Legutko skomentował wynik ostatnich wyborów parlamentarnych w Niemczech z 26 września oraz mówił, co ich wynik oznacza dla Polski.

- Niewiele się zmieni, to jedna z cech niemieckiej polityki - jest stała niezależnie od tego kto rządzi. Rządy CDU charakteryzowały się wykorzystaniem instytucji europejskich do własnej polityki, a ponieważ jest to kraj silny, to może robić to bezkarnie. Pojawiły się głosy, że jakiś rząd - niemiecki - będzie propolski lub antypolski, ale nie ma czegoś takiego jak rządy propolskie - stwierdził polityk.

Czytaj więcej

Olaf Scholz, Annalena Baerbock i Armin Laschet
Wybory w Niemczech: SPD chce rozmawiać o "koalicji świateł drogowych"

Europoseł przekonywał, że niemiecka polityka zagraniczna jest prorosyjska.

- Nie jest dla nikogo tajemnicą, że Niemcy są nastawieni prorosyjsko, a zwłaszcza socjaldemokraci (SPD - partia, która uzyskała pierwsze miejsce w wyborach przyp. red.), zresztą chadecy też byli. W przypadku SPD będzie to po prostu jeszcze bardziej widoczne - wyjaśnił gość Polskiego Radia.

Instytucje europejskie nie mają żadnej władzy same z siebie - mają jej tyle ile dostaną od najsilniejszych graczy

Ryszard Legutko, eurodeputowany PiS-u

Legutko był następnie pytany czy wskutek wyborów w Niemczech nasilą się tendencje federacyjne i centralistyczne w ramach UE.

- Niemcy są za federalizacją UE, bo daje im to jeszcze większą władzę, niż mają. Instytucje unijne, ponieważ nie są demokratyczne same z siebie, żadnej władzy nie mają. Mają jej tyle ile dostaną od najsilniejszych graczy, takich jak Niemcy i Francja - to jest interes narodowy najsilniejszych państw. Lewica zawsze marzyła o wspólnym światowym rządzie. UE jest świetnym wehikułem do zrealizowania takiej centralistycznej struktury, która będzie narzucać słuszną ideologię i rozstrzygnięcia. To jest realne niebezpieczeństwo, a teraz będzie to bardziej ostentacyjne niż było - sygnalizował eurodeputowany PiS-u.