Materiał powstał we współpracy z PEKAO S.A.
Panel poświęcony wyzwaniom przemysłu zbrojeniowego, który odbył sie w ramach majowej konferencji Defence24 Days pokazał, że dyskusja o bezpieczeństwie przeszła metamorfozę. Jeszcze osiem lat temu głównym problemem był brak pieniędzy. Dziś środki płyną szerokim strumieniem, z budżetów krajowych, z unijnego instrumentu SAFE, z kontraktów eksportowych, a centralnym pytaniem stało się to, jak racjonalnie je wydać, by nie doprowadzić do przeinwestowania i utraty zdolności w perspektywie kolejnej dekady.
Mateusz Roszkiewicz, dyrektor Departamentu Rozwoju Polskiej Grupy Zbrojeniowej, wskazał, że największym deficytem nie są dziś ani kompetencje, ani kapitał, lecz czas. PGZ, jak mówił, odchodzi od reaktywnego modelu odpowiadania na potrzeby armii w stronę proaktywnego budowania oferty, także na rynkach zagranicznych. Ostrzegł jednocześnie przed pokusą „drogi na skróty”, którą generuje obecna presja finansowa i terminowa.
Standaryzacja i rozproszenie
Andrzej Raszewski, prezes Rheinmetall Polska, dorzucił do tego perspektywę logistyczną. Europejski przemysł obronny cierpi na nadmierną liczbę systemów produkowanych w małych seriach, każdy z odrębnym łańcuchem dostaw. Receptą jest standaryzacja i rozproszenie produkcji. Rheinmetall lokuje moce w wielu krajach, by zwiększyć odporność systemu. Wojciech Drzonka, prezes Czechoslovak Group Polska, podkreślił, że CSG i PGZ jako dwaj najwięksi gracze Europy Środkowo-Wschodniej powinni budować wspólne łańcuchy dostaw, w których każdy kraj wnosi określone komponenty.
Sektor zagraniczny reprezentowali Dennis Hedström, zastępca szefa szwedzkiej agencji uzbrojenia FMV, oraz Oliver Haring, dyrektor do spraw partnerstw międzynarodowych i kampanii w National Armaments Director Group brytyjskiego Ministerstwa Obrony. Obaj zwrócili uwagę na konieczność standaryzacji w skali europejskiej, zwłaszcza w domenie cyfrowej, gdzie – jak zauważył Haring – na unifikację infrastruktury nie jest jeszcze za późno, w odróżnieniu od ciężkiego sprzętu. Hedström apelował natomiast o przyspieszenie cykli decyzyjnych i realistyczne dzielenie ryzyka między rządy, przemysł i instytucje finansowe.
Bank jako partner
Najbardziej operacyjny głos w dyskusji należał jednak do Roberta Sochackiego, wiceprezesa Banku Pekao S.A. nadzorującego Pion Bankowości Korporacyjnej, Rynków i Bankowości Inwestycyjnej. Przedstawiciel Pekao wskazał, że sektor finansowy przestał być biernym obserwatorem zbrojeniowej rewolucji i stał się jego współtwórcą. Skala potrzeb kapitałowych branży jest na tyle duża, że bez banków sfinansowanie rozbudowy mocy produkcyjnych, łańcuchów dostaw i kooperacji małych oraz średnich przedsiębiorstw byłoby po prostu niemożliwe. Jak zaznaczył Robert Sochacki, „Bank Pekao S.A. jest bankiem przedsiębiorstw od tych najmniejszych do największych i właściwie w każdym z tych segmentów mamy klientów, którzy w jakiś sposób są i mogą być włączeni w łańcuchy dostaw związanych z produkcją zbrojeniową”.
Sochacki zwrócił uwagę, że finansowanie obronności przestało być domeną wybranych banków państwowych. Dziś niemal wszystkie instytucje działające w Polsce, w tym banki międzynarodowe, deklarują gotowość do angażowania się w sektor. Pieniądze są w systemie, problemem jest infrastruktura kontraktowa, która powinna te środki efektywnie ukierunkować.
Wiceprezes Banku Pekao przywołał ciekawą analogię z energetyką, gdzie funkcjonują kontrakty utrzymujące moce wytwórcze w gotowości. Spółki otrzymują wynagrodzenie za zdolność do dostarczenia energii, gdy ta będzie potrzebna. Podobny mechanizm, jego zdaniem, mógłby uratować przemysł zbrojeniowy przed cyklem boomu i krachu.
Ryzyko bez strategii
Sochacki nie ukrywał jednak, że najpoważniejszym problemem pozostaje rozjazd horyzontów czasowych. Kontrakty zbrojeniowe są często krótkie, podczas gdy finansowanie inwestycyjne ma charakter wieloletni.
Banki są gotowe wziąć na siebie ryzyko finansowania rozbudowy polskiego i europejskiego potencjału obronnego. W zamian oczekują stabilnej strategii. Bez niej nawet najszczersze deklaracje dozbrajania pozostaną tylko reakcją na bieżące zagrożenie, a nie fundamentem długofalowego bezpieczeństwa.
Materiał powstał we współpracy z PEKAO S.A.