskazywali, że wniosek o areszt dla Ziobry powinien być rozpatrywany w składzie trzyosobowym a nie przez jednego sędziego, jak miało to miejsce. Dlaczego? – Po pierwsze sprawa ma charakter polityczny o dużym zainteresowaniu medialnym, po drugie jest to ogromny materiał dowodowy, przypomnijmy – liczący 6 tys. tomów akt.
Czytaj więcej
Zbigniew Ziobro miał trafić do USA dzięki kontaktom polskiej prawicy z ruchem MAGA. Decyzja Białego Domu komplikuje relacje Warszawy z Waszyngtonem...
– Sprawy tego typu standardowo rozpatrują składy trzyosobowe – wskazuje mec. Bartosz Lewandowski, jeden z obrońców Zbigniewa Ziobry (a także Marcina Romanowskiego). Wniosek obrońców o wyznaczenie składu trzyosobowego został odrzucony. Co ciekawe – taki wniosek złożył potem sam sędzia i ten został uznany.
Wniosek prokuratury o aresztowanie ministra Ziobry po zażaleniu obrońców będzie oceniać więc skład trzyosobowy Sądu Okręgowego w Warszawie z sędzią Adamem Chocholakiem na czele, który dopiero w grudniu 2025 r. został delegowany z sądu rejonowego do okręgowego (ma 16-letnie doświadczenie jako sędzia). Sędzia Chocholak sam złożył od razu wniosek o swoje wyłączenie ze względu na brak odpowiedniego doświadczenia w tego typu sprawach i obszerność materiałów.
Dlaczego prokuratura wcześniej nie postarała się o ENA i międzynarodowy list gończy? Odpowiedź jest prosta – żeby o nie wystąpić, trzeba wskazać potencjalne kraje, w których może się ukrywać podejrzany, a do tego potrzebne są ustalenia służb. Możliwe, że wcześniej ich nie było.
Ziobro mógł legalnie wyjechać do USA ponieważ nie był w żaden sposób ścigany
Minister Żurek już zapowiada skierowanie wniosku o ekstradycję Ziobry i Romanowskiego – tyle że trzeba do niego dołączyć prawomocną decyzję o tymczasowym aresztowaniu – a w przypadku Zbigniewa Ziobry ma zapaść ona dopiero we wrześniu, więc zapewnienia o szybkim działaniu są obietnicą bez pokrycia.
Zbigniew Ziobro (w przeciwieństwie do Marcina Romanowskiego, w przypadku którego wszystkie procedury przeprowadzono szybciej) mógł więc legalnie wyjechać do USA, ponieważ nie był w żaden sposób ścigany. Stwierdzenia o ucieczce są formułowane tylko w potocznym, a nie prawnym znaczeniu. I nie było „podejrzenia” dotyczącego „niestandardowych zasad przekroczenia granicy przez podejrzanego” – jak sugerował rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak.
Czytaj więcej
Prokuratur unieważnił dwa paszporty Marcina Romanowskiego, by zablokować mu ucieczkę poza strefę Schengen – ustaliła „Rzeczpospolita”. Taki sam los...
Prokuratura unieważnia polskie paszporty. Podejrzani otrzymują paszporty „genewskie”
Byłemu ministrowi Ziobrze unieważniono polski paszport, ale – jak pisała „Rzeczpospolita” – posiada on Genewski Dokument Podróży należny azylantom. Ten dokument podróży (często potocznie określany jako paszport nansenowski) uprawnia do podróżowania poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i jest ważny we wszystkich krajach świata, także w USA. Polska od listopada 2019 r. objęta jest programem bezwizowym. Obywatele polscy wyjeżdżający turystycznie lub służbowo do USA na okres nie dłuższy niż 90 dni, w większości przypadków mogą podróżować bez wizy. Ziobro z Romanowskim musieli jednak o nią wystąpić, bo nie mają polskich paszportów – tylko genewskie, a te nie są objęte ruchem bezwizowym. Fortel, że Zbigniewa Ziobrę zrobiono pracownikiem TV Republika wskazuje, że mógł on otrzymać wizę pracowniczą.
Z kolei aktywny ENA, jaki ciąży na Marcinie Romanowskim działa, co prawda, poza Węgrami, ale tylko na terenie Unii Europejskiej, gdzie mógłby zostać zatrzymany. W USA ENA nie obowiązuje.
Gdyby nie zdjęcie z lotniska na którym utrwalono Zbigniewa Ziobrę, prokuratura i polskie służby, mogłyby nie wiedzieć, że udał się do Stanów.
Informacja, że Prokuratura Krajowa „prowadzi czynności sprawdzające w sprawie wyjazdu Zbigniewa Ziobry do USA oraz sprawdza, czy były minister otrzymał pomoc przy opuszczeniu kraju” – brzmi niepoważnie. Jeśli Zbigniew Ziobro nie był poszukiwany ENA ani międzynarodowym listem gończym, to nie był osobą ściganą w Europie. Wydano za nim tylko krajowy list gończy, tymczasem „uciekł” z terenu Węgier, więc gdyby nawet przyjąć, że był ścigany, to trzeba byłoby szukać jego pomocników w ucieczce z terenu Węgier, a nie z Polski, bo stąd nie uciekał (przypomnijmy – gdy wyjeżdżał z Polski nie był wydany za nim nawet krajowy list gończy).
Przegrana Viktora Orbána w wyborach na Węgrzech wydawała się kończyć złą passę prokuratury. Zwłaszcza, że jego następca Péter Magyar zapowiedział, że Węgry „nie będą wysypiskiem dla przestępców poszukiwanych przez społeczność międzynarodową”, i radził, by polscy politycy – azylanci „nie kupowali mebli, bo nie zostaną tu długo”.
Czytaj więcej
Prokuratura liczyła, że po aresztowaniu Marcin Romanowski może pójść na współpracę, a od tego już będzie prosta droga do zatrzymania Zbigniewa Ziobry.
Te polityczne obietnice kierowane do polskiego rządu wykorzystali obaj politycy PiS. Prokuratura, pewna ich szybkiego powrotu z Węgier, odpuściła. Była pewna, że obaj podejrzani zostaną na lodzie.
Czy Zbigniew Ziobro mylił tropy? Miał do USA polecieć nie z Węgier, ale poprzez inny kraj – jak spekulowała „Gazeta Wyborcza” najprawdopodobniej przez Serbię, by nie „odbić się” na granicach Strefy Schengen (od 10 kwietnia 2026 r. na granicach zewnętrznych strefy Schengen w pełni działa System Wjazdu/Wyjazdu tzw. EES pozwalający śledzić wszystkim służbom granicznym państw Schengen, kto z państw trzecich i gdzie wyjeżdża i wjeżdża). Gdyby nie zdjęcie z lotniska, na którym Ziobrę zauważono, prokuratura i polskie służby, mogłyby nie wiedzieć, że udał się do Stanów.
W sprawie Marcina Romanowskiego poszło szybciej – sąd zdążył wydać ENA, polityk jest ścigany w Europie – ale i tu nie obyło się bez kompromitujących wpadek. Jak ta z nalotem na klasztor w Lublinie w grudniu 2024 r. – kiedy poszukiwało go tam sześciu uzbrojonych policjantów, użyto także dronów – a Romanowski tego dnia był już na Węgrzech, gdzie uzyskał azyl polityczny. Powodem był „anonimowy sygnał”, że polityk tam się ukrywa. Były wiceminister sprawiedliwości również wyjechał z kraju, zanim zaczął być ścigany i nawet zanim sąd zastosował wobec niego tymczasowe aresztowanie.
Dopóki nie będzie prawomocnej decyzji o aresztowaniu Zbigniewa Ziobry, wniosek do USA o jego ekstradycję nie może być skierowany
Czy są szanse na ekstradycję? Wielomiesięczne przepychanki w sądzie o ENA nie mają już znaczenia. Obaj politycy mogą być już sprowadzeni z USA tylko w ramach procedury deportacji.
– Dopóki nie będzie prawomocnej decyzji o aresztowaniu Zbigniewa Ziobry, wniosek do USA o jego ekstradycję nie może być skierowany – potwierdził mec. Bartosz Lewandowski.
Polityka szkodzi sprawie Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego. Interpol odrzuca wniosek
Jednak kiedy już wniosek taki zostanie skierowany, prokuratura będzie miała karkołomne zadanie, by uzyskać pozytywną decyzję. Był to także efekt wielu buńczucznych wypowiedzi prokuratorów czy polityków przesądzających o winie Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego.
Prokuratura zarzuca byłemu ministrowi sprawiedliwości popełnienie 26 przestępstw w związku z domniemanymi nadużyciami w wydatkowaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości (Marcinowi Romanowskiemu zarzuca 10 czynów). Zarzuty są podobne, obaj są oskarżani działania w zorganizowanej grupie przestępczej, „mającej na celu popełnianie przestępstw przeciwko mieniu, poprzez przekraczanie uprawnień i niedopełnianie obowiązków urzędniczych” – jako minister i wiceminister.
Prokuratura chciała wpisania Marcina Romanowskiego na tzw. Czerwoną listę, lecz Interpol odmówił. Nie była to procedura automatyczna. Według informacji „Rzeczpospolitej” wcześniej Interpol dopytywał o m.in. „dowody korupcji, oszustwa” i przywłaszczenia mienia na korzyść innych osób lub podmiotów. Także o związki pomiędzy podejrzanym, a rzekomymi beneficjentami, mającymi korzystać z jego domniemanych działań. Z pytań – jak twierdzą nasze źródła – mogło wynikać, że konstrukcja zarzutów i działania, jakie miały za nimi stać, musiały wzbudzić wątpliwości w Interpolu.
Jak pisaliśmy, Interpol jest wyczulony na wnioski, które mogą być motywowane politycznie, do swoich baz nie może wprowadzać danych osób prześladowanych politycznie. Zbigniew Ziobro, który powtarza, że w Polsce nie może liczyć na sprawiedliwy i rzetelny proces, a mający zarzuty podobne, jak Marcin Romanowski, wykorzysta odmowę dotyczącą swojego dawnego zastępcy.
Jednocześnie amerykański Departament Stanu we wtorek 12 maja na pytanie jednego z polskich dziennikarzy wydał krótki komunikat: „Stany Zjednoczone i Polskę łączą bliskie więzi polityczne, gospodarcze i społeczne, zakorzenione w wielowiekowej przyjaźni. Ze względu na poufność danych wizowych nie mamy nic do przekazania w tej sprawie”.