Przemawiając na zakończenie zorganizowanego w Valencii trzydniowego kongresu Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE), której przewodzi, Pedro Sánchez chwalił politykę swego rządu, która, jak mówił, pomogła Hiszpanii "pójść do przodu". W tym kontekście wspomniał o zaostrzeniu przepisów dotyczących przemocy domowej oraz podwyżce płacy minimalnej.

- A z tego kongresu wyłania się zobowiązanie, które zrealizuję. Pójdziemy do przodu, likwidując prostytucję, która zniewala kobiety - oświadczył premier Hiszpanii, nie przedstawiając bliższych szczegółów.

Przed wyborami z 2019 r. Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza opublikowała program, w którym proponowała zakazanie prostytucji.

Czytaj więcej

Eutanazja: Hiszpania idzie w ślady Beneluksu

"Prostytucja, którą zamierzamy znieść, jest jednym z najokrutniejszych aspektów feminizacji ubóstwa i jedną z najgorszych form przemocy wobec kobiet" - brzmiał fragment manifestu.

W ciągu dwóch lat od wyborów żaden projekt w tej sprawie nie został złożony.

Depenalizacja prostytucji w Hiszpanii miała miejsce w 1995 r. Ci, którzy z własnej woli oferują płatne usługi seksualne nie są karani, o ile świadczenie usług nie odbywa się w przestrzeni publicznej. Zakazane jest sutenerstwo. Przepisy koncentrują się na zwalczaniu handlu ludźmi.

Według badania z 2009 r., co trzeci mężczyzna w Hiszpanii co najmniej raz w życiu korzystał z usług prostytutek.