Plan był prosty: piątek w Sejmie miały zdominować dwa głosowania. Jedno –udane – dotyczyło zgody Sejmu na uchylenie immunitetu byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu z Suwerennej Polski. Drugie kluczowe głosowanie dotyczyło projektu dekryminalizującego aborcję. W tej sprawie jednak koalicja rządząca poniosła porażkę, a projekt został odrzucony przez Sejm. Trzech posłów klubu KO, w tym Roman Giertych, nie głosowało. Przeciwko projektowi była większość klubu PSL, tylko klub Lewicy w całości go poparł. Donald Tusk już zapowiedział daleko idące konsekwencje wobec posłów klubu KO (w tym dla Romana Giertycha), którzy nie wzięli udziału w głosowaniu. Nie głosowała trójka, jeden z posłów (Krzysztof Grabczuk) był w szpitalu. Z Polski 2050 nie głosowały dwie osoby.
Czytaj więcej
Trzech posłów Koalicji Obywatelskiej nie wzięło udziału w głosowaniu nad ustawą o depenalizacji a...
Głosowanie w sprawie projektu miało być jednym z politycznych impulsów dla całej koalicji przed sejmowymi wakacjami, które zaczną się pod koniec lipca. O ustawie depenalizacyjnej pisał w ubiegłym tygodniu premier Donald Tusk, wymieniając ją obok ustawy dotyczącej związków partnerskich.
Głosować nad depenalizacją aborcji aż do skutku?
Tuż po porażce w głosowaniu Lewica zapowiedziała złożenie projektu dekryminalizującego aborcję ponownie – na kolejnym posiedzeniu Sejmu. –Będziemy go składać do skutku. Wtedy, kiedy będzie uchwalony, będzie nadzieja na dalszą liberalizację przepisów dotyczących prawa do przerywania ciąży – podkreśliła w trakcie piątkowej konferencji prasowej szefowa klubu Lewicy Anna Maria Żukowska. Jak zaznaczyła, liczy też na „skruszenie” sumień kilku osób w klubie PSL. Ludowcy podkreślali i podkreślają jednak cały czas, że w ich klubie nie ma dyscypliny w sprawach światopoglądowych.