To temat, który w partii rządzącej powraca cyklicznie – zwykle przy okazji mniejszych lub większych politycznych przesileń. Przeciwnicy premiera Mateusza Morawieckiego namawiają prezesa PiS do tego, by podjął decyzję o zmianie szefa rządu. A prezes Kaczyński w swoich kolejnych wypowiedziach wspiera Morawieckiego.

Sprawa cichnie do kolejnego przesilenia. Tak było też w ostatnich tygodniach, gdy ostatecznie w jednym z wywiadów Kaczyński powiedział, że jeśli PiS wygra kolejne wybory, to Morawiecki nadal pozostanie szefem rządu.

Wyniki sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z 29–30 lipca (w tej chwili i najpewniej do wyborów pozostanie eksperymentem myślowym) pokazują najlepiej, jak nieoczywista jest obecnie kwestia potencjalnego następcy Morawieckiego.

Czytaj więcej

Sondaż: Kto powinien zastąpić Morawieckiego w przypadku zmiany premiera? Słabo z kandydatami

I tak 11,1 proc. ankietowanych (ogół wyborców) w tym badaniu wskazuje, że Morawieckiego powinien zastąpić sam prezes PiS Jarosław Kaczyński. 6,4 proc. stawia na wicepremiera i szefa MON Mariusza Błaszczaka. 4,6 proc. – że hipotetycznym następcą powinien być europoseł Joachim Brudziński. 4 proc. – europosłanka i była premier Beata Szydło. 1,1 proc – wicepremier i szef Ministerstwa Aktywów Państwowych Jacek Sasin. Tylko 0,4 proc. wskazuje ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę.

Najwięcej jednak – bo aż 44,5 proc. – twierdzi, że Morawieckiego powinien zastąpić ktoś inny niż wcześniej wymienieni politycy. 27,9 proc. nie wie lub nie ma w tej sprawie zdania.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Buldogi pod dywanem, czyli brak liderów

Gdy spojrzymy na preferencje wyborców PiS, to sytuacja nie ulega większym zmianom. Kaczyńskiego jako następcę Morawieckiego wskazuje 28 proc. tych, którzy głosowali na PiS w 2019 roku. Po 14 proc. wskazań wyborców PiS mają Błaszczak i Brudziński. Szydło wskazuje 5 proc. badanych. A 34 proc. wyborców PiS nie ma w tej sprawie opinii.

Jak widać, poczucie wśród wyborców PiS, że prezes Kaczyński powinien być premierem, nadal jest silne. Ale nie zmienia to faktu, że Kaczyński niedawno opuścił rząd – był wicepremierem ds. bezpieczeństwa – by móc bardziej skoncentrować się na kwestiach czysto partyjnych i przygotowaniu PiS do kolejnego cyklu wyborczego, który rozpocznie się wyborami do Sejmu i zakończy wyborami prezydenckimi w 2025 roku. Nic nie wskazuje i nie wskazywało, by Kaczyński chciał pokierować rządem.

Czytaj więcej

Jan Maria Jackowski: Niewątpliwie Morawiecki jest już obciążeniem dla PiS

Większość naszych rozmówców z PiS jest przekonanych, że temat „zmiany premiera” pozostanie aż do wyborów kwestią medialną – mimo że jeszcze raz czy dwa przed rozpoczęciem finalnej części kampanii przeciwnicy Morawieckiego mogą spróbować ten temat podnieść w rozmowach z Kaczyńskim. W PiS można spotkać się z opinią, że dla rywali Morawieckiego liczyć się będzie to, w jakiej kondycji PiS znajdzie się po sezonie jesienno-zimowym. Od tego może zależeć, czy będzie kolejna próba przekonania Kaczyńskiego do „nowego otwarcia”.

Nasi informatorzy zwracają też uwagę, że taka operacja wymagałaby ponownego głosowania wotum zaufania w Sejmie. To zaś dałoby możliwość frakcjom i pojedynczym posłom w ramach klubu PiS negocjowania np. pozycji na listach wyborczych w zamian za poparcie przy takim hipotetycznym głosowaniu.