Jak poinformował włoski Pałac Prezydencki, Mattarellą poprosił Draghiego o kontynuowanie pracy rządu tymczasowego.

Rezygnacja premiera otwiera drogę do przeprowadzenia przedterminowych wyborów w październiku i oznacza chaos w kraju, gdy Europa przygotowuje się do recesji, a włosi zmagają się z kryzysem energetycznym.

Parlamentarzystów we Włoszech czeka głosowanie w sprawie odblokowania 200 mld euro pomocy UE oraz budżetu na 2023 rok.

Włoski rząd rozpadł się w środę, gdy trzech głównych partnerów Draghiego zignorowało głosowanie nad wotum zaufania, które zwołał, aby zakończyć podziały i odnowić ich sojusz.

Czytaj więcej

Mario Draghi stawia ultimatum. Gorąco we włoskim Senacie

- W świetle głosowania przeprowadzonego wczoraj wieczorem przez Senat (...) udam się do prezydenta , aby poinformować go o moich zamiarach - poinformował premier w niższej izbie parlamentu. Jego wystąpienie było długo oklaskiwane przez polityków zgromadzonych na sali.

Kryzys polityczny przerwał miesiące stabilizacji we Włoszech, podczas których szanowany były prezes Banku Centralnego pomógł ukształtować twardą reakcję Europy na inwazję Rosji na Ukrainie i wzmocnił pozycję kraju na rynkach finansowych.

Włoskie obligacje i akcje gwałtownie straciły na wartości w czwartek, gdy rynki przygotowywały się do pierwszej od 2011 roku podwyżki stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny.

Po raz pierwszy Draghi złożył rezygnację w ubiegłym tygodniu, gdy nie uzyskał w głosowaniu poparcia ze strony Ruchu Pięciu Gwiazd. Prezydent Mattarella odrzucił wówczas rezygnację i zalecił prezydentowi sprawdzić w parlamencie, czy uda mu się utrzymać szeroką koalicję do planowanego końca kadencji na początku 2023 roku.