Czy wybory samorządowe powinny odbyć się w ustawowym terminie, w bliskim terminie wyborów parlamentarnych?

Po pierwsze, nie znam powodu, dla którego należałoby przesunąć wybory samorządowe, i jestem temu przeciwny. Kalendarz wyborczy powinien być stały, to absolutny fundament, który tworzy warunki brzegowe demokracji. Dodatkowo PiS, wydłużając kadencję samorządu, przecież zdawał sobie sprawę, że kolejne wybory lokalne spotkają się w bliskiej odległości z wyborami parlamentarnymi, ale nie aż tak bliskiej, żeby nie były możliwe do przeprowadzenia. A jeżeli są jakieś inne istotne powody, dla których PiS chce przesunąć wybory, to chciałbym je poznać.

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Sekretarz PiS słyszy głosy

PiS chce przesunąć termin wyborów samorządowych, które powinny odbyć się na jesieni 2023 r., ponieważ według rządzących będzie to „korzystne nie tylko dla polityków, ale przede wszystkim dla obywateli”. Co to może oznaczać dla wyborców i samorządów?

Można pomyśleć, że samorządowcy powinni być za wydłużeniem kadencji, bo to przedłuża ich władzę. Jednak tak nie jest, aczkolwiek nie jest tajemnicą, że środowisko w tej sprawie jest podzielone. Jednak ja, a także część kolegów i koleżanek samorządowców mówimy wprost, że manipulowanie terminami wyborów to psucie demokracji. Chciałbym, jako wyborca, bo prezydentem jestem tylko przez moment swojego życia, żeby terminy wyborów były czymś pewnym i niezmiennym. Wiem, że podobnie uważają mieszkańcy Wrocławia, z którymi rozmawiam na ten temat podczas dziesiątek spotkań. Takie też są wyniki ogólnopolskich badań sondażowych – Polacy nie chcą manipulowania przy terminach wyborów.

Wraz z innymi samorządowcami spotkał się pan z premierem Mateuszem Morawieckim i prezydentem Andrzejem Dudą. Jakie jest zdanie szefa rządu i pierwszej osoby w państwie w sprawie zbiegu terminu wyborów?

Szerzej rozmawiałem na ten temat z prezydentem Dudą, gdy na początku czerwca przekazywaliśmy mu „Białą księgę”, czyli zbiór koniecznych zmian legislacyjnych związanych z przyjazdem do Polski ponad 2 mln obywateli Ukrainy.

Co to spotkanie zmieniło?

Pan prezydent sam zainicjował wątek wyborów podczas spotkania, zapytał o opinię i przyjął ze zrozumieniem naszą argumentację. Jestem pewien, że prezydent Duda dokładnie rozumie nasz punkt widzenia, bo przecież był uczestnikiem akcji pod tytułem „wybory kopertowe”. Gdybyśmy, samorządowcy, wówczas nie zablokowali tych wyborów, do dzisiaj część z Polaków kontestowałaby legalność wyboru Andrzeja Dudy na prezydenta Polski. Manipulowanie przy wyborach samorządowych może spowodować podobną sytuację – tyle że ta będzie dotyczyła już nie jednej osoby, lecz tysięcy wójtów, burmistrzów, prezydentów i radnych. Nie możemy na to pozwolić.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

A może jednak powinno dojść do zmiany ordynacji wyborczej i powinno powstać 100 okręgów, jak chce PiS? Co ta zmiana mogłaby oznaczać?

Nie boję się tego rozwiązania, ale też nie sądzę, by PiS się na nie zdecydował. Głośno przestrzegam przed majstrowaniem przy ordynacji wyborczej, bo to na ogół źle się kończy, i to szczególnie źle dla tych, którzy majstrują. Powtórzę jeszcze raz: terminy wyborów i zasady wyborów to sól demokracji, to fundament, którego zmieniać nie wolno.

Dlaczego samorządowcy z TAK! Dla Polski opowiadają się za wspólną listą opozycji?

Samorządowcy przede wszystkim opowiadają się za tym, co dobre dla Polaków, czyli za decentralizacją państwa. Niestety, ostatnie lata to cała seria złych zmian, które niszczą samorządność – chodzi przede wszystkim o zmiany podatkowe, które radykalnie pogarszają sytuację finansową miast, miasteczek i metropolii. Musimy to zatrzymać, bo w przeciwnym razie radykalnie pogorszy się jakość życia w naszych małych ojczyznach.

Jak chcecie przekonać Platformę Obywatelską, Lewicę, Polskę 2050 i PSL do wspólnego startu?

Niezwykle cieszy mnie, że miesiąc temu liderzy czterech partii opozycyjnych: PO, PSL, Lewicy oraz Polski 2050 podpisali przygotowaną przez nas deklarację dotyczącą decentralizacji i wzmocnienia samorządów. Sytuacja jest na tyle poważna, że chcemy silnie zaangażować się w wybory parlamentarne – bo kolejnych zmian centralizujących Polskę samorządy nie przetrwają. Stąd apelujemy do partii politycznych, by myśląc o tym celu, szukały porozumienia politycznego.

A jak porozumienie ponad podziałami, czyli Polski Ład w praktyce przełożył się na pomoc Wrocławiowi i jego mieszkańcom po pandemii?

