Sienkiewicz ocenił, że niedzielny marsz, w którym według organizatorów wzięło udział ok. pół miliona osób, był przełomem i największą demonstracją w historii demokratycznej Polski.
Zauważył, że rządzący nie będą w stanie obronić stawianej przez państwowe media tezy, że w niedzielnym wydarzeniu wzięli udział "rosyjscy agenci", czy "ludzie, którzy obalali Olszewskiego".
- Nie da się powiedzieć, że znaleźli się tam przypadkowo, nie da się kłamać na temat tego wydarzenia. W tym sensie jest to absolutny przełom - powiedział polityk.
Czytaj więcej
Jaka była frekwencja na marszu 4 czerwca w Warszawie? Politycy organizującej wydarzenia Platformy Obywatelskiej mówią, że była to największa demons...
Sienkiewicz ma wątpliwości, co do szans na stworzenie wspólnej listy opozycji w wyborach. Stwierdził, że stanowisko Szymona Hołowni jest jednoznaczne, ale wciąż trzyma kciuki,żeby tak się stało.
- Trzymam za nich kciuki. Im bliżej wyborów, tym bardziej będą nam bielały kostki, żeby poparcie dla nich nie spadało - powiedział, oceniając jako "dramatyczny i zły" scenariusz, gdyby Trzecia Droga nie przekroczyła progu wyborczego.
Czytaj więcej
W sieci pojawią się reakcje polityków prawicy na niedzielny marsz zorganizowany w Warszawie. Przeczytać można między innymi o ”marszu nienawiści i...
Polityk PO powiedział, że i szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, i Szymon Hołownia byli osobiście zapraszani przez Donalda Tuska do zabrania głosu podczas marszu.
- Nie skorzystali z tej oferty. Nie mam pojęcia dlaczego - powiedział.
Uznał jednak, że "nie to w tej chwili jest najważniejsze", a obudzenie się Polaków, którzy zrozumieli, że zbliżające się wybory nie są "normalne".
- Te wybory będą jak referendum, czy jesteśmy za za wolną Polską, czy za dotychczasowym stanem cichego gotowania Polaków, nie tylko decyzja o tym, kto będzie rządził - uważa Sienkiewicz.