Nieoficjalnie sprawa ma związek z kontrolą Izby w Żandarmerii Wojskowej oraz zakupem przez MON karabinków Grot dla wojska - pisze Onet.

Marek Zająkała karierę polityczną zaczynał na początku lat 90-tych w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego u boku ówczesnego szefa Lecha Kaczyńskiego. Stamtąd trafił do Najwyższej Izby Kontroli, gdzie zajmował różne stanowiska. Za pierwszych rządów PiS w latach 2006-2007 został wiceministrem obrony narodowej. Następnie znowu wrócił do NIK-u już na stanowisko dyrektora Departamentu Obrony Narodowej.

W czwartek prezes Izby Marian Banaś wręczył Zająkale decyzję o zawieszeniu w obowiązkach i wszczęciu przeciwko niemu postępowania dyscyplinarnego.

Oficjalnie NIK nie komentuje tych informacji. „Sprawy kadrowe znajdują się w kompetencji Prezesa Najwyższej Izby Kontroli i nie stanowią informacji publicznej” - odpisało biuro prasowe Izby w odpowiedzi na nasze pytania.

Czytaj więcej

Prezes NIK Marian Banaś
Banaś nagrał orędzie na wypadek utraty immunitetu. "Będzie pokazywało pewne rzeczy"

Z nieoficjalnych informacji Onetu wynika, że powodów decyzji prezesa NIK jest kilka. Pierwszy jest związany z oceną pracy Zająkały na stanowisku dyrektora Departamentu Obrony NIK. Prezes Banaś postanowił też uważniej przyjrzeć się zakończonej niedawno kontroli Izby w Żandarmerii Wojskowej. Onet pisze, że chodzi o szereg nieprawidłowości przy przetargach i wydawaniu środków publicznych, o których informacje nie trafiły do raportu pokontrolnego.

Kolejnym powodem wszczęcia postępowania dyscyplinarnego i zawieszenia Zająkały miała być sprawa karabinka Grot. Onet donosi, że we wrześniu 2017 ówczesny minister obrony Antoni Macierewicz podpisał w pośpiechu opiewający na 500 mln zł kontrakt na dostawę do wojska 53 tys. Grotów, nie miały one jeszcze badań kwalifikacyjnych, które dopuszczałyby je do użytkowania w armii. Groty okazały się obciążone dużo ilością poważnych wad. Informacje o tym dotarły do dyr. Zająkały, ale nie przekazał ich prezesowi NIK