Polski Ład przede wszystkim odebrał dochody własne samorządom, które są podstawą funkcjonowania miast i miasteczek. Nasze straty budżetowe rząd chce zastąpić subwencją, ale po pierwsze, nie mamy gwarancji, że ta będzie wypłacana co roku, po drugie, że będzie odpowiadała wysokością stratom podatkowym, a po trzecie, subwencje bez klarownego algorytmu co do zasady są sprzeczne z ideą samorządności, wprowadzając niezdrową zależność rząd–samorząd. Stąd apelujemy o powrót do rozwiązań podatkowych sprzed 2019 r.

Ale dostaliście pomoc w ramach Polskiego Ładu?

Faktycznie otrzymaliśmy dotacje z Polskiego Ładu na ważne i potrzebne inwestycje, które będziemy realizować we Wrocławiu, ale w żaden sposób nie rekompensują one strat finansowych. Przecież zmiany podatkowe, których dokonał PiS, oznaczają dla Wrocławia utratę ponad 0,5 mld zł każdego roku! I jeszcze jedna liczba: 3,4 mld zł – tyle w ciągu dziesięciu lat straci Wrocław na zmianach w PIT, a wszystkie samorządy w Polsce – 150 mld zł.

Znowu rośnie liczba zakażeń na Covid-19. Czy jesteście gotowi na ewentualny powrót pandemii, rząd pomaga się przygotować do kolejnej fali koronawirusa?

W Polsce jest miejsce dla osób o innej orientacji seksualnej czy wyznawców innego boga

Jacek Sutryk

Po dwóch latach od wybuchu pandemii wydaje się, że jesteśmy dobrze przygotowani do kolejnych fal. Ważne jest to, abyśmy nadal działali prewencyjnie – szczepili się, unikali ryzykownych zachowań, mieli przygotowane „bezpieczniki”, które powinny zadziałać natychmiast w sytuacji wzrostu zachorowań. Jeśli chodzi o relacje rząd–samorząd w tym obszarze, uważam, że są poprawne. Współpracujemy w tych kwestiach blisko z panem wojewodą, jesteśmy w stałym kontakcie. Podobnie rzecz ma się, jeśli chodzi o wyzwania związane z przyjazdem do Wrocławia uchodźców.

Czy miasto ma jakieś systemy pomocowe dla obywateli w związku z drożyzną i rosnącymi ratami kredytowymi?

To niezwykle poważny problem. Tutaj jednak wszystkie narzędzia są po stronie rządu. Nie może być jednak tak, że równolegle podnoszone są stopy procentowe, a w tym samym czasie rząd informuje o dodatkowych emeryturach. Obniżka VAT-u na kilka miesięcy nie zgasi inflacji, lecz jedynie przesunie ją w czasie. Niestety, wielkie programy społeczne jeszcze mocniej obniżają wartość pieniądza, inflacja będzie nadal rosła. To wszystko przekłada się także na samorządy – dla Wrocławia oznacza to stratę 400 mln zł w skali roku. O tyle droższe będzie utrzymanie miasta w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Czytaj więcej

Sondaż: Polacy niechętni przesuwaniu wyborów. Nawet ci, którzy popierają PiS

Czy weźmie pan udział w Marszu Równości i będzie wspierał środowisko LGBT? Jarosław Kaczyński o uczestnikach parady, osobach transpłciowych powiedział, że należy je leczyć. Podziela pan punkt widzenia prezesa PiS?

Od początku mojej prezydentury Marsz Równości otrzymuje honorowy patronat prezydenta Wrocławia. Przemarsz odbył się kilka tygodni temu – był to kolorowy, radosny korowód, bez agresji i wyzwisk. Dziękuję za to. Nie mogąc wziąć udziału w paradzie, dwa dni wcześniej przyjąłem delegację organizatorów tego wydarzenia i odbyliśmy bardzo dobrą, konstruktywną rozmowę. Po raz kolejny potwierdziłem, że zgadzam się z hasłami, które głoszą, i umówiliśmy się na dalszą współpracę. A co do słów Jarosława Kaczyńskiego – proponuję wszystkim politykom zamiast obrażać ludzi, zaakceptować, że różnice między nami są czymś oczywistym. W naszym kraju jest miejsce dla każdego, także dla osób o innym kolorze skóry, innej orientacji seksualnej czy dla wyznawców innego boga.

Wraca spór o aborcję. Czy powinno dojść do zliberalizowania prawa? Zgodziłby się pan na pikietę Fundacji Pro Prawo do Życia we Wrocławiu?

Każdy ma prawo manifestować – to podstawa demokracji, o której dziś dużo rozmawiamy. To właśnie ten fundament, którego nie możemy niszczyć. Ale jednocześnie manifestowanie poglądów nie może być związane z łamaniem prawa. Stąd od początku kadencji rozwiązujemy zgromadzenia, które bądź to stwarzają niebezpieczeństwo dla obywateli, bądź obrażają kogoś ze względu na jego wybory, bądź też eksponują treści, które nie powinny epatować w przestrzeni publicznej – jak na przykład billboardy z martwymi płodami. We Wrocławiu nie ma miejsca na takie obrazy i sądy, gdy sprawy trafiają na wokandę, przyznają nam rację.