Osiemnaście miesięcy: tyle włoska klasa polityczna potrafiła zacisnąć zęby i akceptować program reform, które miały wreszcie postawić kraj na nogi. To było możliwe, póki pandemia budziła na tyle duże przerażenie, że Mattarella przekonał byłego prezesa Europejskiego Banku Centralnego do pokierowana rządem jedności narodowej. Włoska gospodarka bardzo potrzebuje ożywienia: w ogóle nie urosła w czasie dwóch dekad przynależności do strefy euro, przez co poziom życia zrównał się tu z Czechami.

- Kiedy Draghi podjął ostatnio reformę wrażliwych sektorów gospodarki, w jego koalicji zaczął się opór. Tym bardziej, że wraz ze zbliżającymi się wyborami partie zaczęły się zastanawiać, jak przekonają do siebie wyborców. To bardzo smutne - mówi „Rz” Michele Valensise, były sekretarz generalny włoskiego ministerstwa spraw zagranicznych. 

Czytaj więcej

Mario Draghi rezygnuje z funkcji premiera Włoch

W nocy ze środy na czwartek Ruch Pięciu Gwiazd, Liga i Forza Italia zapowiedziały, że nie będą brały udziału w głosowaniu nad votum zaufania dla ekipy Draghiego. 

Wybory ostatni raz miały miejsce jesienią 103 lata temu. W tym czasie politycy powinni być zajęci uchwalaniem budżetu. Ten kalendarz przyczynił się w czwartek do wielkiej nerwowości rynków finansowych: rentowność włoskich, 10-letnich obligacji skoczyła do niemal 3,7 proc., ok. 2,5 punkta procentowego więcej, niż niemieckich. 

Draghi zdołał jedynie przeforsować 10 procent reform uzgodnionych z Komisją Europejską, które są warunkiem uwolnienia środków z Funduszu Odbudowy. Na konta Rzymu przelano 21 mld euro ze 194 mld euro, jakie przypada Włochom (najwięcej, ze wszystkich krajów Unii). Draghi chciał przeforsować najtrudniejsze zmiany, w tym otwarcie na konkurencję kluczowych sektorów gospodarki, tej jesieni. Chciał pozostać u władzy do zaplanowanych na czerwiec 2023 r. wyborów. 

Teraz kontynuacja reform wydaje się praktycznie niemożliwa. A to dlatego, że sondaże dają zwycięstwo koalicji dwóch populistycznych ugrupowań skrajnej prawicy Bracia Włosi (FdL) i Ligi oraz konserwatywnej, ale znacznie mniejszej Forza Italia Silvio Berlusconiego. Jeśli, jak wiele na to wskazuje, nowym premierem zostanie liderka tego pierwszego ugrupowania Giorgia Meloni, można spodziewać się ostrego, anty-europejskiego kursu Rzymu. FdL pozostaje w jednym klubie z PiS w Europarlamencie: Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR). 

Idąc wbrew tradycyjnie bliskim związkom Włoch z Rosją, Draghi zdecydowanie popierał Ukraińców. To on przekonał Emmanuela Macrona i Olaf Scholza do wspólnego wyjazdu do Kijowa w czerwcu i ogłoszeniu tu poparcia dla uznania Ukrainy za kandydata do członkostwa w Unii. Teraz ta polityka może radykalnie się zmienić. Co prawda sama Meloni utrzymuje zdecydowanie antyrosyjską linię, jednak Salvini dawał wielokrotnie wyraz sympatii do Putina i planował nawet teraz wizytę w Moskwie. Bliskie związki z rosyjskim przywódcą utrzymuje również Berlusconi. Włochy pozostają ponadto podatne na szantaż gazowy Kremla: poza Niemcami żaden kraj Unii nie kupuje od Rosji takiej ilość tego surowca.