Polska wydała na pomoc uchodźcom z Ukrainy 5,5 mld zł

Wydaliśmy 5,5 mld zł na uchodźców z Ukrainy. Rząd uważa, że na tak szeroką pomoc już nas nie stać.

Publikacja: 23.10.2022 22:30

93 procent uchodźców to kobiety i dzieci

93 procent uchodźców to kobiety i dzieci

Foto: Karol Makurat/REPORTER

Od nowego roku uchodźcy wojenni z Ukrainy, którzy korzystają z punktów zbiorowego zakwaterowania (poza noclegiem gwarantowane jest tam również wyżywienie), mają partycypować w kosztach swojego utrzymania, a za kilka miesięcy w całości je opłacać. Jak podaje „Rzeczpospolitej” MSWiA, z takich miejsc skorzystało już 386 tys. uchodźców, teraz mieszka w nich ponad 85 tys. Ukraińców. To niewiele, zważywszy, że jest ich obecnie w Polsce ok. 1,1 mln.

Rząd przyznaje, że przerasta go finansowa pomoc, jaką w marcu zagwarantowała Ukraińcom specustawa. Drugi podawany powód jest taki, że badania światowe pokazują, że optymalna pomoc dla uchodźców powinna trwać maksimum rok – dłuższa ma demobilizować beneficjentów, którym bardzo trudno wrócić potem na rynek pracy i do samodzielności.

Czytaj więcej

Morawiecki: Może dojść do kolejnej fali migracji z Ukrainy do Polski

MSWiA przyznaje, że „aktualnie prowadzi prace legislacyjne w tym zakresie”, ale szczegółów ujawnić nie chce. Z funduszu pomocy specjalnie utworzonego na pomoc ukraińskim uchodźcom wojennym w Polsce resort wydał już 4,1 mld zł. To wyłącznie koszt zapewnienia zakwaterowania i wyżywienia, transportu oraz wypłaty świadczeń 40 zł na osobę za dzień za Ukraińca w prywatnych lokalach.

Do tego trzeba doliczyć świadczenia socjalne i rodzinne jakie otrzymują uchodźcy - na prawach obywateli. To m.in. świadczenie 300 zł dla każdego Ukraińca (koszt ok. 450 mln zł) czy 500+ na dziecko (wydaliśmy już ok. 1 mld zł).

Ostatnio pojawił się i trzeci problem – wyłudzanie polskich świadczeń przez zorganizowane grupy Ukraińców (mówił o nich m.in. prezydent Przemyśla Wojciech Bakun). Rząd przyznaje, że chcąc uszczelnić system, w lipcu wprowadzono przepisy pozwalające ZUS-owi oraz samorządom na wystawianie wezwań do osobistego stawiennictwa obywateli Ukrainy, pod rygorem utraty prawa do świadczeń w przypadku niezastosowania się do wezwania w wyznaczonym terminie. Resort rodziny nie odpowiedział „Rzeczpospolitej” na pytania, ile takich przypadków wyłudzeń wykryto. Nowelizacja przepisów ma uszczelnić system, ale MSWiA nie ujawnia, jakie ma na to pomysły.

Czytaj więcej

Erdogan: Putin zmiękł, jest bardziej otwarty na rozmowy z Kijowem

Polska dopiero kilka dni temu otrzymała z UE pierwsze środki na pomoc Ukraińcom w Polsce: to zapowiadane już od kwietnia przez KE 700 mln zł (144,6 mln euro). Minister Kamiński przyznał, że to „niewielka pomoc”, ale pokazująca, że Unia docenia Polskę. MSWiA złożyło wniosek o kolejne ponad 200 mln zł.

Choć baza PESEL pokazuje 1,4 mln ukraińskich uchodźców, według najnowszych szacunków w Polsce mieszka ich obecnie około 1 mln 120 tys. – Wiemy już, że ok. 300 tys. z nich wyjechało. Widzimy to dzięki analizie różnych baz danych, np. dotyczących zatrudnienia, zasiłków i PESEL, oraz danych z granic. Uchodźcy, którzy wyjechali z Polski, są usuwani z bazy PESEL po 30 dniach – mówi nam Bartosz Marczuk, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju, były minister pracy.

Ostatnio pojawił się i trzeci problem – wyłudzanie polskich świadczeń przez zorganizowane grupy Ukraińców (mówił o nich m.in. prezydent Przemyśla Wojciech Bakun).

Do tej liczby trzeba dodać obecnych nadal 1,2 mln Ukraińców-emigrantów zarobkowych, którzy byli u nas przed wojną. Marczuk wskazuje, że po inwazji Rosji wyjechało od nas ok. 100 tys. z nich, głównie mężczyzn.

Czy przykręcanie kurka z pomocą to właściwy ruch? W grupie zarejestrowanych uchodźców 93 proc. to kobiety i dzieci – aż 600 tys. osób znajduje się w wieku produkcyjnym. Kilka dni temu resort rodziny pochwalił się, że już ponad 400 tys. z nich legalnie w Polsce pracuje, dzięki uproszczonym procedurom zatrudnienia. Rząd jednak podkreśla, że nie wie, ilu z nich tak naprawdę to uchodźcy wojenni, a ilu to ci, którzy pracowali tu przed wojną, a teraz skorzystali z nowych zasad. Dane ZUS o płaconych składkach przez Ukraińców przed wojną i teraz wskazują, że z 740 tys. ubezpieczonych w ZUS na początku roku obecnie jest ich 780 tys., a więc wzrost wynosi tylko 40 tys. osób. Znaczna część Ukraińców mieszka w Polsce, ale pracuje zdalnie w kraju, część weszła w „szarą strefę”.

Czytaj więcej

Ukraiński wywiad wojskowy: Wojna na Ukrainie skończy się do lata

Zdaniem prof. Piotra Długosza z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie rządowe zmiany w niewielkim stopniu dotkną uchodźców. – Większość z nich mieszka w wynajętych kwaterach bądź jest goszczona przez ukraińskie i polskie rodziny – wskazuje. Jak podkreśla, „istotą zmiany jest to, aby ci, którzy mogą pracować, zarobili na swoje utrzymanie i wyżywienie”. – W ten sposób władza pokazuje, że dba o interesy polskich obywateli, gdyż część z nich też ma problemy bytowe, a jednocześnie wpisuje się w aktywizację zawodową, społeczną Ukraińców, pozwalając im też wrócić do normalności – ocenia prof. Długosz. Przestrzega jednak, że „przed zimą znowu może pojawić się druga fala uchodźców, tym razem biedniejszych skazanych na pomoc państwa polskiego”. Rosja niszczy infrastrukturę krytyczną, chcąc wywołać w Ukrainie kryzys humanitarny.

Polityka
Wizyta Dudy w USA. Czy prezydent spotka się ze "swoim przyjacielem" Donaldem Trumpem?
Polityka
Obrona powietrzna Polski. Co z systemami Pilica, Narew, Wisła? Deklaracja Tuska
Polityka
Bloomberg: Duda spotka się z Trumpem. Tusk mówi o "prorosyjskości" Trumpa
Polityka
Wiadomo już, ile było „ofiar” Pegasusa. Adam Bodnar ujawnił statystyki
Polityka
Podstawa programowa w szkołach. Barbara Nowacka zapowiada odchudzenie o 20 proc.