Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Wołodymyr Zełenski twierdzi, że Rosjanie zaakceptowali plan zaminowania Zap...
Niezależny portal Meduza poinformował, że pierwsze negocjacje między Prigożynem a władzami Rosji rozpoczęły się 23 czerwca wieczorem, gdy założyciel Grupy Wagnera ogłosił rozpoczęcie "marszu sprawiedliwości".
Dowództwo wojskowe, urzędnicy administracji prezydenta i kierownictwo Rosgwardii próbowali się z nim porozumieć. Początkowo stanowisko Prigożyna było trudne do oceny, co utrudniało prowadzenie rozmów.
Prigożyn oczekiwał odsunięcia ministra obrony Siergieja Szojgu, nie mieszania się w sprawy Grupy Wagnera i zapewnienia większego finansowania.
Czytaj więcej
Natalia Humeniuk, rzeczniczka Dowództwa Operacyjnego „Południe” ukraińskiej armii, poinformowała, że rosyjscy żołnierze próbują po ustąpieniu powod...
Początkowo Kreml liczył na rozwiązanie sytuacji "mniej lub bardziej pokojowo", ale nie osiągnięto porozumienia z Prigożynem. Następnie władze nakazały rosyjskim gubernatorom i politykom publicznie potępić działania Prigożyna i ogłosić go "zdrajcą".
W podobnym tonie wypowiedział się publicznie Władimir Putin, który w transmitowanym w telewizji wystąpieniu mówił o "zdradzie" i "wbiciu noża w plecy".
Grupa Wagnera nie zdobyła poparcia, na jakie liczyła
Koło południa w sobotę Prigożyn chciał osobiście skontaktować się z Putinem, ale prezydent Rosji nie zareagował. Według źródeł Meduzy zbliżonych do Kremla i rosyjskiego rządu, jest prawdopodobne, że Prigożyn zdał sobie sprawę, że "przekroczył granicę" i że "perspektywy ruchu jego kolumn są niepewne". Dodatkowo Grupa Wagnera nie uzyskała w pierwszych godzinach buntu poparcia, na jakie liczył Prigożyn.
Czytaj więcej
Chińscy urzędnicy opisali przerwany bunt najemników z Grupy Wagnera jako "wewnętrzne sprawy" Moskwy. Media państwowe odrzuciły podziały w Rosji jak...
Widząc zmianę nastrojów lidera wagnerowców, Kreml zdecydował się nie dążyć do "krwawego starcia". Negocjacje były prowadzone przez dużą grupę urzędników, w skład której wchodzili między innymi szef administracji prezydenckiej Anton Wajno, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Nikołaj Patruszew i ambasador Rosji na Białorusi Borys Gryzłow. Na czele tej grupy stał Aleksander Łukaszenko. Według źródła zbliżonego do Kremla, Prigożyn nalegał, aby w negocjacjach uczestniczyli "najwyżsi urzędnicy".
Dla Łukaszenki korzyść była oczywista. Stał się osobą, która "uratowała Rosję przed wojną domową".
Źródła Meduzy bliskie Kremlowi i rosyjskiemu rządowi zgadzają się, że Prigożyn stracił w wyniku swojego radykalnego działania. - Został zmuszony do opuszczenia Rosji. Prezydent nie wybacza takich rzeczy - mówią informatorzy. Według nich strony nadal będą "omawiać" szczegóły umowy dotyczącej nowego stanowiska Prigożyna, ale "nie będzie on miał dawnych wpływów i środków".
Politycy bliscy Kremlowi wątpią, aby decyzje personalne dotyczące rosyjskiego Ministerstwa Obrony mogły zostać podjęte w najbliższym czasie. - Putin prawie nigdy nie poddaje się naciskom i nie ugina się pod presją - mówią.
Czytaj więcej
Władimir Putin stał się de facto pełniącym obowiązki prezydenta Rosji - uważa Sławomir Dębski, dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Jednocześnie całe zdarzenie osłabia pozycję prezydenta. - Nie mógł się pogodzić z Prigożynem, ale wczoraj (po przemówieniu telewizyjnym) nigdzie go nie było - mówią informatorzy Meduzy.
Samolot Putina opuścił Moskwę
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow informował, że w dniu buntu Putin pracował w Moskwie, ale media zauważyły, że tego dnia jego samolot wystartował ze stolicy i zniknął z radarów w pobliżu Tweru.
Według źródła Meduzy bliskiego administracji prezydenckiej, Putinowi będzie teraz trudniej "zmontować strukturę władzy", a "rosyjskie elity" będą tylko podejmować więcej prób "przekształcenia systemu".