Na początku stycznia pojawiły się doniesienia medialne, że trzej synowie byłej minister rozwoju Jadwigi Emilewicz brali udział w zgrupowaniu narciarskim w powiecie tatrzańskim. Licencje, które - po tym, jak rząd z uwagi na epidemię koronawirusa zamknął stoki - by ich do tego uprawniały miały się pojawić w wykazie Polskiego Związku Narciarskiego dopiero po tym, jak dziennikarze o nie spytali.

Szef Komitetu Wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski poinformował, że Emilewicz przeprosiła za swoje zachowanie, dlatego władze klubu nie przewidują dalszych działań.

Współpracownicy Jarosława Kaczyńskiego w rozmowie z Interią.pl mówią, że decyzja w sprawie braku kary to efekt działań byłych kolegów Emilewicz z Porozumienia. 

- Sugerowałbym złożenie mandatu, honorowe zakończenie byłoby niezłym wyjściem - mówił o całej sprawie Michał Wypij, bliski współpracownik Jarosława Gowina.

Podobnie sprawę komentował wicerzecznik Porozumienia, Jan Strzeżak. - Pani poseł, co mnie nie dziwi, nie potrafi przyznać się przed sobą, że zawiodła w chwili próby - powiedział.

Emilewicz miała przekonać kierownictwo PiS, że działała zgodnie z prawem. -Kiedy przedstawiła sytuację, pozostały kwestie etyczne, które załatwiła mocnym wywiadem dla Interii i przeprosinami - poinformował współpracownik prezesa PiS.