Reklama

Bogusław Chrabota: Macron, de Molay i duch Filipa Pięknego

Czy francuski prezydent był świadom symbolicznego ciężaru miejsca, które wybrał na spacer tuż przed podjeciem decyzji o ponownym powierzeniu misji tworzenia rządu Sébastienowi Lecornu?
Można mieć wrażenie, że V Republika, której głową jest Macron, przeżywa ciężkie chwile. Niektórzy wi

Można mieć wrażenie, że V Republika, której głową jest Macron, przeżywa ciężkie chwile. Niektórzy wieszczą, że powoli wyczerpuje swoją formułę.

Foto: REUTERS/Benoit Tessier

Nie tylko Francja, ale cały świat widział spacerującego kilka dni temu wzdłuż wybrzeża Sekwany francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona. Nie był to na pewno jogging. Możliwe, że naturalna potrzeba refleksji i skupienia. Możliwe, że mrugnięcie okiem w kierunku elektoratu; dyskretna teatralizacja stanu ducha polityka uginającego się pod ciężarem trudnych wyborów.

W istocie, można mieć wrażenie, że V Republika, której głową jest Macron, przeżywa ciężkie chwile. Niektórzy wieszczą, że powoli wyczerpuje swoją formułę. Bezwzględna statystyka potwierdza tę intuicję. W ciągu roku, od kiedy w 2024 r. Macron rozwiązał parlament i rozpisał nowe wybory, Francja miała już trzy rządy. Teraz formuje się następny. Spacer Macrona wzdłuż Sekwany miał miejsce tuż po tym, jak wskazany przez niego na premiera Sébastien Lecornu podał się do dymisji. Jego rząd, trzeci od wyborów, istniał ledwie kilkanaście godzin.

Pozostało jeszcze 85% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama