Kłopoty AfD w Niemczech. Spadek poparcia, niewykluczony wniosek o delegalizację

Jeszcze niedawno skrajnie prawicowa AfD rosła w sondażach z tygodnia na tydzień. To już przeszłość.

Publikacja: 13.03.2024 03:00

Naklejka z hasłem „AfD? Nie, dziękuję!” w Dortmundzie

Naklejka z hasłem „AfD? Nie, dziękuję!” w Dortmundzie

Foto: Ina FASSBENDER / AFP

Według instytutu INSA, gdyby wybory do Bundestagu miały się odbyć w ubiegłą niedzielę, AfD mogłaby otrzymać 18,5 proc. głosów. To i tak więcej od wyniku wyborów sprzed ponad dwu lat, kiedy uzyskała 10,3 proc. Jest to jednak najniższy wynik od niemal roku. Od wielu tygodni trwają też uliczne protesty przeciwko AfD wywołane doniesieniami, że partia zamierza deportować miliony osób o korzeniach imigranckich, nawet z niemieckimi paszportami.

Spadek popularności nie jest końcem złych wieści dla prawicowych populistów i ich ugrupowania. Wszystkim partyjnym strukturom AfD w kraju grozi zakwalifikowanie przez Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV), czyli niemiecki kontrwywiad, do grona organizacji „podejrzanych o dążenie do ekstremizmu”. Taką kwalifikacją, a nawet ostrzejszą, objęte zostały już w przeszłości niektóre struktury AfD, teraz jednak chodzi o całe ugrupowanie.

Czytaj więcej

Polityka migracyjna. Gościnność Niemców dobiega końca

AfD „podejrzana o dążenie do ekstremizmu”? Wkrótce decyzja sądu

Dawałoby to kontrwywiadowi prawo do wzmożenia obserwacji AfD i skorzystania w procesie inwigilacji nawet z informatorów wewnątrz partyjnych struktur. A to dlatego, że pod pojęciem dążenia do ekstremizmu rozumie się działanie będące zagrożeniem dla porządku konstytucyjnego RFN.

Zdaniem kontrwywiadu działalność AfD spełnia znamiona takiego zagrożenia jako ugrupowania rasistowskiego, antysemickiego i wzywającego do rewizji niemieckiej historii. W dodatku niektórzy działacze wywodzą się ze środowisk neonazistowskich. Ostatnio dochodzą do tego zarzuty wspierania agresji rosyjskiej na Ukrainę.

W kontrwywiadzie trwa procedura uznania AfD za organizację o „udowodnionym dążeniu do ekstremizmu”.

Ostateczna decyzja w sprawie kwalifikacji spodziewana jest za kilka dni – orzeczenie wyda sąd w Münster. Rozpatruje on odwołanie od orzeczenia niższej instancji, który odrzucił skargę AfD.

Możliwy wniosek o delegalizację AfD?

Równocześnie media donoszą, że w samym kontrwywiadzie trwa procedura podniesienia kwalifikacji jeszcze o jeden szczebel i uznania AfD za organizację o „udowodnionym dążeniu do ekstremizmu”.

Czytaj więcej

Scholz chce konta rządu na TikToku. Obawa przed AfD większa niż przed Chinami?

– Nie wiadomo, czy do tego dojdzie. Konsekwencją tak zaostrzonej kwalifikacji mogłoby być skierowanie przez rząd i Bundestag wniosku do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego o delegalizację ugrupowania, wobec którego jest pewność, że dąży do obalenia systemu konstytucyjnego – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Werner Patzelt z Drezna, uznany autorytet w sprawie AfD.

W jego ocenie akcja elit politycznych i kontrwywiadu przeciwko AfD ma na celu zrażenie wyborców do tego ugrupowania w przekonaniu, że jest to droga bardziej skuteczna niż konfrontacja na gruncie politycznym.

W Bundestagu rodzą się wątpliwości dotyczące finansowania ze środków budżetowych partii o takim profilu jak AfD.

Dlaczego sondaże w Niemczech pokazują spadek poparcia dla AfD?

Profesor Patzelt zwraca też uwagę, że przyczyną spadku popularności AfD jest pojawienie się na scenie politycznej nowej lewicowej partii Sahry Wagenknecht, której antyimigrancka retoryka nie różni się w zasadzie od postulatów skrajnej prawicy. Fala gwałtownych protestów przeciwko AfD pogorszyła na tyle wizerunek tej partii, że część jej zwolenników zdecydowała się poprzeć projekt Wagenknecht. Nie wiadomo, jak trwałe jest to zjawisko, tym bardziej że w mateczniku AfD, jakim są wschodnie landy, nie widać na razie zbytnich przesunięć sondażowych.

Tymczasem w samym Bundestagu rodzą się wątpliwości dotyczące finansowania ze środków budżetowych partii o takim profilu jak AfD. Kosztuje to niemieckich podatników 30 mln euro rocznie. Przy tym posłowie AfD zatrudniają co najmniej setkę współpracowników wywodzących się z kręgów prawicowego ekstremizmu. Jak udowadniają dziennikarze radia Bayerischer Rundfunk (BR), w tym gronie są identaryści (Identitäre Bewegung), ideolodzy Nowej Prawicy, także kilku neonazistów.

Czytaj więcej

Sondaż. Poparcie dla AfD maleje

W sumie w pracy 78 deputowanym AfD pomaga około 500 współpracowników. Jak twierdzi BR, niektórzy z nich uczestniczyli w marszach neonazistów w Dreźnie, Dortmundzie, Magdeburgu i innych miastach. Znani ekstremiści pracują w biurach parlamentarnych dwójki przewodniczących AfD: Alice Weidel i Tina Chrupalli. Nie zmienia to faktu, że AfD jest legalnie działającym ugrupowaniem politycznym w RFN.

Polityka
Izrael musi odpowiedzieć na atak Iranu. Netanjahu już to zapowiada
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Polityka
Iran zajął statek towarowy w Cieśninie Ormuz. Izrael grozi konsekwencjami
Polityka
Niemiecka prasa o decyzji Sejmu: mały krok do liberalizacji aborcji
Polityka
Mateusz Morawiecki popiera powrót do kompromisu aborcyjnego. „Nie jestem naiwny”
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Polityka
Obelgi, groźby i ataki. Samorządowcy rezygnują z polityki