Australijska Partia Pracy wraca do władzy po dziewięciu latach spędzonych w opozycji. Mimo że głosy oddane w sobotnich wyborach parlamentarnych wciąż są liczone, to jednak Albanese został już zaprzysiężony na premiera, tak aby mógł wziąć udział we wtorkowym spotkaniu grupy Quad (w jej skład wchodzą, poza Australią, Indie, USA i Japonia), które odbędzie się w Tokio.

- To wielki dzień dla mnie, ale też wielki dzień dla kraju, gdy zmieniamy rząd - mówił Albanese dziennikarzom przed ceremonią zaprzysiężenia na szefa rządu. - Chcę wykorzystać możliwości jakie mamy, by dokonać zmian, by zabrać ludzi z nami w podróż ku zmianom. Chcę połączyć kraj - mówił nowy australijski premier.

Czytaj więcej

Joe Biden pamięta o Azji. „Ta wyprawa udowodni, że USA mogą przewodniczyć światu”

Oprócz Albanese w poniedziałek zaprzysiężono również minister spraw zagranicznych, Penny Wong, minister finansów Katy Gallagher i ministra skarbu, Jima Chalmersa. Wong uda się z Albanese na spotkanie grupy Quad.

Albanese poinformował dziennikarzy, że rozmawiał w niedzielę wieczór z prezydentem USA, Joe Bidenem.

Chcę wykorzystać możliwości jakie mamy, by dokonać zmian, by zabrać ludzi z nami w podróż ku zmianom

Anthony Albanese, premier Australii

W komunikacie wydanym przez Albanese przed spotkaniem grupy Quad czytamy, że "jest ona zgodna z trzema filarami polityki zagranicznej" nowego rządu: "sojuszem z USA, zaangażowaniem w regionie i wsparciem dla forów wielostronnych".

Australijskiej Partii Pracy wciąż brakuje jeszcze czterech mandatów do uzyskania większości w liczącej 151 mandatów izbie niższej parlamentu - nadal nie znamy zwycięzców w kilkunastu okręgach wyborczych. Według niektórych prognoz Australijska Partia Pracy powinna uzyskać w parlamencie samodzielną większość.

Ostateczne wyniki wyborów, w których oddano rekordową liczbę głosów drogą korespondencyjną (2,7 mln) mają być znane w ciągu kilku dni.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