Po wyborach Partia Pracy niemal na pewno stworzy samodzielny rząd, na czele którego stanie jej lider, Keir Starmer.
Wybory w Wielkiej Brytanii: Partia Konserwatywna pogodzona z klęską. Walczy, by ograniczyć jej rozmiary
Dzień przed wyborami torysi ograniczają się już jedynie do walki o to, by zmniejszyć rozmiary porażki i zdobyć wystarczająco wiele mandatów, by być skuteczną opozycją - pisze Reuters.
- Jestem całkowicie pogodzony z tym, jak wyglądają dziś sondaże, które oznaczają, że jutro będziemy prawdopodobnie świadkami zdobycia miażdżącej większości (przez Partię Pracy), największej większości, którą ten kraj widział - powiedział w rozmowie z BBC sekretarz stanu ds. pracy i emerytur, Mel Stride.
Czytaj więcej
- Tylko konserwatyści mogą przeciwstawić się rządowi Partii Pracy - uważa lider brytyjskich konserwatystów, premier Rishi Sunak. W wystąpieniach pr...
- To co się liczy dziś, to jaką opozycję będziemy mieć, jaką zdolność kontrolowania rządu będzie mieć parlament — dodał.
- Walczę twardo o każdy głos — powiedział Sunak pytany w ITV o wypowiedź Stride'a.
Z analizy sondaży wykonanej przez agencję badawczą Survation wynika, że Partia Pracy może zdobyć 484 mandaty w liczącej 650 miejsc Izbie Gmin. To wynik wyższy niż ten, który w 1997 roku osiągnęła partia pod wodzą Tony'ego Blaira, gdy zdobyła 418 mandatów, najwięcej w swojej historii.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Partia Konserwatywna ma — według tej analizy — zdobyć 64 mandaty, najmniej od momentu powstania ugrupowania w 1834 roku.
Tyle mandatów, według analizy Survation, mają zdobyć torysi w Izbie Gmin
Inne prognozy wskazują na mniejszą skalę zwycięstwa Partii Pracy, ale wszystkie dają jej bezwzględną większość.
Rishi Sunak ostrzega: Partia Pracy musi podnieść podatki, im bardziej wygra, tym wyższe mogą one być
Starmer ocenił, że wypowiedzi Stride'a są próbą skuszenia wahających się wyborców do tego, by nie oddawali głosu.
- Ja mówię: jeśli chcecie zmiany, musicie na nią głosować. Chcę, by ludzie byli częścią zmiany — powiedział lider labourzystów.
Starmer zapowiedział walkę o każdy głos wyborców do godziny 22 w czwartek.
Czytaj więcej
Kampanią przed wyborami parlamentarnymi w Wielkiej Brytanii wstrząsnął skandal hazardowy – i to w bliskim otoczeniu premiera Rishiego Sunaka. A ter...
Kampania Partii Pracy skupia się wokół hasła „Zmiany” i bazuje na zmęczeniu i niezadowoleniu z pogarszającego się standardu usług publicznych oraz obniżania poziomu życia.
Sunak ostrzega, że Starmer będzie musiał podnieść podatki, by zrealizować obietnicę zmiany, a im większe będzie zwycięstwo Partii Pracy, tym bardziej lider tej partii będzie ośmielony do podwyższenia podatków nawet bardziej, niż dotychczas zapowiadał.
Walcząc o głosy we wtorek Sunak poprosił o wystąpienie na wiecu wyborczym Borisa Johnsona, byłego premiera, który odszedł z urzędu w atmosferze skandalu związanego z nieprzestrzeganiem przez szefa rządu obostrzeń pandemicznych, które jego gabinet wprowadził.
- Nikt z nas nie może spokojnie przyglądać się jak rząd Partii Pracy przygotowuje się do wykorzystania miażdżącej większości, by zniszczyć tak wiele z tego, co osiągnęliśmy — ostrzegł we wtorek Johnson.