Po co Rosja hurtowo rozsyła listy gończe za zagranicznymi politykami

Ponad ośmiuset cudzoziemców jest poszukiwanych z przyczyn politycznych przez rosyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych.

Publikacja: 14.02.2024 14:51

Po co Rosja hurtowo rozsyła listy gończe za zagranicznymi politykami

Foto: AFP

Całą bazę ściganych – w której jest ponad 96 tysięcy nazwisk - przejrzeli niezależni, rosyjscy dziennikarze portalu Mediazona.

Cudzoziemcy ścigani z motywów politycznych stanowią jedynie ok. 2 proc. Choć wśród umownych „kryminalnych” jest ich znacznie więcej. Samych Ormian jest tam wymienionych ponad 11 tys. czy Uzbeków ponad 10 tys.

Ukraińcy, ochotnicy, politycy

Wśród „politycznych” najwięcej jest Ukraińców: ministrów, byłych dowódców armii – jeszcze sprzed inwazji czy deputowanych parlamentu. Drugą grupę, pod względem liczebności stanowią ochotnicy służący w ukraińskiej armii.

Czytaj więcej

Rosja chce egzekwować swoje prawo wobec urzędników państw NATO, w tym Polaków

Ale wszystkich najbardziej zainteresowała trzecia obejmująca polityków i urzędników z Europy Środkowej. Rosyjski MSW podaje tylko lakonicznie „poszukiwany na podstawie artykułu kodeksu karnego”, ale nie wiadomo jakiego.

Ścigani za usuwanie sowieckich pomników

Dziennikarze Mediazony domyślają się jednak, że chodzi o osoby, które wspierały lub uczestniczyły w procesach usuwania sowieckich pomników w swoich krajach. Tak jest na przykład z trzema Polakami: prezydentem Wałbrzycha Romanem Szełemejem, były wiceministrem aktywów państwowych Karolem Rabendą i szefem IPN Karolem Nawrockim.

Sędzia trybunału w Hadze winien, bo Putin jest zbrodniarzem

Czwarty nasz rodak Piotr Hofmański jest prezesem Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze, który wysłał list gończy za prezydentem Władimirem Putinem podejrzanym o dokonanie zbrodni wojennych w postaci deportowania ukraińskich dzieci do Rosji.

Czytaj więcej

Rosja umieściła Polaka, prezesa Międzynarodowego Trybunału Karnego na liście poszukiwanych

Urzędnicy Putina nie mogli przejść obojętnie obok naruszenia świętości ich przywódcy: za większością składu Trybunału rozesłali listy gończe. Tym bardziej, że ich lider został widowiskowo „uziemiony” – od czasu rozesłania trybunalskiego listu, unika jak może podróży zagranicznych.

Tallin, Ryga, Wilno, Kłajpeda, Wałbrzych, Łuck

Przytłaczająca jednak większość cudzoziemców ściganych przez rosyjskie MSW z przyczyn politycznych przyłożyła się do usuwania pozostałych po ZSRR pomników z przestrzeni publicznej. W ten sposób na listę ściganych trafił na przykład prawie cały skład parlamentu Łotwy poprzedniej kadencji. Wiosną 2022 roku przegłosował on odejście od porozumienia z Rosją o ochronie pomników, dzięki czemu sowieckie pomniki zaczęto energicznie wywozić z łotewskich miast.

Podobnie z radnymi miasta Rygi, litewskiego Wilna czy Kłajpedy, litewskim ministrem kultury Simonasem Kairysem, burmistrzami ukraińskiego Łucka czy Równego. A w końcu i premier Estonii Kają Kallas, o której jest najgłośniej.

Pokrętna logika rosyjskich śledczych

O dziwo, w bazie nie znaleźli się radni czeskiej Pragi, którzy zdecydowali o usunięciu pomnika marszałka Iwana Koniewa. Dwukrotnie zajmował on czeską stolicę. Po raz pierwszy w 1945 roku, a po raz drugi, w 1968 roku brał udział w planowaniu inwazji państw Układu Warszawskiego na Czechosłowację.

Za to jest w niej bułgarski dziennikarz Chrysto Grozew, członek słynnej grupy śledczej Bellingcat. Pomógł m.in. w odnalezieniu trucicieli z rosyjskiej policji politycznej FSB, którzy omal nie zamordowali rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego.

