Polko został zapytany jak ocenia rozmowy kanclerz Niemiec Angeli Merkel z Aleksandrem Łukaszenką i prezydenta Francji Emmanuela Macrona z Władimirem Putinem, na temat zażegnania kryzysu na granicy polsko-białoruskiej i zaprzestaniu działań o charakterze hybrydowym wymierzonych w Polskę.

- Musimy zabezpieczyć nasze granice i przekonywać naszych partnerów, żeby nie prowadzili negocjacji z terrorystami i nie ulegali szantażowi, który często płynie ze strony rosyjskiej i białoruskiej. Stabilizacja za cenę kwestii odpuszczenia nielegalnego wyboru (Aleksandra) Łukaszenki na prezydenta Białorusi i opuszczenia wszystkich białoruskich opozycjonistów, którzy siedzą w więzieniach i są torturowani, byłoby strategicznym błędem dla NATO i UE. To co jest kluczowe, to to, że Putin cały czas - od kilkunastu lat - właściwe nie uznaje NATO i UE. Rozmawia z poszczególnymi partnerami, ponieważ jednym z założeń wojny, którą prowadzi jest to, żeby rozmawiać z każdym liderem osobno, a nie ze strukturami, bo wtedy kiedy działamy razem, musi się wycofać. Np. w 2008 r., kiedy zapobiegliśmy wspólnie eskalacji agresji na Gruzję - podkreślił gość Polskiego Radia.

Stabilizacja za cenę kwestii odpuszczenia nielegalnego wyboru (Aleksandra) Łukaszenki na prezydenta Białorusi i opuszczenia wszystkich białoruskich opozycjonistów, którzy siedzą w więzieniach i są torturowani, byłoby strategicznym błędem dla NATO i UE

Roman Polsko, generał Wojska Polskiego

Generał został następnie zapytany jak ocenia działania polskich służb przy okazji nasilonych prób przekroczenia granicy z ostatniego tygodnia, które miały miejsce m.in. w Kuźnicy Białostockiej.

- Warto podkreślić, że to była profesjonalnie przygotowana akcja ze strony rosyjskich i białoruskich służb, z użyciem migrantów jako broni. Nie tylko z użyciem kamieni, ale również z użyciem światła stroboskopowego i nowoczesnych systemów laserowych, które są wyjątkowo niebezpieczne dla wzroku. Uważam, że służby zdały ten egzamin, to było bezprecedensowe działanie Straży Granicznej, policji i wojsk operacyjnych, które wyszło bardzo dobrze - ocenił ekspert.

Czytaj więcej

Kryzys na granicy z Białorusią. Zrzutka dla polskich obrońców

Polko odniósł się także do doniesień o tym, że polskie wojsko nie dostaje wystarczających racji żywnościowych.

- Kiedy miejscowi mieszkańcy, chcąc okazać swoją życzliwość, zaczęli dawać posiłki żołnierzom, wtedy też pojawiły się absurdalne oskarżenia, że wojsko jest głodzone i nie ma co jeść. Rozmawiałem z kilkoma kolegami, którzy operują w tamtym rejonie i mówią, rzeczywiście jest problem: Cztery posiłki? Trzeba jednak zadbać o kondycję - relacjonował wojskowy.