Posiedzenie tzw. God Squad, czyli Komitetu ds. Gatunków Zagrożonych, wpisuje się w działania administracji Donalda Trumpa mające na celu ograniczenie regulacji uznawanych za hamujące krajową produkcję energii. Organ ten ma wyjątkowe uprawnienia – może decydować o wyjątkach od obowiązującej od czasów prezydentury Richarda Nixona ustawy o ochronie zagrożonych gatunków (Endangered Species Act).

Reklama
Reklama

Wniosek zgłoszony przez sekretarza wojny

W skład komisji weszli m.in. sekretarz spraw wewnętrznych Doug Burgum, sekretarz rolnictwa Brooke Rollins oraz szef Agencji Ochrony Środowiska Lee Zeldin. Członkowie podkreślili, że byli zobowiązani poprzeć wniosek, ponieważ został on formalnie zgłoszony przez sekretarza wojny Pete’a Hegsetha.

Czytaj więcej

Donald Trump podcina skrzydła nauce. Katastrofalne skutki cięcia dotacji

Pete Hegseth argumentował, że trwające postępowania sądowe mogą doprowadzić do wstrzymania działalności wydobywczej w Zatoce Meksykańskiej. Podkreślił, że ograniczenia wynikające z przepisów nie powinny osłabiać pozycji Stanów Zjednoczonych. Jego zdaniem zwolnienie z ustawy o ochronie gatunków zagrożonych to nie tylko korzystne rozwiązanie, ale wręcz kwestia kluczowa dla bezpieczeństwa narodowego. Przepisy dopuszczają takie wyjątki, jeśli sekretarz obrony uzna je za konieczne z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa – jednak dotąd zapis ten nie był w praktyce wykorzystywany.

Doug Burgum, przewodniczący komisji, powiązał decyzję z globalnymi zakłóceniami na rynku ropy, wynikającymi z wojny z Iranem, wskazując na konieczność zapewnienia stabilnych dostaw energii dla potrzeb wojska.

Administracja Donalda Trumpa już wcześniej zapowiadała wprowadzenie ograniczeń w ochronie gatunków. Kluczowym kryterium miałoby być ponowne umożliwienie uwzględniania czynników ekonomicznych przy podejmowaniu decyzji o ochronie zagrożonych gatunków.

Zagrożony wieloryb ryżowy. Obawy ekologów i stanowisko branży naftowej

Jednym z głównych powodów sporów prawnych była sytuacja rzadkiego gatunku ssaka – tzw. wieloryba ryżowego, endemicznego gatunku występującego tylko w Zatoce Meksykańskiej.

Z analiz federalnych wynika, że ruch statków związany z wydobyciem ropy i gazu może stanowić poważne zagrożenie dla jego przetrwania. Według danych amerykańskiej administracji oceanicznej NOAA na świecie pozostało około 50 osobników tego gatunku.

Organizacje ekologiczne zapowiedziały zaskarżenie decyzji do sądu. Przedstawiciele sektora środowiskowego uznali ją za nielegalną i nieetyczną, zapowiadając walkę o jej uchylenie.

Z kolei przedstawiciele przemysłu naftowego podkreślają, że działalność w Zatoce Meksykańskiej nadal podlega innym przepisom środowiskowym, m.in. ustawie o ochronie ssaków morskich czy krajowej polityce ochrony środowiska. Ich zdaniem decyzja komisji potwierdza istnienie odpowiednich zabezpieczeń, a liczne pozwy składane przez organizacje aktywistyczne nie powinny blokować inwestycji o istotnym znaczeniu dla państwa.