Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie siły polityczne dominują w nadchodzących wyborach parlamentarnych w Bułgarii?
- W jaki sposób kraj reaguje na rosyjską propagandę i zagraniczną interwencję informacyjną?
- Jakie są główne przyczyny niezadowolenia społecznego w Bułgarii, szczególnie wśród młodzieży?
- Jakie są polityczne ambicje byłego prezydenta Rumena Radewa i jak wpłynął na scenę partyjną?
- Jaki jest stosunek bułgarskich elit politycznych do Rosji i wojny w Ukrainie?
- Z jakimi wyzwaniami politycznymi mierzy się Bułgaria w kontekście niestabilności i częstych wyborów?
„Bułgaria ma jedno z najbardziej przychylnych w UE środowisk informacyjnych dla niedemokratycznej, złośliwej manipulacji i jest jedną z najmniej przygotowanych instytucjonalnie na reagowanie” – stwierdził miejscowy Center for the Study of Democracy.
Techniczny gabinet ministrów, rządzący krajem od grudnia, powołał teraz specjalny zespół (do którego wszedł słynny śledczy dziennikarz Christo Grozew), mający zwalczać „zagraniczną interwencję” w internecie. Nikt w Sofii oficjalnie tego nie mówi, ale po cichu wskazują na byłego prezydenta i faworyta niedzielnych wyborów Rumena Radewa, jako tego, na którego rzecz ma działać propagandowa machina Kremla.
Młodzi próbują walczyć z korupcją i przegrywają
Poprzedni rząd ustąpił pod naciskiem ogromnych manifestacji, które przetoczyły się pod koniec roku przez bułgarskie miasta. Ich siłą napędową była młodzież, która protestowała przeciw podwyżkom podatków, ale przede wszystkim przeciw wszechogarniającej korupcji. Walkę z nią udają wszystkie kolejne gabinety ministrów, więc nie daje ona większych rezultatów.
Czytaj więcej
Po Serbii i Nepalu, młodzież wyszła na ulice bułgarskich miast. Wszędzie protestuje przeciw temu samemu: korupcji klasy politycznej
Młodzi zaś, stojąc przed wyborem między emigracją a protestem, wyszli na ulice. Za manifestacjami nie poszły jednak żadne próby zinstytucjonalizowania protestu, do kolejnych przedterminowych wyborów w kraju stanęły więc te same partie co zwykle.
Za jednym wyjątkiem. W styczniu prezydent Rumen Radew nagle zrezygnował ze swego stanowiska, przekazując władzę zaskoczonej wiceprezydent Ilianie Jotowej. Sam zaś stworzył własną partię „Postępowa Bułgaria” i wystartował w wyborach. Jak w większości państw europejskich, również i w Bułgarii prezydent posiada władzę w większości symboliczną. Po dziewięciu latach prezydentury były wojskowy Radew najwyraźniej zapragnął prawdziwej.
Teraz, w ósmych wyborach parlamentarnych od 2020 r. (i siódmych przedterminowych) partia byłego pilota wojskowego prowadzi w sondażach. Od początku swej prezydentury Radew występował przeciw imigracji, centralizacji władzy w UE i oczywiście opowiadał się za zwalczaniem korupcji. Winę za nią zwalał rzecz jasna na kolejne rządy, ale wetował ustawy umożliwiające jej zwalczanie. „Jego prezydentura nie wpłynęła na zmniejszenie korupcji i w 2022 r. kraj znalazł się na 72. miejscu Indeksu Transparency International – razem z Ghaną, Senegalem i RPA” – pisał trzy lata temu fiński analityk Pekka Kallionemi, specjalizujący się w wykrywaniu rosyjskich agentów wpływu. W ubiegłym roku Bułgaria znalazła się jeszcze niżej, wraz z Kubą, Burkina Faso i Węgrami.
Prorosyjskie lobby w Sofii spiera się o pieniądze Kremla
Radew wielokrotnie też występował przeciw unijnym sankcjom nakładanym na Rosję, mimo że sam uznał aneksję Krymu za złamanie międzynarodowego prawa. Wraz z początkiem rosyjskiego najazdu zaczął mocno krytykować Ukrainę za to, że walczy z Rosją i radził Kijowowi zawrzeć pokój.
„Rosja pompowała pieniądze do antyamerykańskich i antynatowskich partii w Bułgarii co najmniej od 2007 r. (możliwe nawet, że znacznie dłużej). Rosyjskie pieniądze służyły do kontrolowania kluczowych polityków, mediów i sektora finansowego. (…) Wszystko to doprowadziło do powstania silnego bloku antyukraińskiego w Bułgarii” – wskazuje Kallionemi.
