Dziś w Platformie Obywatelskiej ma się odbyć spotkanie. Uczestniczyć w nim mają działacze świętokrzyskiej PO i prawdopodobnie wicepremier Grzegorz Schetyna, sekretarz generalny partii. Temat? Konflikt między lokalnymi politykami a liderem świętokrzyskich struktur Konstantym Miodowiczem. Były szef kontrwywiadu w dawnym UOP i śledczy z komisji ds. Orlenu może stracić partyjną funkcję.
Świętokrzyscy działacze domagają się nadzwyczajnego zjazdu. Siedem z 14 powiatowych struktur PO podjęło w tej sprawie uchwałę. Tłumaczą ją potrzebą wewnętrznej dyskusji po wyborach. Nieoficjalnie zaś przyznają, że nie podobają im się m.in. decyzje kadrowe w regionie, np. obecna wojewoda świętokrzyska, za której nominacją ma stać Miodowicz.
– To już recydywa niektórych działaczy. Jej tło nie jest ideowe, ale personalne – mówi Miodowicz.
Artur Gierada, parlamentarzysta z Kielc: – Dziwię się takim reakcjom, bo nikt nie atakuje posła personalnie.
Ale inni politycy przyznają: – Wniosek o odwołanie Miodowicza może się pojawić.
Nieoficjalnie wiadomo, że o przywództwo powalczy wtedy Krzysztof Grzegorek, obecny wiceminister zdrowia. To poseł dziś znacznie bardziej zbliżony do otoczenia Tuska niż uchodzący za konserwatystę Miodowicz.
Zgodnie ze statutem przewodniczący świętokrzyskiej PO w ciągu miesiąca od uchwały powinien zwołać zjazd nadzwyczajny. Ale Miodowicz nie ma takiego zamiaru. Centrala partii postanowiła więc interweniować.
– Nie chcemy konfliktu, może uda się dojść do porozumienia – mówi Waldy Dzikowski, wiceprzewodniczący PO.
Pytanie, czy władze partii poprą Miodowicza i wstrzymają zjazd do przyszłego roku? A to dlatego, że świętokrzyski poseł dostał ostatnio burę także od władz partii. Naraził się premierowi, gdy jako jedyny skrytykował nominację Jacka Cichockiego na ministra ds. bezpieczeństwa. Chwalił ją nawet PiS. – Poseł dostał sygnał, że zachowuje się niewłaściwie – opowiada polityk z PO. Na Miodowicza doniósł nawet do sądu koleżeńskiego jeden z lokalnych działaczy.
Miodowicz przeprosił publicznie za swoje słowa. Nie zmienia to faktu, że od kampanii prezydenckiej w 2005 r. poseł pozostaje w cieniu. Wówczas to on m.in. przedstawił opinii publicznej kontrowersyjną Annę Jarucką, byłą asystentkę Włodzimierza Cimoszewicza, konkurenta Tuska w wyborach. – Miodowicz na krótko pojawia się na spotkaniach partyjnych – opowiada jeden z posłów PO. – Ale ze względu na kompetencje ciągle cieszy się uznaniem kolegów i kierownictwa. Problem w tym, że nikt tych umiejętności nie wykorzystuje – dodaje polityk.