– Rosną nastroje krytyczne wobec władz – przyznał w rozmowie z „Rzeczpospolitą" sympatyzujący z Kremlem ekspert Siergiej Markow. Zgodnie z rosyjskim prawem wybory różnych szczebli odbywają się jedynie dwukrotnie w ciągu w roku, jest to tzw. wspólny dzień głosowania. W niedzielę odbędą się więc różne wybory na prawie 1/3 terytorium ogromnego państwa w sytuacji rosnącego niezadowolenia społecznego wywołanego m.in. podwyższeniem wieku emerytalnego i pogarszającą się sytuacją gospodarczą. Głosowanie może się zamienić w plebiscyt popularności prezydenta Putina i jego partii Jedna Rosja.