Eksperci już teraz alarmują, że pozytywne zmiany na wschodniej flance Sojuszu, przysłaniają dowództwu NATO, niepokojąco szybko rosnące, rosyjskie wpływy na Bałkanach. Co więcej, rosnące wpływy Kremla w tym regionie, przejawiają się wzrostem napięcia w kilku rejonach byłej Jugosławii.
Niedawne obchody "Dnia Republiki Serbskiej" w stanowiącej część Bośni i Hercegowiny - Republice Serbskiej, i groźba rozłamu w siłach zbrojnych BiH, jest konsekwencją osłabienia wpływów NATO, USA i UE na Bałkanach.
Rząd bośniackich Serbów już zapowiedział w czwartek, że zawiesi kontakty z Wysokim Przedstawiciela Valentino Inzko. Biuro Wysokiego Przedstawiciela w Bośni i Hercegowinie zostało utworzone w 1995, chwilę po zawarciu porozumienia w Dayton. Jego likwidacji od kilku lat domaga się właśnie Rosja.
Zainteresowanie Moskwy Bośnią i Hercegowiną nie może dziwić. BiH podobnie jak i Serbia nadal nie jest członkiem NATO. Jest zatem okazja do poszerzania wpływów na Bałkanach. Kontakty z Republiką Serbską będącej częścią Bośni, wydają się również najłatwiejszą metodą wpływania na całe państwo, a nawet jego destabilizację. Coraz częściej mówi się o rozpadzie Bośni i Hercegowiny.
Oddzielenie się Republiki Serbskiej od reszty BiH może skutkować kolejną wojną. W regionie zdominowanym przez Serbów, mieszka bowiem 20-proc. mniejszość bośniacka.