Dwuznaczna gra Seulu z Kijowem

Strach świata po rosyjskiej inwazji znacznie zwiększył koreański eksport broni. Ale Kijów jej nie dostaje.

Publikacja: 09.03.2023 03:00

Prezydent Yoon Suk-yeol z małżonką Keon Hee podczas obchodów święta narodowego, Seul, 1 marca 2023 r

Prezydent Yoon Suk-yeol z małżonką Keon Hee podczas obchodów święta narodowego, Seul, 1 marca 2023 r.

Foto: Photo by JUNG Yeon-je / POOL / AFP

Reuters ujawnił we środę, że południowokoreańska agencja ds. uzbrojenia DAPA wydała zgodę, by Polska przekazała Ukraińcom haubice Krab. Choć pierwsze 18 maszyn zbudowanych przez Hutę Stalowa Wola trafiło na wschód już w maju, formalna aprobata Koreańczyków była konieczna, bo w haubicach zastosowano podzespoły sprowadzone z Korei Południowej. Polska chce dostarczać Ukraińcom kolejne kraby. Jednak cytowany przez Reutera przedstawiciel DAPA Kim Hyoung-cheol podkreślił, że to nie oznacza zmiany dotychczasowej polityki kraju: nie przekazuje on żadnej pomocy wojskowej Ukrainie.

Polskie władze nie tracą żadnej okazji, aby krytykować Niemcy za zbyt ograniczone, zdaniem Warszawy, wsparcie zbrojne dla Ukraińców. Sprawa stanęła na ostrzu noża, gdy kanclerz Olaf Scholz zwlekał ze zgodą na udostępnienie władzom w Kijowie czołgów Leopard. Choć jednak Koreańczycy, inaczej niż Niemcy, żadnej broni Ukraińcom nie przekazują, podobnej krytyki pod ich adresem ze strony polskich władz nie słychać. Polska ma znaczące możliwości presji na Seul, odkąd stała się kluczowym odbiorcą koreańskiej broni.

Plan Yoona

W styczniu, w czasie wizyty w południowokoreańskiej stolicy, o przekazanie uzbrojenia Ukraińcom apelował sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Jednak prezydent Yoon Suk-yeol nie zamierza iść w tym kierunku. Obawia się, że w takim przypadku Władimir Putin zwiększy współpracą wojskową z Koreą Północną, przekazując jej m.in. nowoczesne myśliwce czy czołgi. Oba kraje od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę i tak już zacieśniły kontakt w sprawie uzbrojenia: Pjongjang dostarcza Moskwie amunicję. Co prawda północnokoreański dyktator Kim Dzong Un mnoży próby rakiet z pociskami jądrowymi, jednak w Seulu panuje przekonanie, że nie stanowi to jeszcze bezpośredniego zagrożenia dla Korei Południowej.

Czytaj więcej

Korea Południowa zatwierdziła eksport Krabów na Ukrainę

„Kim Dzong Un Chce zwrócić uwagę na siebie i w ten sposób umocnić pozycję negocjacyjną wobec Ameryki, Korei Południowej, Chin. Próbuje też testować siłę naszego sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Jednak nasz prezydent doskonale zdaje sobie sprawę z tych intencji i nie da się zmylić” – tłumaczy „Rz” specjalny wysłannik prezydenta Korei Jang Sung-min.

Odmowa pomocy dla Ukrainy przez Koreę Południową jest tym bardziej problematyczna, że kraj pośrednio zarabia krocie na rosyjskiej inwazji. Inaczej niż państwa zachodniej Europy, po zakończeniu zimnej wojny Seul nie sięgnął po „dywidendę pokoju”. Ze względu na nieprzewidywalnego sąsiada na północy kraj nadal mocno inwestował w siły zbrojne. To pozwoliło na rozwój lokalnego przemysłu zbrojnego. I kiedy w 2022 roku w Europie czy Ameryce trudno było szukać wolnych mocy produkcyjnych, Korea Południowa oferowała od razu dostawy uzbrojenia. Jak podaje „New York Times”, tylko w 2022 roku sprzedaż za granicą koreańskiego sprzętu dla wojska poszybowała o 140 proc., do 17,3 mld dol., z czego – zdaniem gazety –12,4 mld dol. stanowią kontrakty na dostawy m.in. hałubic, czołgów, samolotów i wyrzutni rakietowych dla Polski. To powoduje, że ogłoszony przez Yoon Suk-yeola program przekształcenia kraju w czwartego eksportera broni (po USA, Rosji i Francji) do 2027 roku może się zmaterializować dużo wcześniej.

