Komisja Europejska zapowiedziała zaostrzenie zasad uzyskiwania azylu w Polsce, na Litwie i Łotwie na okres pół roku. To odpowiedź na celowe wysyłanie imigrantów przez reżim białoruski do UE.

– Dzisiaj, aby chronić nasze granice i chronić ludzi, dajemy elastyczność i wsparcie państwom członkowskim w radzeniu sobie z tą nadzwyczajną sytuacją bez naruszania praw człowieka – powiedziała Ylva Johansson, unijna komisarz spraw wewnętrznych.

Czytaj więcej

Trzeba się przygotować na pogorszenie sytuacji wokół granic

Według niej sytuacja się poprawiła głównie dzięki rozmowie UE z krajami trzecimi, które przestały pozwalać na podróże imigrantów do Mińska. Ale ponieważ Aleksander Łukaszenko pokazał na co go stać, to trzeba dać państwom granicznym możliwość reagowania na atak hybrydowy, a także poradzenia sobie z imigrantami ciągle znajdującymi się przy granicy.

KE daje zatem możliwość wydłużenia okresu rejestracji wniosków azylowych z dziesięciu dni do czterech tygodni. Trzy kraje będą mogły ograniczyć miejsca składania takich wniosków, co może zmusić imigrantów do wędrowania do innych punktów granicznych. Pozwala się też na wydłużenie tzw. procedury granicznej do 16 tygodni, co obejmuje złożenie wniosku azylowego, decyzję i ewentualne odwołanie. To w praktyce oznacza, że w tym czasie imigranci nie przekraczają granicy. Ma być też ułatwiona procedura ich odsyłania do krajów pochodzenia.

Loty wstrzymane

Tymczasem jak dowiedziała się „Rz", Straż Graniczna ma problem z realizacją tzw. procedury powrotowej wobec ok. tysiąca cudzoziemców, którzy za nielegalne przekroczenie granicy trafili do ośrodków strzeżonych. Choć wobec nich zostały wydane decyzje o opuszczeniu RP (nie złożyli wniosków o status uchodźcy w Polsce), nie można ich odesłać do krajów pochodzenia. Powód? Irak, do którego ma być deportowana największa grupa, nie przyjmuje specjalnych samolotów, którymi Polska chciałaby ich odesłać.

Czytaj więcej

Reuters: Migranci na granicy z Polską czują się oszukani przez przemytników

W tym roku zatrzymano 2642 imigrantów, którzy nielegalnie przekroczyli granicę z Białorusią. W ośrodkach strzeżonych przebywa obecnie 1837 cudzoziemców. – Około 55 proc. z nich złożyło wnioski o objęcie ochroną międzynarodową, pozostali są w procedurze powrotowej – mówi nam Anna Michalska, rzeczniczka Straży Granicznej.

Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, Afgańczycy i Syryjczycy (o ile służby nie uznały ich za osoby niepożądane w RP ze względów bezpieczeństwa) mają w decyzji powrotowej wpis wstrzymujący obecnie ich deportację ze względu na niebezpieczną sytuację w ich krajach.

– Jednak duża część z przebywających w ośrodkach zamkniętych, w tym głównie Irakijczycy, powinna być już teraz wydalona, ponieważ zapadły wobec nich decyzje o deportacji. Nie można ich odesłać, bo Irak nie przyjmuje żadnych specjalnych samolotów – słyszymy od jednego z naszych rozmówców ze służb.

O tym problemie nadmienił ostatnio w Senacie wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz. Sprawę utrudnia lipcowa decyzja Białorusi o wypowiedzeniu umowy o readmisji nielegalnych imigrantów – Irakijczyków nie można więc odesłać również tam.

Tylko pół roku

Deportacja odbywa się więc samolotami rejsowymi, co jest nieekonomiczne. – Samolotem rejsowym można przewieźć jednorazowo najwyżej kilku migrantów. Co zrozumiałe, kapitan odpowiedzialny za bezpieczeństwo wszystkich pasażerów może odmówić wzięcia ich na pokład. Wystarczy, że np. ktoś będzie się opierał, bo nie chce wracać do siebie. Kapitan może nie przyjąć osoby sprawiającej problemy i wtedy jesteśmy bezsilni – dodaje nasz inny rozmówca.

Sytuacja jest tym trudniejsza, że polskie przepisy pozwalają na przetrzymywanie cudzoziemca w ośrodkach strzeżonych do pół roku – po tym czasie trzeba ich zwolnić. Pobytu w ośrodku nie można przedłużyć. – Jeżeli ich nie wywieziemy, z dnia na dzień wyjdą z ośrodków, rozproszą się po kraju i zapewne ruszą do Niemiec. A Niemcy, osoby wobec których Polska wydała decyzje o deportacji, odeślą do nas – tłumaczą rozmówcy „Rz".

Według naszych informacji polska dyplomacja prowadzi ze stroną iracką rozmowy, by przerwać impas. Straż Graniczna kluczy jednak z odpowiedziami, czy stanowisko Iraku zmieniło się po naciskach UE i Frontexu.

„Takie loty są planowane we współpracy z MSZ, w ich organizację zaangażowane są państwa, do których mają wrócić cudzoziemcy. Jeżeli będzie wyznaczony konkretny i pewny termin, lub się odbędą to Państwa poinformuję" – odpisuje nam lakonicznie ppor. Michalska.

Wielotygodniowa detencja nielegalnych imigrantów wzbudziła niedawno niebezpieczny bunt w ośrodku w Wędrzynie, żądali wyjścia na wolność. – Imigranci są doskonale obeznani w procedurach w UE. Wiedzą, że nawet jeśli nielegalnie przekroczyli granicę, a nie złożą w Polsce wniosku o azyl, to po pół roku ukrywania się mogą to zrobić w Niemczech i ich wniosek zostanie przyjęty – mówi nam osoba od lat zajmująca się cudzoziemcami.