W marcu funkcjonariusze ABW zatrzymali urzędnika podejrzanego o współpracę z rosyjskim wywiadem cywilnym. Zatrzymany został tymczasowo aresztowany, od tamtej pory ten środek zapobiegawczy jest przedłużany. Tomaszowi L. postawiono zarzuty za szpiegostwo. Urzędnik - pracownik Urzędu Stanu Cywilnego w Warszawie - miał utrzymywać bardzo intensywne kontakty z rosyjskimi funkcjonariuszami, zaś - według śledczych - materiały przekazywane przez zatrzymanego były cenne operacyjnie.

Według ustaleń TVN24, Tomasz L. był w przeszłości członkiem komisji likwidacyjnej WSI. "Nie wiemy, kiedy dokładnie Tomasz L. miał podjąć współpracę z rosyjskim wywiadem i czy mogła ona obejmować okres pracy w komisji likwidacyjnej" - zastrzegli dziennikarze stacji.

Czytaj więcej

Zatrzymany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji miał być członkiem komisji likwidacyjnej WSI

Komisja ds. likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych została powołana w lipcu 2006 r. Jej zadaniem była inwentaryzacja majątku trwałego i zasobów ludzkich WSI.

Pod nominacjami członków komisji likwidacyjnej 22 lipca 2006 r. podpisał się ówczesny minister obrony narodowej Radosław Sikorski, który dziś przekonuje, że była to z jego strony wyłącznie formalność, gdyż na podstawie pisemnej decyzji Jarosława Kaczyńskiego likwidację WSI powierzono Antoniemu Macierewiczowi.

Prof. Sławomir Cenckiewicz, który stał na czele komisji likwidacyjnej, oświadczył w mediach społecznościowych, że nie znał Tomasza L. Dodał, że do komisji likwidacyjnej Tomasza L. powołał ówczesny minister obrony narodowej Radosław Sikorski. "I wtedy go (L. - red.) poznałem, nigdy nie utrzymywałem z nim relacji" - oświadczył Cenckiewicz. Dodał, że rola L. w komisji była "marginalna".

Sikorski odpowiedział Cenckiewiczowi w mediach społecznościowych. "Powołałem (Tomasza L. - red.) na wniosek Pana Cenckiewicza i to on winien jest wyjaśnień skąd ten delikwent się na jego liście wziął" - napisał obecny europoseł PO.

W piątek Radosław Sikorski, który był szefem resortu obrony w latach 2005-2007, odniósł się do sprawy na konferencji prasowej w Sejmie. - Zgodnie z pismem, które ujawniłem wczoraj w mediach społecznościowych, decyzją ówczesnego Prezesa Rady Ministrów Jarosława Kaczyńskiego, całość spraw związanych z likwidacją WSI została powierzona Antoniemu Macierewiczowi - powiedział.

Czytaj więcej

Piątek o sprawie Tomasza L.: Kolejny "rosyjski łącznik" przy Macierewiczu

- To on faktycznie sprawował kontrolę tego procesu i był autorem większości nominacji personalnych - dodał. - Jego prawą ręką był pan Cenckiewicz, który to do komisji likwidacyjnej dobrał sobie osoby - jak to ujęła pani minister Jakubiak (od grudnia 2005 do lipca 2007 r. szefowa gabinetu prezydenta - red.) - z kręgu ludzi znających się wokół ówczesnego ratusza, z czasów, gdy prezydentem Warszawy był świętej pamięci Lech Kaczyński - mówił Sikorski.

- Wobec tego, że sprawa pana L. nadal się toczy, a pan Antoni Macierewicz nadal zadaje ciosy państwu polskiemu działając w interesie rosyjskim, domagamy się odsunięcia Antoniego Macierewicza od jakiegokolwiek dostępu do informacji niejawnych - oświadczył były szef MON, który wystąpił na konferencji wraz z posłem KO Adamem Szłapką.

Wśród dalszych postulatów Sikorski wymienił zakończenie "tego żałosnego spektaklu związanego z komisją smoleńską", wznowienie "śledztwa, które powinno było zakończyć się postawieniem zarzutów Antoniemu Macierewiczowi za sposób, w jaki zlikwidował WSI".

Zaznaczając, że to decyzja partyjna, Sikorski wyraził pogląd, że Prawo i Sprawiedliwość powinno pozbawić Macierewicz funkcji wiceprzewodniczącego partii.

Czytaj więcej

Rola rosyjskiego szpiega w likwidacji WSI. Służby prześwietlają życie Tomasza L.

- Ustawa przewidywała, że to ówczesny prezydent i premier powoływali członków komisji weryfikacyjnej. Pozostaje do ustalenia, którzy członkowie byli powołani z rekomendacji Lecha Kaczyńskiego, a którzy z rekomendacji ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego - mówił Sikorski.

Były szef MON został zapytany, dlaczego mówi o komisji weryfikacyjnej, skoro według ustaleń TVN24 Tomasz L. był członkiem komisji likwidacyjnej. - Pan Cenckiewicz był prawą ręką Antoniego Macierewicza, i tak jak w (komisji - red.) weryfikacyjnej dobierali współpracowników z klucza prezydent-premier, tak tutaj wszystkie decyzje kadrowe to było środowisko Antoniego Macierewicza, bo to była sprawa, którą premier Kaczyński kazał mi na piśmie delegować Antoniemu Macierewiczowi - odparł.

Na konferencji obecny europoseł był pytany o słowa Cenckiewicza, że to Sikorski - jako minister obrony - sprawował nadzór nad komisją likwidacyjną. - Minister obrony sprawuje nadzór nad wszystkim, co się działo w resorcie, ale ta sprawa - likwidacja WSI - na polecenie Jarosława Kaczyńskiego została powierzona Antoniemu Macierewiczowi - powiedział.

- Ponieważ czułem już ten smród Wschodu w tym, co robi Macierewicz, jako formę protestu (...) przyjętą w wojsku przeciwko mianowaniu nawet Macierewicza, zażądałem polecenia na piśmie. Dzięki temu dziś wiecie, że to Jarosław Kaczyński pisemnie kazał mi powierzyć tę sprawę Antoniemu Macierewiczowi - mówił.

Pytany, kto wybierał i "ostatecznie zatwierdzał" członków komisji likwidacyjnej Radosław Sikorski odparł, iż zakłada, że "to był zbiorowy wysiłek Macierewicza, ludzi Lecha Kaczyńskiego, tego całego środowiska nawiedzonych amatorów, którzy wtedy weszli do wojskowych służb specjalnych".

Kto zatwierdzał kandydatury? - Ja zgodnie z ustawą oczywiście miałem obowiązek notarialny, ale całe przygotowanie i wszystkie pomysły kadrowe, od pana Cenckiewicza włącznie, były Antoniego Macierewicza - oświadczył Sikorski.