Wspólne wartości

Jang Sung-min podkreśla, że nie tylko szybkość dostaw i jakość koreańskiego sprzętu zdecydowały o powiązaniach Polski i Korei Południowej. „Łączy nas więcej, niż można by sądzić. Mamy podobną historię: oba nasz kraje straciły niepodległość. W połowie XX wieku i Polska, i Korea Południowa musiały odbudowywać państwo po straszliwych wojnach. Oba nasze kraje sąsiadują z Rosją, gdy idzie o nas – poprzez Koreę Północną, która jest częścią Półwyspu Koreańskiego, gdy idzie o was – przez obwód kaliningradzki. Dodatkowo mamy drugiego groźnego sąsiada, Chiny. Polska też miała trudną historię w relacjach z Niemcami, dziś sojusznikiem w NATO i Unii. Bronimy ponadto wspólnych wartości: pokoju, demokracji, rządów prawa” – tłumaczy Jang Sung Min.

Jednak podczas gdy Polska ma problemy z rządami prawa czy wolnością mediów, w Korei Południowej wątpliwości wzbudzają powiązania korupcyjne klasy politycznej z wielkimi grupami przemysłowymi, czebolami. Z ich powodu na wieloletnie kary więzienia zostali skazani prezydenci Park Geun-hye i Lee Myung-bak (Yoon Suk-yeol skorzystał wobec obojga z prawa łaski). „Korupcja jest rozpowszechniona na całym świecie, ale nie na całym świecie byli prezydenci są z niej rozliczani. To pokazuje, jak surowo w naszym kraju walczy się z przekupstwem. Yoon Suk-yeol ułaskawił swoich poprzedników, bo uznał, że w ten sposób przełamie podziały w naszym społeczeństwie. To była dla niego trudna decyzja, mógł za nią zapłacić wysoką, polityczną cenę. Uznał jednak, że tak będzie dobrze dla kraju” – tłumaczy Jang Sung-min. I dodaje: „Yoon Suk-yeol był prokuratorem generalnym, dla którego rządy prawa zawsze były priorytetem. Nie chodzi więc o typowego polityka. Jego doradcy czasem mówią mu, że dla dobra sprawy trzeba sięgać po populistyczne metody, ale on to odrzuca”.

Jednak Korea Południowa prowadzi subtelną grę nie tylko z Kijowem i Moskwą, ale także Pekinem i Waszyngtonem. Chiny są fundamentalnym partnerem handlowym Seulu. Mają też przemożny wpływ na zachowanie północnokoreańskiego dyktatora. W Seulu można więc usłyszeć, że gdyby Xi Jinping zdecydował się na inwazję Tajwanu, nie jest przesądzone, czy Korea Południowa przyszłaby z pomocą wyspie. – Musielibyśmy się zastanowić. Z jednej strony wiąże nas sojusz z Ameryką, ale z drugiej Chiny są dla nas niezwykle ważnym partnerem gospodarczym – mówią prosząc o zachowanie anonimowości nasi rozmówcy.

Reuters ujawnił we środę, że południowokoreańska agencja ds. uzbrojenia DAPA wydała zgodę, by Polska przekazała Ukraińcom haubice Krab. Choć pierwsze 18 maszyn zbudowanych przez Hutę Stalowa Wola trafiło na wschód już w maju, formalna aprobata Koreańczyków była konieczna, bo w haubicach zastosowano podzespoły sprowadzone z Korei Południowej. Polska chce dostarczać Ukraińcom kolejne kraby. Jednak cytowany przez Reutera przedstawiciel DAPA Kim Hyoung-cheol podkreślił, że to nie oznacza zmiany dotychczasowej polityki kraju: nie przekazuje on żadnej pomocy wojskowej Ukrainie.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Europosłowie mają dość. Chcą zawieszenia prawa głosu Węgier w Radzie Europejskiej
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Polityka
Komfortowe zwycięstwo Roberty Metsoli. Maltańska prawniczka ponownie szefową PE
Polityka
Krytykował polski rząd, nie chce pomagać Ukrainie. Kim jest J.D. Vance?
Polityka
Wybory prezydenckie w USA. Joe Biden o swojej "cholernie dobrej" kondycji
Polityka
Cichanouska: Jest ryzyko, że Zachód może porzucić Białoruś