Ministerstwo Klimatu i Środowiska zleciło Stowarzyszeniu Rzeczoznawców Majątkowych we Wrocławiu opracowanie oceny prawidłowości sześciu operatów szacunkowych sporządzonych przez rzeczoznawcę majątkowego Agatę Grochowską we wrześniu 2017 r. na zlecenie ówczesnego ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego (PiS) – ustaliła „Rz”.

Weryfikacja operatów sprzed lat jest zaskakująca, bo chodzi o nieruchomości położone we wsi Pogroszew w gminie Ożarów Mazowiecki, które państwowa spółka – Polskie Sieci Elektroenergetyczne – kupiła już... 12 lat temu. I postawiła tam za ok. 212 mln zł stację Ołtarzew, będącą częścią strategicznego mostu do przesyłu energii między Polską a Litwą. Co warte podkreślenia, połączenie z Litwą uruchomiono w listopadzie 2015 r. – w finale rządów PO-PSL. Tamta inwestycja była I etapem budowy mostu energetycznego, zaplanowanego do 2030 r. Po co więc dziś dokonuje się ponownej wyceny działek kupionych 12 lat temu?

Ministerstwo Klimatu i Środowiska (następca resortu energii) w odpowiedzi tłumaczy „Rzeczpospolitej”, że „ocenę 6 operatów szacunkowych zlecono w ramach aktualnie przygotowywanej decyzji administracyjnej dotyczącej projektu »Budowa stacji 400/220/110 kV Ołtarzew« będącego częścią strategicznego mostu elektroenergetycznego Polska–Litwa. Projekt realizowany był przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne SA. Same operaty (z września 2017 r. – przyp. aut.) sporządzono w celu ustalenia faktycznej wartości pieniężnej nieruchomości, które zostały nabyte w trakcie realizacji projektu. Obecnie ich ocena była istotna przy opracowywaniu wspomnianej decyzji administracyjnej”. Koszt pracy rzeczoznawców z Wrocławia to ponad 34 tys. zł. Resort nie wyjaśnił nam najważniejszej kwestii: jaką decyzję chce wydać dziś minister klimatu w sprawie, która wydała się już dawno zamknięta?

Całą inwestycję PSE w 2016 r. oceniała Najwyższa Izba Kontroli. I to ona znalazła (przy pozytywnej ocenie całości) nieprawidłowości przy zakupie sześciu działek we wsi Pogroszew. Na potrzeby realizacji inwestycji spółka kupiła 499 895 mkw. gruntów. Ceny gruntów kształtowały się w przedziale od 1,92 zł/mkw. do 160 zł/mkw. Jednak za działki pod budowę stacji Ołtarzew zapłacono nawet po 172,80 zł/mkw. – PSE zapłaciła kwotę w sumie o 6,8 mln zł wyższą od kwoty wynikającej z operatów szacunkowych. NIK wykrył, że operaty uzasadniające tak wysokie stawki zostały sporządzone po upływie 14 miesięcy od sfinalizowania transakcji. Właścicielami tych nieruchomości byli miejscowi rolnicy, a zanim doszło do finału, wykonano wiele operatów szacunkowych – właściciele podważali bowiem zbyt niską ich zdaniem cenę zaproponowaną przez państwową spółkę za ich wywłaszczenie. Co więcej, okazało się, że wykonawca inwestycji miał operaty wskazujące, że cena rynkowa nieruchomości wynosiła 86 zł/mkw. – dwa razy mniej, niż zapłaciła PSE. „Doszło do zawyżenia kwoty dofinansowania projektu realizowanego przez PSE SA o 2 384,2 tys. zł” – uznała NIK w raporcie w 2016 r.

Dlatego ówczesny minister energii we wrześniu 2017 r. zlecił rzeczoznawcy majątkowemu Agacie Grochowskiej wydanie nowych operatów szacunkowych określających prawdziwą wartość tych sześciu gruntów. Resort dziś wyjaśnia, że na ich podstawie „PSE SA zostało wezwane do zwrotu środków”. Potwierdzono ustalenia NIK, że „wydatki kwalifikowalne przedstawione przez PSE związane z zakupem wspomnianych nieruchomości były zbyt wysokie, co skutkowało koniecznością częściowego zwrotu otrzymanego wcześniej dofinansowania)” – odpowiada nam resort.

Koszty całej inwestycji wyniosły ponad 2,14 mld zł, w tym blisko 900 mln zł stanowiły unijne środki.

Zdaniem NIK połączenie nie przyniosło Polsce zakładanych korzyści, czyli mniejszych kosztów energii w Polsce niż na Litwie i w pozostałych państwach bałtyckich. „W rzeczywistości przesył energii z Litwy do Polski jest ok. trzy razy większy niż z Polski do Litwy” – wytknęła NIK.