„Na podstawie skąpych danych w bazie MSW trudno zrozumieć, według jakiej logiki śledczy wybierają winnych w usuwaniu sowieckich pomników. Ale listy gończe zazwyczaj są rozsyłane po publicznych oświadczeniach i poleceniach (szefa rosyjskiego Komitetu Śledczego) Aleksandra Bastrykina” – pisze Mediazona.

Czy to NATO usuwa sowieckie pomniki

Jeszcze trudniej pojąć, po co Rosjanie rozsyłają listy gończe za ludźmi, którzy raczej nigdy nie przyjadą do Rosji czy zostaną złapani przez policję Putina.

- W Rosji wszystko widzą „państwowo”. A pomniki przecież to sprawa społeczna i to społeczeństwo decyduje, czy je usuwać czy stawiać. (…) A tego nie mogą zrozumieć np. w rosyjskim ministerstwie spraw zagranicznych. Dlatego w MSZ i (rzeczniczka resortu) Maria Zacharowa myślą, że wszystkie decyzje o usuwaniu pomników podejmowane są na poziomie NATO. Bo w Rosji to sprawa państwowej polityki – mówił cztery lata temu, przy opublikowaniu pierwszej fali rosyjskich listów gończych niezależny rosyjski politolog i dziennikarz Siergiej Miedwiediew.

- (Rosyjskie) Państwo, zamiast tworzyć plany na przyszłość całkowicie przesiedliło się w przeszłość, żyje przeszłością, rekonstruuje dawną, własną wielkość. Dlatego tak wiele uwagi poświęca pomnikom, one wydają się świętymi obiektami, których nie wolno ruszać – dodaje.

Coś za coś: zbrodniarze za polityków

Jednocześnie jednak wydaje się, że Kreml masowym rozsyłaniem listów gończych za cudzoziemcami tworzy coś w rodzaju „funduszu wymiany”. Wielu rosyjskich polityków zostało objętych sankcjami, Putin jest ścigany za zbrodnie wojenne. W przypadku, gdyby doszło do jakiegoś zawieszenia broni, czy zawarcia pokoju z Ukrainą Kreml bez wątpienia zażąda „wyzerowania” represji z obu stron: w zamian za anulowanie swoich nonsensownych listów gończych będzie domagał się zdjęcia sankcji czy anulowania listu gończego za Putinem.

Znacznie lepiej to rosyjskie dążenie widać na przykładzie Ukrainy. Wielu złapanych, rosyjskich żołnierzy było sądzonych nad Dnieprem za zbrodnie wojenne. Mieli pecha, że ich jednostki najpierw pacyfikowały Buczę czy Irpień, a potem zostały rozbite przez ukraińską armię pod Charkowem, Sumami czy Bałakleją. A oni sami trafili do niewoli, zostali rozpoznani i skazani.

W odwecie Rosjanie zaczęli – głównie rękoma „sędziów” z Doniecka – skazywać na dożywocie ukraińskich obrońców Mariupola. W końcu, bez wątpienia będą chcieli ich wymienić na swoich zbrodniarzy skazanych w Ukrainie.

Można domniemywać, że podobnie będzie z europejskimi politykami i urzędnikami, za którymi listy gończe Kreml będzie chciał wymienić na spokój Władimira Putina i jego przyjaciół.

Całą bazę ściganych – w której jest ponad 96 tysięcy nazwisk - przejrzeli niezależni, rosyjscy dziennikarze portalu Mediazona.

Cudzoziemcy ścigani z motywów politycznych stanowią jedynie ok. 2 proc. Choć wśród umownych „kryminalnych” jest ich znacznie więcej. Samych Ormian jest tam wymienionych ponad 11 tys. czy Uzbeków ponad 10 tys.

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Opozycjoniści z hotelu w Moskwie. Czy zablokują wejście Mołdawii do UE?
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Polityka
Sunak: Pierwsi migranci odlecą do Rwandy w lipcu. "Bez względu na wszystko"
Polityka
Iran i broń atomowa. Jest deklaracja władz w Teheranie
Polityka
Korea Północna strzela rakietami balistycznymi. Pokonały 300 km
Polityka
Bezprecedensowy wzrost wydatków na zbrojenia. Polska na czele Europy