W środę Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że testy na koronawirusa SARS-CoV-2 dały wynik dodatni u kolejnych 18 550 osób oraz że z powodu COVID-19 zmarło 76 osób, a z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami - 193 osoby. W ciągu ostatnich siedmiu dni w Polsce wykrywano dziennie średnio 367 przypadków koronawirusa na milion osób.
Na konferencji prasowej rzecznik kierowanego przez Adama Niedzielskiego resortu zdrowia był pytany o plany rządu dotyczące tzw. obostrzeń, czyli wprowadzanych w związku z koronawirusem ograniczeń praw obywatelskich i swobody prowadzenia działalności gospodarczej.
- Obserwujemy trend, którym podąża czwarta fala epidemii. Patrzymy na zachowania społeczne - odparł Wojciech Andrusiewicz.
Czytaj więcej
- Jak przeprowadzamy badania, to oczywiście z jednej strony mamy utrudniony dostęp w szczytach epidemii do lekarza, do opieki zdrowotnej, ale niest...
- W ostatnim czasie policja bardziej skupiła się na egzekwowaniu obowiązku zakrywania nosa i ust w przestrzeniach publicznych, w przestrzeniach zamkniętych. Widzimy, że po spotkaniu ministra zdrowia z przedstawicielami Rady Galerii Handlowych w tych galeriach handlowych, przynajmniej w części, też wzmożono nadzór nad respektowania prawa w zakresie zakrywania nosa i ust - dodał.
"To nie polega na tym, żebyśmy teraz tym planem kogokolwiek straszyli"
- Skupiamy się na egzekwowaniu obowiązku zasłaniania nosa i ust, który mamy obecnie, skupiamy się na przestrzeganiu tych obostrzeń, które mamy obecnie, bo pamiętajcie państwo, że limity nas nadal obowiązują - stwierdził rzecznik.
- Jeżeli ta dynamika (wzrostu liczby nowych przypadków koronawirusa - red.) miałaby zdecydowanie przybrać na sile, to niewykluczone, że sami jako społeczeństwo będziemy dążyć do tego, żeby te obostrzenia w końcu wprowadzić - powiedział Andrusiewicz.
Dopytywany o plan zaostrzania restrykcji dodał, że "plan jest, ale to nie polega na tym, żebyśmy teraz tym planem kogokolwiek straszyli". - Chodzi nam teraz o skuteczną egzekucję przepisów, które już obowiązują - mówił.
"Wiemy, czym skutkuje wprowadzanie nauki zdalnej"
Rzecznik Ministerstwa Zdrowia był też pytany o kwestię zamykania szkół i przenoszenia uczniów na naukę zdalną.
- Kategorycznie twierdzimy, zarówno minister zdrowia, jak i minister edukacji narodowej (edukacji i nauki - red.), że ostatnią sferą życia społecznego, jakiej miałyby dotknąć obostrzenia, są szkoły - odpowiedział.
Czytaj więcej
Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 18 550 nowych przypadkach koronawirusa i 269 zgonach związanych z COVID-19. Nowych zakażeń i zgonów covidowych...
- Wiemy, czym skutkują te ograniczenia, czym skutkuje wprowadzanie nauki zdalnej, powszechnej, w szkołach. Widzimy, jak po powrocie do szkół wygląda sytuacja chociażby na oddziałach psychiatrycznych, gdzie dzieci, które nie są w stanie sobie poradzić z nową rzeczywistością po nauce zdalnej i nauce hybrydowej, niestety zasilają tego typu podmioty medyczne jak właśnie szpitale psychiatryczne - oświadczył Andrusiewicz.
- Stąd też na pewno obostrzeń w szkołach nie będziemy wprowadzać, jest to ostatnie miejsce, o którym będziemy decydować w zakresie jakichkolwiek obostrzeń - zadeklarował.