Czytaj więcej
Poza Węgrami także w czterech innych krajach Unii Europejskiej stan praworządności załamuje się - ostrzega w swoim dorocznym raporcie berliński Ins...
Głównym jego filarem jest otwarcie prorosyjska partia „Odrodzenie”, ale i były prezydent miał tam swoje miejsce. – Radew nie połączył się jednak z Kostadinowem (szef „Odrodzenia”) i w ogóle stosunki między nimi są dość napięte, prawdopodobnie z powodu sporów o dostęp do rosyjskiego finansowania – sądzi z kolei jeden z ukraińskich analityków.
Mimo wszystko jednak Bułgaria – choć z opóźnieniem w stosunku do innych państw europejskich – zaczęła udzielać Ukrainie pomocy wojskowej. W kraju jest silnie rozwinięty przemysł zbrojeniowy, w tym produkujący amunicję, który od 2023 r. notował 200-proc. wzrost dzięki dostawom do Ukrainy. Ale, będąc prezydentem, Radew sprzeciwił się sprzedaniu Kijowowi starych, sowieckich jeszcze systemów obrony powietrznej. Już z jego następczynią na stanowisku głowy państwa Sofia podpisała ramową umowę o współpracy wojskowej z Kijowem. Ale to porozumienie z kolei próbuje zablokować formalnie proeuropejska partia GERB wieloletniego premiera i przyjaciela Angeli Merkel Bojka Borisowa.
Czy za kilka miesięcy znów będą wybory, pogłębiające chaos w kraju?
Mimo braku obecnie normalnego rządu wraz z Nowym Rokiem w Bułgarii wprowadzono euro. Miejscowi eksperci cieszyli się, że nie wywołało to inflacji. Ale doprowadziło jednak do wzrostu cen, a to przełożyło się na wzrost społecznej niechęci do wszystkich polityków, szczególnie wśród młodzieży. Jednak Radew uważa, że jego to nie będzie dotyczyło, bowiem jest nowym uczestnikiem walk partyjnych.
Czytaj więcej
Bułgaria może spóźnić się o kilka miesięcy z wejściem do strefy euro od 1 stycznia 2025 z powodu zbyt dużej inflacji — powiedział agencji prasowej...
– Radew zdobędzie największą część głosów w wyborach. Nie wiemy jednak, co z nimi zrobi, ponieważ do sprawowania władzy będzie potrzebował partnerów koalicyjnych. A kolejne wybory mogą sprawić, że jego „Postępowa Bułgaria” straci impet – sądzi bułgarski analityk Dimitar Beczew.
Sondaże rzeczywiście wskazują, że partia Radewa ma obecnie ok. 10-punktową przewagę nad nominalnie najbardziej proeuropejskim GERB-em. Ale nie da jej to większości w parlamencie. – Czeka nas znów dziwna koalicja i pewnie dziewiąte wybory z rzędu – jęknął jeden z bułgarskich dziennikarzy. Na jesień zaplanowane są już przedterminowe wybory prezydenckie, możliwe, że odbędą się wraz z kolejnymi przedterminowymi parlamentarnymi.
Czego chcą wyborcy
– Kłopoty z bułgarskimi wyborami polegają na tym, że Bułgarzy generalnie są lewicowo-konserwatywni, ale obecnie nie ma takiej partii (np. socjalistów), która mogłaby wykorzystać ten kapitał polityczny. Zamiast tego to, co mogłoby być lewicowe jest bandą prorosyjskich sprzedawczyków – sądzi bułgarski historyk młodego pokolenia Aleksandyr Stojanow.
Czytaj więcej
Wszystko wskazuje na to, że razem z głosowaniem do Parlamentu Europejskiego w Bułgarii odbędą się szóste z rzędu przedterminowe wybory parlamentarne.
Dziwny światopogląd „lewicowo-konserwatywny” opisuje tak: „Kombinacja patriarchalnych wartości połączonych z dążeniem do państwa opiekuńczego, które zajmie się staraniami o dobrobyt, jednocześnie zdejmując z obywateli indywidualną odpowiedzialność (za ich działania gospodarcze)”.
Z takiego schematu wyłamuje się tylko młodzież, która zbuntowała się przeciw korupcji, ale obecnie nie ma na kogo oddać głosów. Wśród niej aż 74 proc. rozważa możliwość emigracji, a ok. 20 proc. – gotowość do wyjazdu w ciągu 2-5 lat.