Wielostronna współpraca gospodarcza oparta na regułach Światowej Organizacji Handlu (WTO) jest już tylko dalekim wspomnieniem. Od czwartku Ameryka wprowadzi nowe stawki celne, które są pochodną woli, żeby nie powiedzieć – kaprysu jednego człowieka: Donalda Trumpa. Tak stanowi dekret podpisany w ten weekend przez prezydenta.
Dla wielu krajów i ich przedsiębiorców to prawdziwy dramat. Brazylia na około połowę eksportu do Stanów zapłaci stawki w wysokości 50 proc., co w praktyce wykluczy ją z rynku. Szwajcarzy będą musieli pogodzić się ze stawką 39 proc., Hindusi – 25 proc. Kanadyjczycy będą płacili daninę 35 proc. wprowadzając swoje produkty na rynek swojego potężnego, południowego sąsiada. Na RPA czekają stawki 30 proc., na Serbię 35 proc., a na Algierię – 30 proc.