Ameryka daje wiarę Netanjahu. Biden odwiedza Tel Awiw

Wizyta Joe Bidena w Tel Awiwie odbyła się w cieniu tragedii w szpitalu w Gazie. To wpłynie na wojnę z Hamasem.

Publikacja: 19.10.2023 03:00

Tragedia w szpitalu w Strefie Gazy wywołała manifestacje Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu

Tragedia w szpitalu w Strefie Gazy wywołała manifestacje Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu

Foto: Thomas COEX/AFP

Wygląda na to, że zrobiła to druga strona (drużyna), nie wy – z tymi słowami prezydent Joe Biden zwrócił się do premiera Beniamina Netanjahu, dając wyraźnie do zrozumienia, że nie kwestionuje zapewnień izraelskiej armii, iż tragedia w szpitalu Al-Ahli w Gazie nie jest dziełem Izraela. Nie jesteście sami – powiedział nieco później w czasie spotkania z członkami wojennego gabinetu Izraela, zapewniając, że Stany Zjednoczone udzielą Izraelowi wszelakiej pomocy. To wygląda jak deklaracja niczym nie ograniczonej solidarności z państwem żydowskim.

Tragedia w Gazie

Świat arabski przyjął to jak najgorzej. Panuje tam bowiem silne przekonanie, że tragedia w Gazie jest dziełem Izraela.

Czytaj więcej

Joe Biden, dzięki byciu przyjacielem Izraela, znów zostanie prezydentem USA?

Izraelska armia już w kilka godzin po tragedii udowadniała, że odpowiedzialność ponosi Islamski Dżihad, siostrzana organizacja Hamasu. Wybuch miał nastąpić w wyniku eksplozji rakiety, która zmieniła trajektorię i uderzyła w szpital. Armia przygotowała wielostronicową analizę na ten temat, udowadniając, że co najmniej jedna trzecia rakiet Hamasu czy Islamskiego Dżihadu zbacza z toru. W miejscu wybuchu zaś nie było krateru, jaki powstaje po eksplozji izraelskich głowic, ani też charakterystycznych zniszczeń sąsiednich budynków. Siła wybuchu w szpitalu miała zaś zostać wzmocniona eksplozją zgromadzonego tam paliwa. Koronnym dowodem ma być podsłuch rozmowy ludzi Hamasu, którzy sami mieli dojść do wniosku, że to nie była izraelska rakieta.

Bez względu na to, jakie będą ostateczne ustalenia, nic nie przywróci życia prawie 500 Palestyńczykom, w większości uciekinierom szukającym schronienia w szpitalu. Wiele ciał zostało rozerwanych na strzępy i spłonęło w pożarze. Dokładna liczba ofiar jest nie do ustalenia. Świat arabski wierzy Hamasowi, który głosi, że Izrael dopuścił się zbrodni wojennej. W wielu stolicach regionu miały miejsce protesty, także przed ambasadami USA, sojusznikiem Izraela.

Czytaj więcej

Atak na szpital w Strefie Gazy: Hamas informuje o ofiarach

Na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu doszło do demonstracji i starć z policją. Libański Hezbollah zapowiedział wielki dzień gniewu, czyli intensyfikację rakietowego ostrzału Izraela, co grozi początkiem pełnoskalowej wojny na granicy izraelsko-libańskiej.

Nie wiadomo, jak tragedia w Gazie wpłynie na przygotowywaną od wielu dni inwazję na Strefę Gazy. Nieuchronnie pociągnie ona za sobą setki, jeżeli nie tysiące ofiar wśród ludności cywilnej, a światowa opinia publiczna nie będzie przyglądać się bezczynnie takiej masakrze. Sam Biden mówił w środę o konieczności przestrzegania międzynarodowych standardów w czasie konfliktu. – Nie dajcie się ponieść złym emocjom – powiedział.

– Nic nas nie powstrzyma – ani liczba ofiar cywilnych w czasie walk, ani też los zakładników, jeżeli nie uda się ich wcześniej uwolnić czy też odbić. Mamy mocne wsparcie USA wobec zagrożenia z Iranu, co ułatwia wojnę z terroryzmem – mówi „Rzeczpospolitej” Icchak Klein, ekspert prawicowego think tanku Kohelet Policy Forum. Takie głosy są w Izraelu powszechne, zwłaszcza w szeregach armii.

Inaczej myślą rodziny zakładników uprowadzonych przez Hamas. Ich bliscy zorganizowali w środę demonstrację w Tel Awiwie. Z niektórymi krewnymi zakładników spotkał się prezydent Biden i obiecał wsparcie. – Nie ma dla mnie wyższego priorytetu niż uwolnienie zakładników – powiedział w oświadczeniu dla mediów oraz dodał, że nie o wszystkich działaniach w tej sprawie może informować. Wiadomo jednak, że negocjacje z pośrednim udziałem amerykańskich dyplomatów toczą się na ten temat w Katarze, gdzie przebywa także Ismail Hanijja, jeden z liderów Hamasu.

