Reklama

Kryzys na granicy Polski: Gra Rosji na Podlasiu

Kreml próbuje wykorzystać sytuację na polskiej granicy i zmusić Unię do przyjaźni z Łukaszenką.

Aktualizacja: 12.11.2021 06:44 Publikacja: 11.11.2021 19:08

Kolejne grupy migrantów mogą niebawem trafić do obozowiska przy granicy, przybywa też coraz więcej b

Kolejne grupy migrantów mogą niebawem trafić do obozowiska przy granicy, przybywa też coraz więcej białoruskich funkcjonariuszy

Foto: Getty Images

Białoruskie niezależne media informowały w czwartek, że w Mińsku znów gromadzą się tłumy przybyszów z Bliskiego Wschodu, którzy niebawem trafią do obozowiska przy granicy z Polską.

Aleksander Łukaszenko obarcza winą Zachód. Zaprosił na Białoruś rosyjskie bombowce strategiczne, które już patrolują przestrzeń powietrzną wzdłuż wschodniej granicy UE. Mińsk zwiększa też siły wojskowe w okolicy obozowiska koczujących imigrantów, wysyłając tam kolumny ciężarówek. Mogli je w czwartek obserwować mieszkańcy Grodna.

Propagandyści Łukaszenki w przeddzień Święta Niepodległości wprost grozili Polsce wojną. – Jeżeli łzy dzieci nie przekonają was, zrobią to strategiczne bombowce Federacji Rosyjskiej – grzmiał Grigorij Azaronak, zaprzyjaźniony z dyktatorem dziennikarz rządowej stacji CTV. A Igor Korotczenko, redaktor naczelny rosyjskiego czasopisma „Nacjonalna Oborona", pułkownik Sztabu Generalnego Rosji w stanie spoczynku, który we wtorek przez trzy godziny rozmawiał z Łukaszenką, mówi wprost: – Konflikt na granicy można zakończyć, jeżeli Europa rozpocznie dialog z Łukaszenką i wesprze go finansowo. 500 mln euro rozwiązałoby problem.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Zwyczajne niebezpieczeństwo

Prezydent Rosji w rozmowach z Angelą Merkel utrzymywał, że sprawa dotyczy wyłącznie relacji unijno-białoruskich. Ale i on zaproponował, by UE rozpoczęła dialog z dyktatorem. – Jeżeli Zachód ulegnie, to będzie wielkie zwycięstwo Rosji, która od początku była zaangażowana w ten kryzys. Przejdzie do kolejnych ataków hybrydowych – mówi Paweł Usow, białoruski politolog.

Reklama
Reklama

Trudne chwile przeżywają też stosunki Polski z Turcją, sojusznikiem z NATO. Narodowy przewoźnik, Turkish Airlines, jest uważany za jednego z głównych dowożących imigrantów na Białoruś. Premier Mateusz Morawiecki we wtorkowym wystąpieniu w Sejmie oskarżył Turcję, że działa w „pełnej synchronizacji" z Mińskiem i Moskwą. Ankara się oburzyła. W środę z jej inicjatywy odbyła się rozmowa telefoniczna szefów MSZ. Jednak, jak się dowiedziała „Rz", Turcja nie wstrzyma lotów ze Stambułu do Mińska. Gra na przeczekanie. Boi się jednak zakazu korzystania z przestrzeni powietrznej, który dla Turkish Airlines może wprowadzić UE.

Czytaj więcej

Telefon z Ankary. Po ostrych słowach Morawieckiego o Turcji

Tymczasem uchodźcy przy polskiej granicy coraz rzadziej proszą o pomoc, a ci, którym udało się i trafili do ośrodków, są rozgoryczeni. – Wydaje mi się, że jestem pionkiem w jakiejś strasznej grze – mówi „Rzeczpospolitej" mężczyzna z Afganistanu, który przebywa w jednym z ośrodków pomocowych w Białymstoku.

Czytaj więcej

Kolejny dzień kryzysu na granicy Polski z Białorusią

—współpraca zuz

Polityka
Trump zainaugurował Radę Pokoju. „Prawie wszyscy przyjęli zaproszenie, a pozostali zrobią to wkrótce”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Rada Pokoju Donalda Trumpa budzi opór Europy. Jeden kraj zaskakuje
Polityka
Jak Władimir Putin odcina Rosję od światowego internetu
Polityka
Rada Pokoju Donalda Trumpa. Co to za organizacja i czym ma się zajmować?
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama