To miał być prawdziwy przełom. Polskie prawodawstwo po raz pierwszy miało dostrzec dzieci, których rodzice są tej samej płci. Zmiana miała zostać wprowadzona nowelizacją kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz niektórych innych ustaw, nad którą aktualnie pracuje rząd, i rozwiązać problem nierespektowania praw dzieci urodzonych w tęczowych rodzinach za granicą.

Czytaj więcej

ONZ naciska na Polskę w kwestii praw człowieka

Obecnie urzędy stanu cywilnego odmawiają transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia, gdzie wpisano rodziców tej samej płci, co utrudnia w Polsce np. nadanie dziecku numeru PESEL, uzyskanie paszportu oraz korzystanie z edukacji lub opieki zdrowotnej. Rząd chciał dopisać nowy rozdział do prawa o aktach stanu cywilnego, przewidujący, że w takich sytuacjach będą wystawiane specjalne zaświadczenia dla rodziców.

Projekt wiele instytucji uznało za dyskryminujący. Np. rzecznik praw obywatelskich Marcin Wiącek alarmował, że dzieci z tęczowych rodzin będą nierówno traktowane, bo w dowodzie osobistym miejsce na imiona rodziców pozostanie puste, a poza tym nie ma pewności, czy zaświadczenia będą honorowane w innych krajach UE.

Czytaj więcej

Tęczowy, biały, pomarańczowy – czy w szkole w ogóle potrzebna jest ta dyskusja?

– Oczywiście, proponowany rozdział 5a nie był idealny. Wymaganie od tęczowych rodzin posługiwania się specjalnym dodatkowym „zaświadczeniem” zamiast samym paszportem lub dowodem osobistym stanowi przykład dyskryminacji i dzielenia rodzin na gorszy i lepszy sort – przyznaje Annamaria Linczowska, koordynatorka ds. rzecznictwa i działań prawnych Kampanii Przeciw Homofobii. – Jednakże sam postulowany rozdział 5a stanowił przykład dostrzeżenia przez projektodawców istnienia tęczowych rodzin i podjęcia próby prawnego uregulowania ich sytuacji – dodaje.

Tęczowe rodziny ostatecznie nie dostaną nawet zaświadczeń. Z propozycji nieoczekiwanie wycofało się Ministerstwo Sprawiedliwości.

Tak wynika z dokumentów, które w piątek zamieszczono w Rządowym Procesie Legislacyjnym. „Projektodawca zrezygnował z dodania rozdziału 5a do ustawy prawo o aktach stanu cywilnego” – pisze resort sprawiedliwości w odpowiedzi na uwagi Rządowego Centrum Legislacji.

Dlaczego? Nowelizacja miała wykonać wyrok TSUE z 2021 roku. Trybunał rozpatrywał sprawę dwóch kobiet, z których jedna jest obywatelką Bułgarii, a druga Wielkiej Brytanii, i uznał, że dziecko powinno mieć prawo do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich z dowolnym rodzicem. Ministerstwo Sprawiedliwości w odpowiedzi na uwagi RCL pisze, że dokonało ponownej analizy orzeczenia i doszło do wniosku, że nie wynika z niego wcale konieczność wydawania zaświadczeń.

W jaki sposób zostanie więc zagwarantowana swoboda przemieszczania się i pobytu dzieci z par jednopłciowych? Spytaliśmy o to resort sprawiedliwości, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Ministerstwo milczy też w sprawie ewentualnego wpływu konserwatywnego instytutu Ordo Iuris na decyzję o wycofaniu się ze zmian. O tym, że jest to zasługa instytutu, napisał w internecie jego prezes Jerzy Kwaśniewski: „Dzięki uwagom ekspertów Ordo Iuris polski rząd wycofał się z wprowadzenia instytucji zaświadczeń o rodzicielstwie dla par jednopłciowych, które adoptowały dzieci w innych krajach UE”. Zdaniem Ordo Iuris uznanie skutków zagranicznych formalizacji związków jednopłciowych „mogłoby stać się przesłanką do zmuszenia Polski do wdrożenia instytucji związku partnerskiego lub zmiany definicji małżeństwa”.

Annamaria Linczowska uważa, że Ordo Iuris jest w błędzie. – To w ogóle nie ten temat, rozdział 5a miał dotyczyć sytuacji prawnej dzieci z tęczowych rodzin, a nie małżeństw czy związków partnerskich – mówi.