Stał po prostu na czele tego laboratorium, w którym zszywano Frankensteina, i był odpowiedzialny za jego ożywienie. Co ważniejsze, większość pracy wykonali jego młodzi asystenci, Sarnowski, Patkowski czy Arak. Sam tylko nadzorował eksperyment, o którym z góry było wiadomo, że się nie uda, i musiał ponieść moralną, czyli polityczną, odpowiedzialność za klęskę.
Czemu eksperyment nie mógł się udać? Z prostej przyczyny. Sklejenie programu dającego nowy impet wyborczy Prawu i Sprawiedliwości w tak krótkim czasie i z użyciem takich instrumentów musiało prowadzić do chaosu. Nad tak szeroko zakrojonymi programami pracuje się dłużej, angażując dużo więcej zasobów ludzkich, instytucjonalnych, konsultując na bieżąco rodzące się problemy z partnerami społecznymi, badając ekspercko skutki etc. Przy planowaniu Polskiego Ładu właśnie tego zabrakło.