W poniedziałek wieczorem Siergiej Szojgu nagle pojawił się w Teheranie. Stojąc na czele resortu obrony, przez wiele lat odpowiadał m.in. za współpracę militarną z „przyjaznymi” państwami Bliskiego Wschodu. Obecnie został wysłany tam jako sekretarz prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa. W imieniu Władimira Putina spotkał się z nowym prezydentem Iranu Masudem Pezeszkianem.
Czytaj więcej
Stany Zjednoczone wzywają inne kraje, aby te kanałami dyplomatycznymi przekazywały Iranowi komunikat, iż eskalacja sytuacji na Bliskim Wschodzie ni...
– Epoka przywództwa Waszyngtonu na arenie międzynarodowej przeminęła – ogłosił podczas spotkania Pezeszkian, którego nie bez satysfakcji cytują rosyjskie media. W rozmowie z wysłannikiem Putina miał dziękować Rosji za poparcie i zapewnić, że Iran odpowie na zabójstwo lidera Hamasu Ismaila Haniji i że „reżim (chodzi o Izrael – red.) odpowie za swoje przestępstwa”.
Szojgu natomiast mówił niewiele, przynajmniej z tego, co przedostało się do mediów. Nazwał Iran „jednym z najważniejszych partnerów strategicznych” i mówił o potrzebie zacieśnienia współpracy pomiędzy krajami. Ale nie tylko po to udał się w tak napiętym momencie do Teheranu.
S-300 i inne wyrzutnie Rosji. Po co Szojgu latał do Teheranu?
Szojgu spotkał się też z dowódcą irańskich sił zbrojnych Mohamadem Bagherim, który obecnie jest odpowiedzialny za przygotowywanie ataków na Izrael (w odpowiedzi na zabójstwo Haniji w Teheranie), oraz z sekretarzem Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu Alim Akbarem Ahmadianem.
Kreml nie zdradza szczegółów tych rozmów, a z doniesień zachodnich mediów wynika, że chodziło o omawianie szczegółów umowy dotyczącej dostaw do Iranu rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej. W rozmowie z „The New York Times” dwóch dobrze poinformowanych urzędników irańskich potwierdziło, że dostawy radarów i systemów obrony przeciwpowietrznej już ruszyły. Nie wiadomo jednak, o jakie dokładnie systemy chodzi.
Nie wykluczono, że tym razem Moskwa może dostarczyć Iranowi swoje nowsze systemy obrony przeciwlotniczej S-400
Pierwszy kontrakt na dostawy jeszcze radzieckich systemów S-300 Rosja podpisała z Iranem w 2007 roku. Jedna wyrzutnia może zestrzeliwać naraz do sześciu rakiet na odległości 150–300 km w zależności od modyfikacji nadlatujących pocisków. Ale w wyniku nałożonych przez Radę Bezpieczeństwa ONZ sankcji ówczesny prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew wstrzymał realizację kontraktu i podpisał odpowiednią ustawę zakazującą handlu bronią z Iranem. Jednak w 2015 roku Putin skorygował tekst dokumentu i niedługo po tym pierwsza dostawa systemów obrony przeciwlotniczej dotarła do Teheranu. Decyzja ta była ostro krytykowana przez Izrael i USA.
Czytaj więcej
Od miesięcy wojnie w Strefie Gazy towarzyszą działania odwetowe poza Strefą Gazy. Izraela wobec Iranu i podopiecznych Iranu z Hezbollahu i Hamasu....
Nie wykluczono, że tym razem Moskwa może dostarczyć Iranowi swoje nowsze systemy obrony przeciwlotniczej S-400. To znacznie bardziej zaawansowane wyrzutnie (mają większy zasięg, lepsze radary i mogą zestrzeliwać więcej rakiet naraz), które Iran chciał w Rosji zakupić jeszcze w 2019 roku. Wtedy jednak, jak wynikało z przecieków medialnych, z transakcji zrezygnowała Moskwa, bo „nie chciała wzrostu napięcia na Bliskim Wschodzie”.
Rosja i Iran niedługo podpiszą umowę o „partnerstwie strategicznym”
Od tamtej pory wiele się zmieniło. Rosja od ponad dwóch lat prowadzi agresywną wojnę nad Dnieprem i bombarduje ukraińskie miasta m.in. irańskimi dronami typu Shahed. Iran też miał pomóc Rosji w budowie fabryki (w Tatarstanie), gdzie Moskwa uruchomiła produkcję własnych zamienników irańskich dronów pod nazwą Gerań-2.
Są tanie i niezbyt skomplikowane w produkcji, co sprawiło, że stały się jedną z najważniejszych broni Rosji przeciwko Ukrainie. Kremlowi zależy jednak nie tylko na dostawach dronów i części do ich produkcji.
Pod koniec lipca kraje sfinalizowały w Moskwie (był tam przedstawiciel irańskiej dyplomacji) treść porozumienia „o wszechstronnym partnerstwie strategicznym”. Komentując to, wiceszef rosyjskiego MSZ stwierdził, że rozmowy w sprawie tego dokumentu trwały od ponad dwóch lat i jego podpisanie będzie „historycznym wydarzeniem”. Wiele wskazuje na to, że Szojgu w Teheranie mógł ustalać szczegóły dotyczące porozumienia, które w najbliższym czasie mogą podpisać przywódcy obu państw.
Czytaj więcej
Iran nie jest zainteresowany doprowadzeniem do sytuacji, w której izraelska armia niszczy jego popleczników w regionie - podaje "Jerusalem Post". I...
Miało do tego dojść znacznie wcześniej, ale sprawa została odłożona po tym, jak w maju w katastrofie śmigłowca zginął prezydent Iranu Ebrahim Raisi. Interesujące jest to, że nazwa porozumienia jest zbieżna z tym, które Rosja podpisała niedawno z Koreą Północną w czerwcu. A tam z kolei jest mowa „o udzieleniu sobie nawzajem wsparcia w przypadku agresji z zewnątrz”.
Czy coś podobnego może być w umowie rosyjsko-irańskiej?
– Rosyjskie MSZ pewnie przygotowało i zaproponowało podobne teksty, ale ostatecznie wynegocjowane brzmienie traktatów z Iranem i Koreą Północną nie może być identyczne – komentuje „Rzeczpospolitej” Marcin Andrzej Piotrowski, analityk programu Bezpieczeństwo Międzynarodowe w PISM. – Nie wiem, czy Putin jest tak zdesperowany, aby podpisać coś, co uzależni go od kaprysów Alego Chameneiego (najwyższy przywódca Iranu – red.) – dodaje.
Putin nie chce zepsuć relacji z Izraelem
W warunkach możliwej wielkiej wojny na Bliskim Wschodzie byłoby to niezwykle ryzykowne dla Władimira Putina. I pogrzebałoby też relacje Rosji z Izraelem, który jak na razie nie dołączył do sankcji Zachodu przeciwko Moskwie, nie zawiesił połączeń lotniczych, nie wyprosił rosyjskich firm. Premier Beniamin Netanjahu był jednym z nielicznych przywódców państw demokratycznych, którzy pogratulowali Putinowi „zwycięstwa” w marcowych wyborach prezydenckich w Rosji.
Dotychczas Izrael wstrzymywał się też ze sprzedażą Ukrainie broni, ale to może się zmienić. W czerwcu „Financial Times”
informował o trwających pomiędzy USA, Izraelem i Ukrainą rozmowach w sprawie dostaw ośmiu systemów obrony Patriot. Do Kijowa miałyby trafić poprzez Stany Zjednoczone. Informacje te dotychczas nie zostały jednak potwierdzone przez żadną ze stron.