Czytaj więcej
24 lutego Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę.
Jego dekret dotyczy przede wszystkim tych z wojskowych, policjantów, cywilnych urzędników których wysłano na wojnę z Ukrainą lub jej okupowane tereny. Ich też dotyczy sześć pierwszych punktów dekretu. Nie muszą ani deklarować, ani publikować swych dochodów.
Wszystko, co tam ukradną pozostanie więc tajemnicą. Prezydent wprost ogłosił swojej armii urzędników, że nikt nie będzie się tym interesował.
Ale siódmy punkt znosi obowiązek publikowania także dochodów wszystkich pozostałych czyli kilku milionów urzędników w samej Rosji. Oznacza to, że informacje na ten temat nie będą umieszczane na internetowych stronach organów państwowych, a media nie będą miały prawa domagać się ich.
Czytaj więcej
Minister obrony Rosji Siergiej Szojgu, występując na antenie resortowej telewizji Zwiezda, pogratulował rosyjskim wojskowym nadchodzącego Nowego Ro...
- Publiczne deklarowanie dochodów było ostatnim, znaczącym osiągnięciem epoki Dmitrija Miedwiediewa – powiedział w rozmowie z BBC dyrektor Transparency International Ilia Szumanow. On sam został już uznany w Rosji za „zagranicznego agenta” co jest formą prześladowania działaczy społecznych.
W czasie prezydentury Miedwiediewa w latach 2008-2012 próbowano ograniczyć wszechwładzę aparatu biurokratycznego, m.in. poprzez obowiązek deklarowania i publikowania informacji o dochodach. Obecnie sam Miedwiediew prezentuje się jako twardogłowy zwolennik wojny z Ukrainą a nawet konfliktu z całym Zachodem, a społeczne zdobycze czasu jego rządów są likwidowane przy jego poparciu.
- Publikacja tych danych dawała możliwości słabej ale jednak istniejącej w Rosji wbrew wszystkim i wszystkiemu kontroli społecznej, jak i mediów – mówił Szumanow.
Czytaj więcej
Kreml przygotował dla mediów państwowych i prorządowych notatkę informacyjną o tym, jak należy podsumować 2022 rok. Propagandyści mają mówić, że "r...
Tuż przed podpisaniem dekretu przez Putina pozostający na wolności współpracownicy opozycjonisty i działacza antykorupcyjnego Aleksieja Nawalnego opublikowali dane na temat dochodów wiceministra obrony Timura Iwanowa. Odpowiada on w resorcie za duże inwestycje budowlane i od razu to widać w jego majątku. Pałace należące do niego w Rosji zostały wyremontowane za darmo przez firmy ubiegające się o budowlane kontrakty w ministerstwie obrony.
Wcześniej rosyjskie władze próbowały się bronić przed takimi śledztwami utajniając swoje majątki w rejestrach hipotecznych. Zamiast nazwisk właścicieli pojawił się tam wpis „Rosyjska Federacja”. Tak m.in. opisano właściciela ogromnego pałacu na Morzem Czarnym pod Gelendżikiem należącego do Władimira Putina.
Czytaj więcej
Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że niemal 2 tys. żołnierzy będzie w Sylwestra na stanowiskach bojowych w moskiewskim systemie obrony p...
Jednak takie częściowe utrudnienia nie dawały rezultatów. Szczególnie dała się biurokratom we znaki ekipa współpracowników Nawalnego. Już w trakcie wojny opublikowali oni dane o ogromnym majątku rodziny kolejnego wiceministra obrony Rusłana Calikowa. A po nominacji jesienią dowódcy rosyjskich wojsk inwazyjnych na Ukrainie, gen. Siergieja Surowikina ujawnili, że jeszcze dowodząc w Syrii dostawał on łapówki od miliarderów związanych z Władimirem Putinem.
A teraz według najnowszego dekretu prezydenta wszyscy znajdujący się na terenach okupowanych nie muszą deklarować otrzymywanych „prezentów humanitarnego charakteru, jeśli otrzymują je w związku z pełnieniem obowiązków”. Kradzione, ukraińskie pralki zostały więc w ten sposób zalegalizowane.
- Do ogromnych rozmiarów rozrasta się strefa szarego bandytyzmu państwowego – sądzi Andriej Żwirblis, który prowadził niezależną bazę danych urzędniczych dochodów.