Znów razem przeciw PiS

Najpewniej w dwóch blokach pójdzie do wyborów samorządowych rządząca koalicja. Jeden stworzy Trzecia Droga, drugi Koalicja Obywatelska i Lewica.

Publikacja: 23.01.2024 03:00

Donald Tusk i Włodzimierz Czarzasty planują wspólny start ich ugrupowań

Donald Tusk i Włodzimierz Czarzasty planują wspólny start ich ugrupowań

Foto: Jacek Domiński/REPORTER

W sobotę, 3 lutego, podczas posiedzenia Rady Krajowej Nowa Lewica może formalnie zatwierdzić wyborczy sojusz na poziomie sejmików z Koalicją Obywatelską – ustaliła „Rzeczpospolita”. Do rozmów z KO na temat takiego porozumienia upoważnieni są ze strony Nowej Lewicy Robert Biedroń oraz Włodzimierz Czarzasty.

Pomysł stworzenia jednej listy całej koalicji rządzącej odrzuciła wcześniej zdecydowanie Trzecia Droga, która zapowiedziała już własny sojusz samorządowy. To nie oznacza jednak, że taki układ sił zostanie odtworzony na każdym poziomie samorządu, przede wszystkim w dużych miastach. Tam sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana.

Czytaj więcej

Sondaż: Pierwszy miesiąc rządów pomyślny dla Donalda Tuska. Większość Polaków dobrze ocenia działania nowej władzy

Bez zmiany szyldów

Dla koalicji rządzącej kluczowy będzie wynik w sejmikach. Wybory samorządowe ze względu na swoją specyfikę są trudno „mierzalne”, ale na poziomie sejmików najbardziej przypominają parlamentarne. Cel jest prosty. Zgodnie z naszymi informacjami w jednym, optymistycznym wariancie, o którym mówi się teraz w Sejmie, bloki tworzące koalicję rządzącą mogą pozbawić PiS władzy w 13 z 16 województw. Partia Jarosława Kaczyńskiego utrzymałaby władzę tylko na Podkarpaciu, Podlasiu i Lubelszczyźnie. W wariancie maksimum, na który najbardziej liczą zarówno politycy KO, Lewicy, jak i Trzeciej Drogi, PiS pozostałaby tylko władza w sejmiku na Podkarpaciu.

Według naszych rozmówców sojusz KO i Lewicy pozostawi w nazwie komitetu wyborczego szyldy obu formacji. To wygodne dla obydwu stron, które będą mogły liczyć na zachowanie tożsamości, a jednocześnie korzystać z efektów stworzenia wspólnej listy. Wcześniej Lewica proponowała, by wszystkie partie koalicji rządzącej stworzyły razem pakt samorządowy na wzór paktu senackiego z 2023 roku.

Czytaj więcej

Tomasz Krzyżak: Kolejnej destabilizacji kraju nie zniesie nawet twardy elektorat PiS-u

Politycy Lewicy z którymi rozmawialiśmy, dostrzegają pragmatyczne przesłanki sojuszu z KO. Jedna z nich to ryzyko, że samodzielny start Lewicy w wyborach samorządowych przyniósłby gorszy wynik sejmikowy niż w wyborach parlamentarnych, zwłaszcza w warunkach silnej polaryzacji politycznej po przejęciu władzy przez nową ekipę rządzącą, konflikcie wokół mediów publicznych, Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego, praworządności itd. – To rozwiązanie pragmatyczne, w sumie korzystne dla wszystkich. Miejsc w sejmikach, we władzach województw może być więcej niż przy samodzielnym starcie – mówi jeden z naszych informatorów.

Co na to wszystko partia Razem, której politycy tworzą wspólny klub z Nową Lewicą w tej kadencji? Z naszych rozmów wynika, że Razem jest otwarte na tego typu wyborczą współpracę z Koalicją Obywatelską, czyli de facto z Donaldem Tuskiem. Razem poparło jego rząd, ale do niego nie weszło. I utrzymuje do gabinetu Tuska dystans.

Miejska układanka

Sytuacja koalicji rządzącej, jeśli chodzi o sejmiki, jest już coraz bardziej klarowna. Zupełnie inaczej jest np. w dużych miastach. W każdym z najważniejszych wyścigów regionalnych może utworzyć się inna konfiguracja, jeśli chodzi o kandydatów. I tak Lewica w Warszawie już pod koniec 2023 roku zadeklarowała, że nie poprze prezydenta Rafała Trzaskowskiego. – Będziemy o tym decydowali w szerszym gronie, bo mamy nadzieję, że nie tylko z partią Razem, z Unią Pracy, z PPS pójdziemy do tych wyborów, ale także z ruchami miejskimi, może też jeszcze zaskoczymy szerszą współpracą z innym ugrupowaniem – mówiła na początku grudnia na antenie Radia ZET o kandydacie lub kandydatce Lewicy w Warszawie posłanka Anna-Maria Żukowska, szefowa klubu Lewicy w Sejmie.

W niektórych miastach – jak w Krakowie – lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz nawołuje do wystawienia jednego kandydata całej koalicji. Ale posłanka Daria Gosek-Popiołek z Razem poparła już kandydata niezależnego Łukasza Gibałę, który jest faworytem w sondażach. Swojego kandydata ma tam też KO. Wszystko rozstrzygnie się w najbliższych tygodniach. Według nieoficjalnych informacji kluczowe decyzje dotyczące kandydatów w dużych miastach Koalicja ma podjąć na przełomie stycznia i lutego.

W sobotę, 3 lutego, podczas posiedzenia Rady Krajowej Nowa Lewica może formalnie zatwierdzić wyborczy sojusz na poziomie sejmików z Koalicją Obywatelską – ustaliła „Rzeczpospolita”. Do rozmów z KO na temat takiego porozumienia upoważnieni są ze strony Nowej Lewicy Robert Biedroń oraz Włodzimierz Czarzasty.

Pomysł stworzenia jednej listy całej koalicji rządzącej odrzuciła wcześniej zdecydowanie Trzecia Droga, która zapowiedziała już własny sojusz samorządowy. To nie oznacza jednak, że taki układ sił zostanie odtworzony na każdym poziomie samorządu, przede wszystkim w dużych miastach. Tam sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Dwoje kandydatów do zastąpienia Bartłomieja Sienkiewicza
Polityka
Opozycja o exposé Sikorskiego: "Banały", "mity o UE", "obsesje na temat PiS"
Polityka
Donald Tusk chory, ma zapalenie płuc. I wskazuje datę rekonstrukcji rządu
Polityka
Rau wypomina ministrom rządu Tuska, że "chcą objąć dochodowe mandaty" w PE
Polityka
Kucharczyk: Wyborcy mogą czuć się rozczarowani listami KO do PE