Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie kraje Unii, oprócz Węgier, zmagają się z problemem praworządności?
- Co warunkuje obecny status odbudowy praworządności w Polsce?
- Jak międzynarodowe rankingi oceniają stan demokracji w państwach UE?
- Jakie konkretne przejawy erozji rządów prawa obserwuje się w Europie?
Od wyborów w październiku 2023 r. Polska robiła postępy w odbudowie praworządności. Ale to już przeszłość. W minionym roku trzeba raczej mówić o „stagnacji”, „boksowaniu w miejscu” – piszą autorzy dokumentu. Ich zdaniem podstawą przestrzegania reguł prawa jest niezależny system sądowniczy. Tego zaś koalicja rządowa nie jest w stanie przeforsować z powodu blokady prezydenta. Jeśli jakiś postęp został zanotowany w naszym kraju, to przede wszystkim w odbudowie wolności mediów.
Ale już gdy idzie o umocnienie ustawodawstwa sprzyjającego walce z korupcją czy zapewnieniu równowagi różnych instytucji państwa, w raporcie Liberties powstrzymano się od jasnej oceny.
Czytaj więcej
– Na Węgrzech mamy bardzo dziwny układ, w którym Viktor Orbán oficjalnie nie ma ani grosza, ale wszyscy członkowie jego rodziny, bliscy współpracow...
Ten opis jest zasadniczo zbieżny z poglądami innych instytucji międzynarodowych, które starają się ocenić stan demokracji na świecie. Jedną z bardziej prestiżowych jest jednostka analityczna brytyjskiego tygodnika „The Economist” (EIU). Jej zdaniem ocena Polski w latach 2023-24 (ostatni dostępny raport) wspięła się z 7,18 do 7,40 punktów (gdzie 0 określa najbardziej brutalne reżimy, a 10 kraje o najbardziej ugruntowanej demokracji). Za rządów PiS, w 2019 r., nasz kraj spadł w tym rankingu najmocniej. Musiał się wtedy zadowolić 6,62 punktami, nawet mniej, niż orbanowskie Węgry (6,63) czy Brazylia (6,89). Dziś Polska jest w innej lidze, niż państwo Viktora Orbána (6,51).
W raporcie Liberties uznano, że w Unii Węgry tworzą wręcz „odrębną kategorię”, gdy idzie o niszczenie praworządności.
Lider węgierskiej opozycji nie pojawia się w mediach publicznych
Faktycznie, nawet w liberalnym Budapeszcie wykładowcy akademiccy czy ekonomiści obawiają się podzielenia się pod nazwiskiem swoim opiniami w mediach. Liczą się z możliwością wyrzucenia z pracy w kraju, który zdaniem „Transparency International”, jest najbardziej skorumpowany w Unii. Z kolei na prowincji nie brakowało osób, które powiedziały „Rzeczpospolitej”, że w trakcie wyborów 12 kwietnia będą musiały zrobić zdjęcia karty do głosowania z zaznaczonym wyborem reżimowego Fideszu, a potem pokazać ją swojemu pracodawcy. Nierzadkie jest też kupowanie głosów, w szczególności wśród biedniejszej ludności romskiej.
Media pozostają zaś pod pełną kontrolą władz. Do tego stopnia, że Péter Magyar, lider mającej od wielu miesięcy zdecydowaną przewagę w sondażach nad rządzącym Fideszem partii Tisza, w trakcie kampanii wyborczej w ogóle nie został zaproszony do telewizji publicznej czy radia publicznego.
Tyle że zdaniem berlińskiego instytutu w ślady Węgier idą rządzone przez skrajnie prawicową koalicję na czele z Giorgią Meloni Włochy. Co prawda droga jeszcze daleka, aby wolność była tłamszona w Rzymie w takiej skali, jak w Budapeszcie. Jednak niepokojące jest równoczesne załamanie w takim czy innym stopniu wszystkich zasadniczych filarów włoskiej demokracji. Sprawozdanie Liberties wskazuje na przykład na coraz gorsze warunki dla wolnych mediów czy słabnącą równowagę instytucjonalną we Włoszech.
Czytaj więcej
Całe państwo stało się zakładnikiem systemu korupcyjnego, który doprowadził Węgry do ruiny. Ludziom żyje się coraz gorzej i zaczynają to łączyć z p...
Robert Fico, premier Słowacji, równie prorosyjski co Viktor Orbán, znacznie szybciej idzie natomiast węgierską drogą. Wśród 22 państw, które zbadał instytut Liberties, tylko tu oraz w Bułgarii następuje regres we wszystkich czterech wyróżnionych kategoriach: niezawisły system sądowy, ustawodawstwo antykorupcyjne, wolność mediów oraz równowaga różnych instytucji państwowych. W grudniu pod naciskiem manifestantów protestujących przeciwko powszechnemu przekupstwu w Sofii złożył rezygnację mniejszościowy rząd Rosena Dimitrowa Żelazkowa. Obowiązki premiera sprawuje Andriej Giurow.
Kraje bałtyckie zrobiły postęp w budowie demokracji
W rankingu „The Economist” Bułgaria (6,34 punktów) spadła nawet poniżej obecnych notowań Węgier (6,51). Zdecydowanie wyżej (7,21) jest oceniana Słowacja. Wszystkie te kraje, podobnie zresztą jak Polska, są jednak uznawane za „wadliwe demokracje”.
Czechy (8,08) uznano natomiast za „demokrację pełną”. Tu szczególne słowa należą się jednak krajom bałtyckim, które inaczej niż Europa Środkowa, musiały niespełna cztery dekady temu budować od podstaw struktury państwa. Dziś Estonia jest także uważana za „demokrację pełną” (8,13), a Łotwa (7,66) i Litwa (7,59) osiągają lepszy wynik niż Polska. Także instytut Liberties wyróżnia władze w Rydze. Uważa, że wśród badanych krajów tylko tam zanotowano w ostatnim roku systematyczny i powszechny postęp w odbudowie rządów prawa.
Berlińscy eksperci zwracają jednak uwagę i na rolę Brukseli w tym marnym bilansie. Ich zdaniem nie ma ona skutecznych narzędzi egzekwowania reguł demokracji. Aż 93 proc. rekomendacji unijnej centrali powtarza się z roku na rok w identycznej formie, bo postępu brak. Same instytucje Unii zaczynają wręcz mieć problemy ze stosowaniem reguł praworządności – ostrzegają autorzy raportu. Mimo wszystko od trzech lat Komisja Europejska wstrzymuje wypłatę blisko 20 mld euro pomocy dla Węgier, co może znacząco przyczynić się do odsunięcia od władzy ekipy Orbána w wyborach 12 kwietnia.