Polski KPO został ostatecznie zatwierdzony. Po pozytywnej rekomendacji ze strony KE w piątek przyszedł czas na formalne zatwierdzenie przez unijną Radę w czasie spotkania ministrów finansów państw członkowskich. Nikt nie był przeciwny, ale Holandia wstrzymała się od głosu. Ponadto razem z Belgią, Danią i Szwecją zaapelowały o uważne przyglądanie się przez Komisję realizacji kamieni milowych. Trzy z nich dotyczą sądownictwa, przy czym dwa – likwidacja Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego i stworzenie efektywnego systemu odwoławczego dla sędziów wcześniej ukaranych przez Izbę Dyscyplinarną – powinny być zrealizowane do końca czerwca.
Polski KPO to 35,4 mld euro: 23,9 mld euro dotacji i 11,5 mld euro tanich pożyczek na inwestycje w gospodarce. KE i polski rząd muszą jeszcze uzgodnić kwestie operacyjne. O pierwszą ratę w wysokości 4,2 mld euro Polska będzie mogła wystąpić we wrześniu i wtedy będzie musiała wykazać, że nowy system dyscyplinarny spełnia warunki postawione przez KE.
Czytaj więcej
Ministrowie finansów unijnych krajów na spotkaniu w Luksemburgu zatwierdzili polski Krajowy Plan Odbudowy
Potem Bruksela ma dwa miesiące na analizę wniosku i z doświadczenia z KPO innych krajów wynika, że wykorzystuje ten czas do maksimum. Jeśli zatwierdzi płatność, mija jeszcze parę tygodni na uzyskanie kolejnej zgody państw członkowskich i dopiero pieniądze mogą być wypłacone. Jeśli Polska spełni wszystkie warunki, to pierwsze pieniądze dostanie w grudniu.
Po raz pierwszy KPO jakiegokolwiek państwa członkowskiego jest przedmiotem takich kontrowersji. Wydawało się, że pozytywna rekomendacja ze strony Komisji Europejskiej zakończy debatę, ale została ona przyjęta przy wyrażonym wprost w głosowaniu sprzeciwie dwojga komisarzy i przesłanych na piśmie wątpliwościach trójki innych, którzy akurat na posiedzeniu 7 czerwca byli nieobecni. Potem decyzję KE skrytykował w przyjętej większością głosów rezolucji Parlament Europejski, oceniając, że zaproponowane kamienie milowe w sprawie Izby Dyscyplinarnej są zbyt słabe w kontekście skali niszczenia polskiego wymiaru sprawiedliwości. Teraz wątpliwości wyraziło kilka państw członkowskich. To wszystko zmusiło KE do wydania zapewnień, że akceptacja KPO to dopiero początek drogi, a prawdziwy test nastąpi w momencie podejmowania decyzji o przekazaniu pieniędzy. I wtedy Polska naprawdę będzie musiała wykazać, że postulowanych zmian w systemie dyscyplinarnym dla sędziów dokonała.
– Teraz KE będzie bardzo uważała z wypłatą jakiekolwiek euro. Głosowanie w PE to była polityczna groźba dla von der Leyen. Ona nie odważy się pójść w tej sprawie na wojnę z eurodeputowanymi. Przecież musi z nimi załatwiać inne sprawy. Będzie pewnie też chciała ubiegać się o drugą kadencję na stanowisku przewodniczącej KE, a do tego potrzebuje poparcia PE – mówi nam wysoko postawiony rozmówca w unijnych instytucjach.
Czytaj więcej
- Obawiam się, że „kamieni milowych” może przybywać, ponieważ każdy z nich może być inaczej interpretowany - powiedział Witold Waszczykowski, były...
KPO ma przede wszystkim pomóc Polsce dokonać transformacji energetycznej i cyfrowej. Ponad 40 proc. środków jest przeznaczonych na ten pierwszy cel i zdaniem KE będzie to miało istotny udział w dekarbonizacji polskiej gospodarki. Do 2026 roku plan przewiduje podwojenie mocy źródeł odnawialnych. Drugi cel to cyfryzacja, na którą pójdzie ponad 20 proc. pieniędzy.