Gdy w zeszły poniedziałek nad ranem grunt zaczął drgać, 12-piętrowy budynek z 250 mieszkaniami w prowincji Hatay przy granicy z Syrią zawalił się jak domek z kart, grzebiąc setki jego mieszkańców. W piątek Mehmet Yasar Coskun, właściciel firmy, która go zbudowała, już wsiadał do samolotu na lotnisku w Istambule, aby uciec do Czarnogóry, gdy został zatrzymany przez policję. Jak przynajmniej 112 innych deweloperów odpowie za łamanie norm bezpieczeństwa, które kosztowało oficjalnie życie już 24 tys. Turków, a dla ONZ wielokrotnie więcej.