Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 488

W niedzielę w Pekinie rozmowy prowadził wiceszef MSZ Rosji, Andriej Rudenko. W tym samym czasie władze w Moskwie mierzyły się z największym wyzwaniem dla władzy prezydenta Władimira Putina od czasu jego dojścia do władzy.

Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych początkowo informowało jedynie, że Rudenko wymienił opinie z chińskim ministrem spraw zagranicznych Qin Gangiem na temat stosunków chińsko-rosyjskich, a także "międzynarodowych i regionalnych kwestii będących przedmiotem wspólnego zainteresowania".

Później stwierdzono, że Chiny wspierają Rosję w utrzymaniu stabilności narodowej.

Czytaj więcej

Think tank o buncie Jewgienija Prigożyna: Miał za małe siły, aby zająć Moskwę

"Jako przyjazny sąsiad i partner strategiczny, Chiny wspierają Rosję w utrzymaniu stabilności narodowej oraz osiągnięciu rozwoju i dobrobytu" - napisano, nie odnosząc się bezpośrednio do Putina.

Chiny wspierają władze na Kremlu

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało, że Chiny zadeklarowały swoje poparcie dla władze w Moskwie.

"Strona chińska wyraziła poparcie dla wysiłków przywódców Federacji Rosyjskiej w celu ustabilizowania sytuacji w kraju w związku z wydarzeniami z 24 czerwca" - poinformowano.

Nie wiadomo, kiedy Rudenko przybył do Pekinu, ani czy jego wizyta w Chinach była odpowiedzią na bunt prowadzony przez Jewgienija Prigożyna.

Czytaj więcej

Jak Łukaszenko wykorzysta rozwiązanie buntu Prigożyna

Wydarzenia te były uważnie śledzone przez chińskie media, które w dużej mierze powstrzymywały się od komentarzy.

Kontrolowana przez państwo chińskie gazeta "Global Times" podała w sobotę, że wyolbrzymianie "buntu" Prigożyna i tworzenie "iluzji", że Rosja ma wiele wewnętrznych sprzeczności i "budynek się wali", to najnowszy atak zachodnich mediów i kolejna próba podważenia rosyjskiej jedności społecznej.