We wtorek przypada 79. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.
Dziś zaczęły się obchody, podczas których w Muzeum Powstania na warszawskiej Woli prezydent Andrzej Duda wręczył odznaczenia państwowe uczestnikom tamtych wydarzeń oraz osobom pielęgnującym pamięć o Powstaniu Warszawskim.
Stefan Meissner, mieszkający na stałe w Kanadzie, przyjeżdża co roku do Polski na obchody rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. W poniedziałek był gościem "Faktów po Faktach" w TVN24.
Obecnie 97-letni powstaniec mówił, że "do niedawna" była to Polska, o którą walczył, ale dziś "toczy się arbitralnie do dyktatury", a to go przeraża i boli.
Meissner zwrócił się do młodych ludzi, by spełnili swój obowiązek i poszli do wyborów, bo, jak podkreślił, "demokracja w Polsce jest zagrożona".
- Dzisiaj ołówek jest dla was tym, czym dla nas był kiedyś karabin. Hej, kto Polak, do wyborów! Żyj wolności. Polsko żyj. My nie chcemy dyktatorów. Niech to będzie hasłem dni - powiedział.
Były powstaniec zauważył, że wybory oznaczają decyzję, jaka będzie Polska.
- Te wybory, które przychodzą, to nie jest wybór między nazwą takiej partii czy innej partii czy takim programem gospodarczym czy innym. To jest decyzja, jaką chcemy mieć Polskę: czy demokratyczną, czy chcemy mieć dyktaturę - powiedział.
- Chcę, żeby wszyscy młodzi usłyszeli - nie warto tracić tego, o co myśmy walczyli - dodał Stefan Meissner.