W czwartek w Parlamencie Europejskim odbędzie się posiedzenie komisji śledczej ds. wykorzystania Pegasusa i innych programów szpiegujących. Stanie przed nią Krzysztof Brejza, senator Koalicji Obywatelskiej. Wysłuchanie będzie dotyczyło „wpływu oprogramowania szpiegującego na prawa podstawowe i wpływu oprogramowania szpiegującego na demokrację i procesy wyborcze”.
Brejza był inwigilowany za pomocą Pegasusa w czasie, gdy był szefem sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej w 2019 roku. Jak wynika z ustaleń kanadyjskiej grupy Citizen Lab – przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku telefon komórkowy polityka opozycji zhakowano 33 razy – właśnie przy pomocy Pegasusa.
Czytaj więcej
W Polsce inwigilowano nie tylko opozycję – twierdzi Łukasz Kohut, eurodeputowany Nowej Lewicy, członek komisji śledczej w PE ds. zbadania stosowani...
Komisja miała zakończyć swoje prace w grudniu, ale po wizycie w Polsce jej prace prawdopodobnie potrwają do kwietnia lub maja 2023 roku, dowiaduje się „Rzeczpospolita”. Delegacja komisji PE we wrześniu spędziła trzy dni w Polsce i była goszczona przez Sejm i Senat, rozmawiała z przedstawicielami NIK, pokrzywdzonymi politykami, dziennikarzami i prawnikami oraz Adamem Bondarem, byłym rzecznikiem praw obywatelskich, byłymi szefami polskich służb specjalnych. Mimo zaproszeń nie pojawił się żaden z członków rządu. Komisja wnioskowała o spotkania ze Zbigniewem Ziobrą, którego resort sprawiedliwości miał kupić za pomocą Funduszu Sprawiedliwości Pegasusa, oraz ministrem koordynatorem służb specjalnych Mariuszem Kamińskim.
Szef służb przekazał komisji odmowną odpowiedź pisemnie. Odpowiedzi z Ministerstwa Sprawiedliwości nie było. – Nasi unijni koledzy byli zszokowani, że rząd PiS odmawia współpracy z komisją, z czym się jeszcze nie spotkali. Byli zaskoczeni skalą użycia Pegasusa w Polsce. Komisja zawnioskowała o przedłużenie prac o kwartał. Decyzja zapadnie podczas głosowania w PE – mówi nam przedstawiciel komisji Bartosz Arłukowicz, eurodeputowany z PO.
Brak współpracy rządu premiera Mateusza Morawieckiego z komisją, która nie ma uprawnień prokuratorskich i nie może wzywać, a jedynie zapraszać przed swoje oblicze, nadał nową dynamikę pracom komisji. Sprawa nielegalnych podsłuchów w Polsce, Grecji, Hiszpanii i na Węgrzech ma zostać pilnie wyjaśniona, bo źle rzutuje na postrzeganie demokracji w UE.
Komisja, nie mając narzędzi śledczych, nie wniesie niczego nowego, poza ocenami politycznymi.
Parlament Europejski boi się, że niewyjaśnienie sprawy Pegasusa może zachwiać demokracją w Unii Europejskiej. – Istnieje obawa, przed kolejnymi wyborami w krajach Unii, że procesy demokratyczne mogą zostać zaburzone nielegalnymi metodami i może dojść do inwigilowania opozycji, jeśli sprawa Pegasusa nie zostanie wyjaśniona – słyszymy od przedstawicieli komisji.
PiS nie ma sobie nic do zarzucenia. – Komisja, nie mając narzędzi śledczych, nie wniesie niczego nowego, poza ocenami politycznymi – mówił nam europoseł PiS Dominik Tarczyński.
Równolegle w Polsce pracuje senacka komisja ds. Pegasusa. Jak dowiaduje się „Rz”, kiedy komisja senacka zakończy prace i opisze sytuację nielegalnej inwigilacji w Polsce, komisja unijna opisze wpływ podsłuchów na procesy demokratyczne w krajach UE, a do prokuratur krajowych zostaną złożone wnioski i ruszą śledztwa w Grecji, Hiszpanii, na Węgrzech, to również w Polsce prokuratura będzie musiała podjąć działania.
Polska była jednym z pierwszych państw w UE, gdzie użyto Pegasusa niezgodnie z prawem. Wnioski do prokuratury ws. nielegalnego podsłuchiwania mają złożyć szef Pracodawców RP Andrzej Malinowski, mecenas Roman Giertych, prokurator Ewa Wrzosek (prokuratura już raz odmówiła śledztwa w jej sprawie) i Krzysztof Brezja. Jak dowiaduje się „Rz”, poszkodowanych jest więcej.