Prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki zapowiedzieli ustawę powołującą komisję weryfikacyjną ds. zbadania wpływów Rosji na polskie bezpieczeństwo wewnętrzne i energetyczne. Spodziewał się pan, że tego typu narzędzie będzie powołane w roku przedwyborczym?

Panowie nie wystąpili razem dlatego, że chcieli ogłosić powołanie komisji weryfikacyjnej, tylko dlatego, że Zbigniew Ziobro coraz intensywniej ujawnia federalistyczne działania premiera Morawieckiego w Unii Europejskiej. Sprawa związana jest ze wspólnymi podatkami, uwspólnotowieniem długu i wypłatą pieniędzy powiązaną z praworządnością, i to rzecz, którą Mateusz Morawiecki dokładnie negocjował i w szczegółach podpisał z Komisją Europejską. Ziobro zasugerował, że być może Kaczyński o tym nie wiedział. Drugi powód, dla którego razem wystąpili, to kwestia niemieckich rakiet Patriot, które mogłyby być rozmieszczone przy wschodniej granicy Polski – tu było widać entuzjazm i po stronie ministra obrony narodowej, i po stronie prezydenta. W tej sprawie dziwnie milczał premier. Kiedy wypowiedział się Kaczyński, to sprawa nabrała zupełnie innego charakteru. Prezes wystąpił z Morawieckim, żeby pokazać, że jeszcze odrobinę zaufania do tego premiera ma i że na razie ma jego mandat na sprawowanie funkcji, co nie oznacza, że ten mandat się nie kończy.

Czytaj więcej

Komisja będzie ustalać to, co trudne do ustalenia

Wspólna konferencja to była to manifestacja jedności politycznej?

Manifestacja może nie tyle jedności, co aktualnego jeszcze bieżącego poparcia szefa partii dla obecnie urzędującego premiera. A jeśli chodzi o samą komisję, to w Sejmie temat nie jest nowy, bo chodzi co najmniej od 8–10 miesięcy, a więc od początku agresji Rosji w Ukrainie. Za dużo dziwnych zdarzeń miało miejsce w ciągu ostatnich lat, żeby tej sprawy nie wyjaśnić. Prezes Kaczyński bardzo wyraźnie oświadczył, że komisja weryfikacyjna ma badać okres 2007–2015, a Sejm chciał komisji śledczej na uprawnieniach konstytucyjnych na lata 2005–2022.

Czytaj więcej

Ile węgla z Rosji importowano za czasów rządu PO, a ile za czasów PiS

O komisji śledczej prezes wypowiadał się lekceważąco, mówiąc, że tylko tzw. rywinowska coś przyniosła, a cała reszta właściwie niczego nie ustaliła. Czy nad komisją weryfikacyjną władza będzie miała większą kontrolę?

Władza ósmy rok ma pełną kontrolę nad służbami państwowymi, nad ABW, CBA i kontrwywiadem. Problem polega na tym, że chyba Kaczyński w te służby nie wierzy, bo powiedział, że reforma ministra Ziobry to nieudany eksperyment. Prezes nie wierzy oficjalnym organom państwa. Dlatego opozycja w Sejmie bardzo mocno mówiła, że ponieważ służby państwa w tej sprawie są nieskuteczne, trzeba powołać komisję śledczą. Przypomnę, że gwałtowny wzrost wydobycia węgla z Rosji nastąpił po przejęciu rządów przez PiS, po zablokowaniu energetyki odnawialnej. Gdyby PiS w 2016 r. nie zablokował energetyki odnawialnej, to dziś nie potrzebowalibyśmy co najmniej 7 mln ton węgla. Gdyby nie zablokowano energetyki odnawialnej, a przypomnę, że w ciągu ostatnich sześciu lat odmówiono przyłączenia ponad 6300 instalacji, to wtedy mielibyśmy niepotrzebne 30 milionów ton węgla. Nie tylko że nie trzeba by tego węgla importować, ale można byłoby ograniczać krajowe wydobycie.

Co różni komisję weryfikacyjną od śledczej?

Śledcza miała za zadanie badać sprawy, których nie jest w stanie wyjaśnić władza. W rywinowej komisji przewodniczącym był przedstawiciel opozycji. Dziś mamy sytuację, w której powstanie komisja weryfikacyjna na wzór komisji majątkowej warszawskiej, gdzie przez obecną większość parlamentarną będzie powołanych dziewięć osób. I nie jest to żadna komisja do wyjaśnienia czegokolwiek, bo ona ma przykryć domaganie się Ziobry roli Morawieckiego w Brukseli w zakresie federalizacji UE na poziomie fiskalnym i ma zakryć dyskusje na temat patriotów. I najważniejsze: komisja ma być biczem politycznym na PO-PSL. Będzie badała to, co każe badać Jarosław Kaczyński. Będziemy mieli festiwal oskarżeń, oszczerstw i bardzo małe możliwości jakiejkolwiek obrony ze strony koalicji PO-PSL. To ma być komisja wyborczo-propagandowa, a nie żadna komisja weryfikacyjna.

—współpraca Jakub Czermiński