Zdaniem Rafała Chwedoruka przegrana koalicji rządzącej we wtorkowym głosowaniu w Sejmie nad przyjęciem ustawy - tzw. lex Kaczyński, jest wynikiem wielu czynników. Politolog wskazywał m.in. na niestabilność rządowej koalicji i niepewną większość parlamentarną.

- To głosowanie jest potwierdzeniem trendów, które zaczęły się ujawniać od pierwszego dnia po ogłoszeniu wyniku wyborów. PiS wygrał wybory w sposób przekonujący, jeśli chodzi o przewagę w procentach. Natomiast zbieg okoliczności, w postaci wejścia do Sejmu wszystkich startujących komitetów (wyborczych red.) spowodował, że przewaga rządzących nad opozycją wyniosła zaledwie pięć mandatów, to już samo w sobie było czynnikiem, który "reżyserował" polską politykę. Jeśli dodamy do tego, że kilkudziesięciu posłów Zjednoczonej Prawicy należało do innych ugrupowań niż PiS, to mamy dopełnienie potencjalnego chaosu. Następnie doszło społecznych protestów związanych z zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej, co na stałe obniżyło notowania rządzącego ugrupowania. Kolejny raz objawiło się, że Zjednoczona Prawica - mimo dużo lepszego wyniku wyborczego - jest dużo mniej stabilną formacją na poziomie sejmowym, niż było to za poprzedniej kadencji, kiedy uzyskała dużo słabszy rezultat. To co obserwowaliśmy było objawem, a nie czymś nowym - stwierdził ekspert.

Kolejny raz objawiło się, że Zjednoczona Prawica - mimo dużo lepszego wyniku wyborczego - jest dużo mniej stabilną formacją na poziomie sejmowym, niż było to za poprzedniej kadencji, kiedy uzyskała dużo słabszy rezultat

Rafał Chwedoruk, politolog, UW

Politolog został następnie zapytany o to, czy rząd Zjednoczonej Prawicy, może się stać rządem mniejszościowym, czyli takim w którym rządzący nie mają większości parlamentarnej i w każdym głosowaniu muszą zabiegać o poparcie poszczególnych posłów.

- Z perspektywy PiS-u jest to trudna sytuacja, nie dlatego, że będzie musiał zabiegać o głosy, tylko dlatego, że jednym z czynników legitymizujących tę formację była niemalże mityczna sprawczość. PiS było zdolne realizować wcześniejsze obietnice i podejmować reformy o strukturalnym charakterze, które w wielu wypadkach zyskiwały akceptację społeczną i pozwalające tej partii poszerzać swój elektorat, także o wyborców, którzy ideologicznie są dosyć daleko od prawicy. Im bliżej terminu wyborów, tym mniejsza szansa, że jakiś polityk opozycji będzie chętny do partycypowania w czymkolwiek co oferuje PiS - podkreślił naukowiec.

Czytaj więcej

Jacek Nizinkiewicz: Nie tylko lex Kaczyński dzieli PiS