Wybory w Wielkiej Brytanii. W czym tkwi tajemnica sukcesu laburzystów?

Sir Keir Starmer nie zapowiada rewolucji, tylko ciepłą wodę w kranie. Ale właśnie tego chcą Brytyjczycy po niekończącej się sadze brexitu.

Publikacja: 04.07.2024 19:43

Wybory w Wielkiej Brytanii mają przynieść dużą zmianę

Wybory w Wielkiej Brytanii mają przynieść dużą zmianę

Foto: ANDY BUCHANAN / AFP

W 2019 roku Jeremy Corbyn poprowadził Partię Pracy do największej klęski wyborczej od 1935 roku. Jego ugrupowanie dostało wtedy ledwie 202 mandaty w 650-osobowej Izbie Gmin. Rok później posądzanego o antysemityzm i słabość do trockistowskich tez polityka nie było już na czele opozycji. Starmer, były adwokat i prokurator, zaczął mozolny proces dogłębnej przebudowy ugrupowania, które dziś przybrało centrowy, wręcz liberalny charakter. Wymienił kadry partii i odwrócił jej zasadę działania: zamiast kierować się radykalną ideologią, do której miałoby się dostosować społeczeństwo, chce wyjść naprzeciw oczekiwaniom Brytyjczyków.

Zmiana okazała się tak głęboka, że przed wyborami w miniony czwartek do głosowania na laburzystów wzywały ikony londyńskiej finansjery: „Financial Times” i „Economist”. Ten ostatni tygodnik przewidywał, że tym razem laburzyści dostaną 465 mandatów, nawet więcej, niż zdołał osiągnąć w historycznym dla brytyjskiej lewicy głosowaniu 1997 roku Tony Blair. Torysi mieliby zadowolić się 76 mandatami, najgorzej od powstania ugrupowania przed blisko dwoma wiekami.

Na ten rok MFW przewiduje mizerny wzrost PKB o 0,5 proc., przeszło sześć razy mniej niż w przypadku Polski

W czym tkwi tajemnica sukcesu laburzystów? Lektura manifestu, jaki opublikowała Partia Pracy, wskazuje, że sednem planu Starmera jest ożywienie wzrostu. Od wielkiego kryzysu finansowego sprzed 15 lat gospodarka właściwie stoi w miejscu. Spodziewano się, że odbije przynajmniej po zapaści covidu. Jednak od 2019 roku dochód narodowy urósł o ledwie 1,8 proc. wobec 8,6 proc. w przypadku Ameryki. Na ten rok MFW przewiduje mizerny wzrost PKB o 0,5 proc., przeszło sześć razy mniej niż w przypadku Polski.

Czytaj więcej

Torysi zdegradowali królestwo. Czy partii Winstona Churchilla grozi upadek?

A ponieważ od kiedy Torysi przejęli władzę w 2010 roku, liczba ludności skoczyła o 5 mln (do 68 mln), oznacza to stagnację, jeśli nie załamanie realnych dochodów przeciętnego poddanego króla Karola III. W zeszłym roku Wielka Brytania była jednym z dwóch krajów G7, które odnotowały najniższy wzrost gospodarczy. Starmer chce, aby w chwili gdy w 2029 roku będzie kończyła się jego kadencja na czele rządu, Zjednoczone Królestwo stało się tym państwem, które ma najszybszy wzrost wśród siedmiu największych gospodarek świata. 

Większe nakłady państwa mają napędzić wzrost i zwiększyć wydatki podatkowe. To odwrotna logika niż ta wyznawana przez Torysów

Najbardziej ucierpiały te sektory gospodarki, które polegały na eksporcie do Unii (z powodu brexitu) oraz które jak chemia zużywają dużo energii (z powodu skokowego wzrostu jej kosztów po wstrzymaniu importu rosyjskiego gazu). Jak na to zaradzić? Laburzyści nie szykują się ani do powrotu Wielkiej Brytanii do Unii, ani nawet do przystąpienia do jednolitego rynku. Mimo wszystko zamierzają osiągnąć z Brukselą punktowe porozumienia, np. we współpracy energetycznej czy naukowej. Sposobem na obniżenie rachunku za energię mają być z kolei inwestycje w źródła odnawialne.

Czytaj więcej

Wybory w Wielkiej Brytanii. Rynek szykuje się na rząd Partii Pracy

Po raz pierwszy w historii Wielkiej Brytanii ministrem gospodarki ma być kobieta: Rachel Reeves. Chce ona ożywić wzrost gospodarczy poprzez inwestycje publiczne. To odwrotna logika, niż stosowali konserwatyści, w szczególności David Cameron i Liz Truss, którzy liczyli, że poprawa koniunktury zapewni radykalne obniżenie podatków.

