W poniedziałek były sekretarz ds. dyplomacji Albert del Rosario powiedział, iż "niezwykle wiarygodny podmiot międzynarodowy" poinformował go, że wysokiej rangi przedstawiciele Chin "chwalili się, że udało im się wpłynąć na wybory na Filipinach z 2016 r. tak, by Duterte został prezydentem".

Del Rosario dodał, że informację otrzymał na początku 2019 r. Były szef dyplomacji nie ujawnił źródła informacji, sposobu jej uzyskania ani żadnych szczegółów na temat tego, jak Pekin miał wpłynąć na wynik wyborów.

Na codziennej konferencji prasowej prezydencki rzecznik Harry Roque ocenił, że rewelacje Del Rosario to "bzdury". Rzecznik nazwał byłego ministra "znanym zdrajcą", a następnie kazał mu "zamknąć się".

Wcześniej Roque zarzucał del Rosario, że gdy ten pełnił stanowisko szefa dyplomacji, oddał Chinom kontrolę nad płycizną Scarborough - jednym z głównych punktów niezgody między Filipinami i Chinami w sporze dotyczącym wód Morza Południowochińskiego.

Scarborough leży wewnątrz filipińskiej wyłącznej strefy ekonomicznej, która rozciąga się na 200 mil morskich od wybrzeża. Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze w 2016 r. odrzucił roszczenia terytorialne Chin wobec Filipin.

Del Rosario odniósł się także do słów, które Duterte wygłosił w maju 2018 r. W wygłoszonym wówczas przemówieniu prezydent Filipin powiedział, że uzyskał zapewnienie od swego chińskiego odpowiednika, że ten nie pozwoli na usunięcie go z urzędu. Del Rosario ocenił, że ta uwaga była "niepokojąca".

Sześcioletnia kadencja Rodrigo Duterte upłynie w czerwcu 2022 r. Zgodnie z konstytucją Filipin, prezydent nie może ubiegać się o reelekcję. Partia Duterte zachęca go do kandydowania na wiceprezydenta.