Czytaj więcej

Biden wylądował w Izraelu. Papież wzywa wiernych, by stanęli po stronie pokoju

Sprawy humanitarne były jednym z tematów rozmów Bidena z Netanjahu. Jednak nie doprowadziły one do odblokowania granicy Strefy Gazy z Egiptem dla konwojów humanitarnych. Dodatkowo rejon cały czas jest ostrzeliwany przez siły izraelskie. Na ten temat rozmawiał w Kairze także kanclerz Niemiec. Olaf Scholz wyraził nadzieję, że uda się wkrótce uruchomić pomoc. O przyjęciu przez Egipt uchodźców z Gazy nie ma na razie mowy. Władze w Kairze nie chcą u siebie Palestyńczyków i związanych z tym problemów.

Problem palestyński

Tragedia w szpitalu w Gazie wpłynęła na kształt wizyty Joe Bidena w Izraelu, skąd miał udać się do Jordanii na spotkanie z królem Jordanii, prezydentem Egiptu oraz prezydentem Autonomii Palestyńskiej Mahmudem Abbasem. Zostały ono jednak odwołane, gdyż jak powiedział jeden z przedstawicieli Jordanii, w obecnej chwili nie można rozmawiać o niczym innym jak zatrzymaniu wojny.

Samo spotkanie z Netanjahu było planowane w Waszyngtonie jako sygnał, że nie należy zapominać o źródłach wojny Izraela z Hamasem sięgających dalej niż barbarzyński atak w pamiętną sobotę 7 października.

Czytaj więcej

Atak na szpital w Strefie Gazy. Joe Biden mówi: To druga strona

– Muszą istnieć palestyńskie władze. Musi być ścieżka prowadząca do powstania państwa palestyńskiego – powiedział Biden w wywiadzie telewizyjnym kilka dni przed podróżą na Bliski Wschód.

W Tel Awiwie prezydent USA obiecał 100 mln dol. pomocy dla Gazy i Zachodniego Brzegu. Podkreślił, że Stany Zjednoczone opowiadają się, że za tzw. two-state solution, czyli powstaniem państwa palestyńskiego obok żydowskiego. Stąd obecność na planowanym spotkaniu prezydenta Abbasa, szefa Autonomii Palestyńskiej na Zachodnim Brzegu z ramienia Organizacji Wyzwolenia Palestyny (PLO).

– Nie może być mowy o jakimkolwiek postępie w rozwiązywaniu problemów regionu bez poważnych dyskusji na temat problemu palestyńskiego – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Ilter Turan, politolog z uniwersytetu Bilgi w Stambule.

Przypomina, że w ostatnich latach los Palestyńczyków zarówno w Gazie, jak i Zachodnim Brzegu znalazł się na marginesie procesu normalizacji relacji Izraela z szeregiem państw arabskich. Działo się to przy udziale amerykańskiej dyplomacji, która nie reagowała na wydarzenia na Zachodnim Brzegu w postaci karygodnych poczynań żydowskich osadników atakujących ludność palestyńską przy zmasowanej ochronie wojska i policji. – To wszystko musi się zmienić – tłumaczy prof. Turan.

Wygląda na to, że zrobiła to druga strona (drużyna), nie wy – z tymi słowami prezydent Joe Biden zwrócił się do premiera Beniamina Netanjahu, dając wyraźnie do zrozumienia, że nie kwestionuje zapewnień izraelskiej armii, iż tragedia w szpitalu Al-Ahli w Gazie nie jest dziełem Izraela. Nie jesteście sami – powiedział nieco później w czasie spotkania z członkami wojennego gabinetu Izraela, zapewniając, że Stany Zjednoczone udzielą Izraelowi wszelakiej pomocy. To wygląda jak deklaracja niczym nie ograniczonej solidarności z państwem żydowskim.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Ursula von der Leyen zapowiada korekty. "Wszyscy mamy poczucie, że UE potrzebuje zmian"
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Polityka
Przemysław Wipler o zatrzymaniu Romanowskiego: Nie zostawia się kolegów
Polityka
Joe Biden coraz poważniej myśli o wycofaniu się. Demokraci: To kwestia czasu
Polityka
Rekordowe przemówienie Trumpa. "Biden zapoczątkuje trzecią wojnę światową"
Polityka
Michał Kolanko: Europarlament cmentarzyskiem karier? Niekoniecznie