Sejm zajmie się płacami w oświacie

Nauczycielskie związki zawodowe chcą, by pensje pedagogów rosły w takim tempie, jak przeciętne wynagrodzenie.

Publikacja: 23.11.2023 03:00

Sejm zajmie się płacami w oświacie

Foto: Adobe Stock

Marszałek Szymon Hołownia wyjął z sejmowej zamrażarki obywatelski projekt ustawy autorstwa ZNP, zmieniający zasady wynagradzania nauczycieli. W Sejmie leży od przeszło dwóch lat.

– Projekt został skierowany do pierwszego czytania, ale nie wiadomo, kiedy miałoby ono się odbyć – mówi „Rzeczpospolitej” prezes ZNP Sławomir Broniarz. – Nie wiemy też, jak do naszych pomysłów podejdzie większościowa koalicja, choć mam nadzieję, że będzie bardziej otwarta na pomysły poprawy sytuacji nauczycieli niż poprzedni rząd. Czekamy na nowego ministra edukacji i mam nadzieję, że szybko siądziemy do rozmów. My jesteśmy na nie gotowi – mówi związkowiec.

Projekt zakłada zmianę sposobu obliczania stawek średniego wynagrodzenia polegającą na zastąpieniu kwoty bazowej określanej corocznie dla nauczycieli w ustawie budżetowej kwotą przeciętnego wynagrodzenia w III kwartale roku poprzedzającego. W rezultacie nauczyciel dyplomowany zarabiałby 155 proc. średniej krajowej, a mianowany – 125 proc. Nie wiadomo, jak miałyby się kształtować pensje nauczycieli rozpoczynających pracę w zawodzie, bo w momencie, gdy projekt ten był wnoszony do Sejmu, istniały jeszcze dwa inne stopnie awansu zawodowego nauczyciela – stażysta i kontraktowy. Od września 2022 r. oba stopnie awansu zostały zastąpione „nauczycielem początkującym”.

Czytaj więcej

Ile Barbary Nowak jest w małopolskiej kurator oświaty?

Projekt ustawy zakłada, że stażysta miałby otrzymać równowartość 90 proc. przeciętnego wynagrodzenia, a kontraktowy – 100 proc.

– Zależy nam na wprowadzeniu stałego mechanizmu waloryzacji wynagrodzeń nauczycieli, bo dzięki temu co roku nie musielibyśmy walczyć o podwyżki. Zasady wynagradzania nauczycieli powinny być jasne – mówi Broniarz. W momencie wnoszenia projektu do Sejmu zakładał on podwyżkę o co najmniej tysiąc złotych.

Obecnie większościowa koalicja mówi o podwyżkach dla pedagogów w wysokości 30 proc. już od stycznia przyszłego roku. Byłby to dla budżetu koszt 11–13 mld zł. Na razie jednak nic nie mówi się o zmianie sposobu naliczania nauczycielskich pensji.

– Lewica popierała ten projekt i mechanizm w poprzedniej kadencji i podtrzymujemy nasze stanowisko. Potrzebne są pilne skokowe podwyżki dla nauczycieli, ale równie potrzebny jest stały mechanizm waloryzacji tych wynagrodzeń. Dziś trzeba zatrzymać odpływ z zawodu nauczyciela, ale długofalowo budować systemowo prestiż tego zawodu – mówi posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Czytaj więcej

Sławomir Broniarz poszukuje kurator Barbary Nowak

O powiązanie pensji nauczycieli ze średnią krajową w przeszłości walczyła także nauczycielska Solidarność. Obietnica ta została wpisana do porozumienia między rządem a „S” zawartym na dzień przed strajkiem nauczycieli w 2019 r., w wyniku którego „S” wycofała się z protestu, łamiąc umowę z innymi związkami zawodowymi. Rząd PiS nigdy się z tej obietnicy nie wywiązał.

Obecnie nauczycielska pensja znacznie odbiega od przeciętnego wynagrodzenia w kraju. Pensja minimalna nauczyciela dyplomowanego to obecnie na rękę 3432 zł, mianowanego – 2982 zł, a początkującego – 2846 zł. Do tego dochodzą dodatki i nadgodziny.

Polityka
Referendum ws. aborcji. Trzeciej Drodze zabrakło podpisów do złożenia wniosku
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Polityka
Miszalski: Gibała? Nie zdziwię się jak poprze go Konfederacja
Polityka
Ustawy dot. aborcji w Sejmie. Lewica może nie zagłosować za projektem PSL
Polityka
Leszczyna o tweecie Kotuli z instrukcją wykonania aborcji: Ja bym go nie zamieściła
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Polityka
Posłowie PiS śpiewali w hotelu sejmowym piosenkę o Grzegorzu Braunie