Laburzyści uroczyście obiecali, że nie podniosą podatku dochodowego, przynajmniej od osób mało i średnio zarabiających

Większe zaangażowanie państwa ma poprawić katastrofalny stan ubezpieczeń zdrowotnych (NHS), ale także polepszyć poziom szkół czy sprawność działania sądów. Szczególnym celem nowego rządu ma być ustanowienie specjalnego systemu kredytów i zachęt finansowych, które pozwolą na rozwój taniego budownictwa mieszkalnego. W ten sposób Reeves chce osiągnąć korzystne sprzężenie zwrotne: szybszy wzrost gospodarczy powinien przynieść większe dochody podatkowe, które pozwolą na sfinansowanie inwestycji publicznych. Laburzyści uroczyście obiecali bowiem, że nie podniosą podatku dochodowego, przynajmniej od osób mało i średnio zarabiających. 

Nie wiadomo, jak zachowa się Starmer, jeśli Trump dojdzie do porozumienia z Putinem

Mimo wszystko Starmer szykuje się do odwołania najbardziej kontrowersyjnych decyzji poprzedników. Jednym z nich ma być ponowna nacjonalizacja kolei. To ma zaradzić bardzo wysokim cenom biletów i słabej punktualności połączeń. Innym priorytetem ma być odwołanie planu wysyłania osób ubiegających się o azyl na Wyspach do Rwandy. Ustawa w tej sprawie została przejęta przez Izbę Gmin, ale do tej pory ani jedna osoba nie została wysłana do Afryki Środkowej. 

Corbyn zajmował dwuznaczne stanowisko wobec wojny w Ukrainie. Takie zarzuty w żadnym wypadku nie ciążą jednak na Starmerze.

– Polityka nowego rządu względem Rosji i Ukrainy pozostanie niezmieniona. To będzie zdecydowane wsparcie dla Ukraińców – mówią „Rz” wysokiej rangi brytyjskie źródła dyplomatyczne. Ich zdaniem zmian nie należy się też spodziewać w relacjach między Londynem a Stanami Zjednoczonymi oraz Chinami. Bliższe niż do tej pory powinny być natomiast relacje między Polską a Wielką Brytanią pod rządami laburzystów.

Czytaj więcej

Michał Matlak: Epoka brexitu się kończy. Czas na rewolucję w relacjach Unii z Wielką Brytanią

A to dlatego, że Starmer będzie przywiązywał znacznie większe od Sunaka znaczenie do Unii Europejskiej. A nasz kraj według Brytyjczyków odgrywa w niej teraz pierwszoplanowane znaczenie. Nie tylko Francja jest pogrążona w głębokiem kryzysie politycznym, a niemiecki rząd pozostaje słaby, ale wywodząca się ze skrajnej prawicy Giorgia Meloni ma zupełnie inne zapatrywanie polityczne niż rządząca dziś w Warszawie koalicja.

Wielkim testem dla brytyjskiej polityki wobec Rosji będzie jednak możliwy powrót do Białego Domu Donalda Trumpa. Czy nawet jeśli Biały Dom doszedłby do porozumienia z Kremlem, rząd Partii Pracy kontynuowałby wsparcie na wielką skalę dla Ukraińców? W tej sprawie nasi rozmówcy zachowują milczenie. 

W 2019 roku Jeremy Corbyn poprowadził Partię Pracy do największej klęski wyborczej od 1935 roku. Jego ugrupowanie dostało wtedy ledwie 202 mandaty w 650-osobowej Izbie Gmin. Rok później posądzanego o antysemityzm i słabość do trockistowskich tez polityka nie było już na czele opozycji. Starmer, były adwokat i prokurator, zaczął mozolny proces dogłębnej przebudowy ugrupowania, które dziś przybrało centrowy, wręcz liberalny charakter. Wymienił kadry partii i odwrócił jej zasadę działania: zamiast kierować się radykalną ideologią, do której miałoby się dostosować społeczeństwo, chce wyjść naprzeciw oczekiwaniom Brytyjczyków.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Joe Biden rezygnuje. Donald Tusk mówi o najtrudniejszej decyzji w życiu
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Polityka
"Wiadomość roku! Kluczowe pytanie: co dalej?". Polscy politycy o konsekwencjach decyzji Bidena
Polityka
Sondaż „Rz”: Jarosław Kaczyński do dymisji? Większość Polaków jest zgodna
Polityka
Konfederacja zlekceważyła ważny termin. Czy władze partii będą nielegalne?
Polityka
Władysław Kosiniak-Kamysz: Krzyż jest symbolem wolności i tożsamości