#najlepRze2022: Rosja vs Ukraina: a jeśli jutro będzie wojna

Waszyngton ostrzega, że rosyjski atak na Ukrainę może się zacząć w najbliższym tygodniu.

Aktualizacja: 20.12.2022 12:43 Publikacja: 13.02.2022 18:54

Rosyjskie okręty wojenne 12 lutego podczas ćwiczeń na Morzu Czarnym u wybrzeży okupowanego Krymu

Rosyjskie okręty wojenne 12 lutego podczas ćwiczeń na Morzu Czarnym u wybrzeży okupowanego Krymu

Foto: AFP

Koniec roku sprzyja podsumowaniom. W cyklu #najlepRze2022 przypominamy teksty z 12 miesięcy tego roku, które wzbudziły najwięcej zainteresowania, emocji i Państwa reakcji.

– Ryzyko i zagrożenie rozpoczęciem przez Rosję działań wojskowych przeciw Ukrainie są dość poważne – powiedział w niedzielę amerykański sekretarz stanu Antony Blinken.

W związku z tym ponad 20 krajów wezwało swoich obywateli do wyjazdu z Ukrainy. Kanada i Australia przeniosły swe ambasady z Kijowa do Lwowa, Niemcy – konsulat z Dnipra do Lwowa, a przedstawicielstwo Unii Europejskiej wysłało część pracowników do pracy zdalnej za granicą.

Czytaj także:

Czytaj więcej

#najlepRze2022: Watykan knebluje biskupów

Najwyraźniej nic nie dały sobotnie rozmowy zachodnich przywódców z prezydentem Putinem: Emmanuela Macrona (druga w ciągu kilku dni) oraz Joe Bidena. – Rozmowa była profesjonalna i treściwa, ale (...) nie nastąpiły fundamentalne zmiany w dynamice wydarzeń, które obserwujemy od kilku tygodni – powiedział o tej ostatniej jeden z wyższych rangą amerykańskich urzędników.

Z kolei Ukraińcy uważają, że „Rosja koryguje i adaptuje swe plany wojenne, biorąc pod uwagę chwilę obecną, reakcje Ukrainy i społeczności międzynarodowej". Dlatego amerykańskie publiczne ostrzeżenia – szczególnie od prezydenta Bidena – są ważne jako element nacisku na Kreml.

Blokada wybrzeża

Wokół ukraińskich granic Moskwa zebrała prawie 150 tysięcy żołnierzy, od białoruskiego Brześcia po Morze Czarne. U wybrzeży Ukrainy Kreml zebrał z całej swej marynarki wojennej 13 dużych okrętów desantowych, z których na wybrzeże może wylądować naraz do 4 tys. żołnierzy wspartych 250 czołgami i wozami pancernymi.

Rzeczpospolita

W ostatniej chwili Rosja ogłosiła zamknięcie części akwenów na morzach Czarnym i Azowskim dla przeprowadzenia ćwiczeń. Niedostępna dla żeglugi będzie prawie czwarta część akwenu. Manewry zablokują całkowicie dostęp do ukraińskiego portu w Mariupolu oraz bardzo utrudnią żeglugę do Nikołajewa (Mykołajiwa), Chersonia i głównego ukraińskiego portu w Odessie. Ćwiczenia bowiem będą prowadzone również na międzynarodowych szlakach żeglugowych, czego oczywiście zabrania prawo międzynarodowe.

Według niepotwierdzonych informacji rosyjska armia zgodziła się w końcu odblokować szlak przez Cieśninę Kerczeńską do Mariupola, ale twardo zagradza drogi do Odessy. Ukraina zaś ma słabą obronę wybrzeża, manewry stwarzają dla niej ogromne zagrożenie (szczególnie w okolicach Chersonia), nie mówiąc o stratach gospodarczych.

„Możliwość formowania desantu będzie manewrem odwlekającym, mającym rozproszyć uwagę" – uważają jednak ukraińscy eksperci wojskowi z Centrum Strategii Obronnych.

Jednocześnie do 20 lutego na białoruskich poligonach (wzdłuż całej granicy z Ukrainą, od Brześcia do Homla) trwają manewry „Związkowa determinacja", w których bierze udział ponad 20 tys. rosyjskich żołnierzy (oraz białoruscy), uzbrojonych m.in. w rakiety Iskander przewiezione z Dalekiego Wschodu.

– Karabin albo wystrzeli do 19 lutego, albo zostanie schowany do pokrowca. Tym bardziej że warunki pogodowe po 20 lutego sprawią, że wtargnięcie z Białorusi na Ukrainę będzie trudno wykonalne. (...) Za tym – albo wtargniecie pomiędzy 15 a 19 lutego, albo do domu – ocenia sytuację rosyjski historyk i opozycjonista Andriej Zubow.

Tania agresja

Część ekspertów sądzi jednak, że Rosja nadal zgromadziła za mało wojska, by wykonać atak na dużą skalę. Zamiast tego rozważane są scenariusze „tanich napadów", w tym szybki atak i zajęcie tylko Kijowa. Kreml może sądzić, że zawładnięcie stolicą da mu możliwość stworzenia własnego rządu na Ukrainie i zakończy konflikt.

– Tylko stratedzy z autorytarnym typem myślenia mogą liczyć na przewagę, jaką da im zdobycie Kijowa – uważa były minister obrony Ukrainy Andrij Zahorodniuk. Jednocześnie samo zapanowanie nad trzymilionową metropolią (większą od Warszawy) z wojskowego punktu widzenia jest „mało realne". Do miasta szybko musiałyby dotrzeć duże oddziały okupacyjne, co nie jest możliwe, gdyż muszą się posuwać przez poleskie bagna, przełamując silną obronę. „Topografia Kijowa jest taka, że trudno go izolować, dlatego do miasta będą przenikały grupy oporu z całej Ukrainy" – sądzą eksperci Centrum. Tworzona właśnie ukraińska obrona terytorialna będzie liczyła do 150 tys. ludzi. – Nawet mój dentysta zapisał się do niej. To jest masowy ruch – powiedział rosyjskim dziennikarzom ukraiński deputowany Dmitrij Gurin z Mariupola. Rosyjski sztab generalny najbardziej obawia się jednak ok. 300 tys. wyszkolonych weteranów walk w Donbasie (gdzie wojna trwa od ośmiu lat).

A ewentualne prokremlowskie władze nie miałyby żadnego oparcia, bo „po okupacji Krymu i odcięciu Donbasu Rosja pozbawiła się możliwości dowiezienia do Kijowa „»mobilnych zasobów« prorosyjskich kolaborantów".

Polityka
Francja zaprasza na rocznicę D-Day Rosję – ale nie Władimira Putina
Polityka
Oddala się widmo wielkiej wojny. Izrael nie pójdzie za daleko
Polityka
Gruzja – w stronę Putina czy Europy? Walka o niezależność organizacji pozarządowych
Polityka
Jędrzej Bielecki: Ameryka jednak uratuje Ukrainę, Republikanie nie chcą być odpowiedzialni za zwycięstwo Putina
Polityka
Zignorowana Ałła Pugaczowa. Królowa rosyjskiej estrady, która nie poparła wojny